Drogi Windowsie, wszystkiego najlepszego

W świecie technologii czas płynie w innym tempie, albo raczej my, użytkownicy, po prostu rozkodowujemy go na swój sposób.

Czy 35 lat to dużo? Zależy kogo zapytamy. Jeśli poprosimy o odpowiedź osobę w tym wieku, to pewnie stwierdzi, że jest młoda, choć gdzieś w tyle głowy pojawią się wątpliwości i myśli w rodzaju: „ale ja się szybko starzeję". Dla pięcioletniego dziecka ktoś w wieku 35 lat jest już megastary, ale generalnie dla większości społeczeństwa ktoś taki jest zwyczajnie w kwiecie wieku. To tyle o ludziach. A jak określić system operacyjny?

Windowsowi kilka dni temu stuknęło 35 lat. W porównaniu z innymi markami z branży nowych technologii to już w pewnym sensie dziadek, bo na rynku królują młodzieniaszki: Amazon (rocznik 1996), Google (1998) i Facebook (2004), choć są też stare wygi w rodzaju Apple (1976), który wciąż jest w świetnej formie, jakby lat ubywało, a nie przybywało. Jest też taki IBM (1911), ale pierwszy komputer osobisty tej firmy zadebiutował w 1981 r. Jasne, Windows to tylko produkt, nie firma, choć w powszechnym odbiorze jeszcze nie tak dawno ludzie myśleli, że Microsoftu zwyczajnie nie byłoby bez Windowsa. Dla porządku – rok założenia Microsoftu to 1975.

Koniec żartów, bo można się pogubić, albo popaść w jakiś ageizm. O co mi chodzi? Nie wiem, jak wy, ale ja nie za bardzo znam świat bez Windowsa, więc dla moich szarych komórek skojarzenie jest proste – Windows jest stary jak świat. Podobnie myślą chyba młodsze generacje o Facebooku czy smartfonach z systemami iOS (rocznik 2007) i Android (2008), choć w przypadku tego drugiego trzeba byłoby raczej podać datę 2005, kiedy Google kupiło producenta. Moja córka nie zna na przykład świata bez smartfonów, tabletów i Netfliksa, oczywiście podawanego w formie streamingowej.

Newsletter ICT
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
×
Newsletter ICT
autor: Grzegorz Suteniec
Wysyłany raz w tygodniu
Grzegorz Suteniec
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Windowsa można lubić lub nie lubić, ale nie da się go wykasować z historii informatyki. Nawet zatwardziali i w pełni oddani fani Maców od Apple'a czy Linuksa (1991) muszą przyznać, że Windows zmienił wszystko, choć początki były trudne. Windows 1.0 nie zbierał ponoć dobrych recenzji. Jedynka była jednak de facto tylko pierwszym graficznym interfejsem użytkownika dla MS-DOS. Później poszło już z górki.

– Nie każda wersja była hitem, ale ponad miliard urządzeń z systemem Windows 10 sprawia, że system operacyjny Microsoft pozostaje dominującą platformą komputerów osobistych – uważa Nathan Ingraham, redaktor portalu Engadget.

– Kiedy ludzie mówią o uruchomieniu systemu Windows, często odnoszą się do Windows 3.0 i 3.1. W sumie te wersje systemu Windows sprzedały się w dziesięciu milionach egzemplarzy. Były również znacznie bardziej przyjazne dla użytkownika i były to także pierwsze wersje systemu Windows, które umożliwiły producentom sprzętu umieszczenie systemu Windows na komputerach PC. Podczas gdy Windows 3.0 i 3.1 były rewolucyjne, nie powstałyby, gdyby nie Windows 1.0 – czytamy na portalu Windows Central.

Autorzy bardzo często wymieniają słowo Windows, ale to w sumie zrozumiałe – piszą o sobie jako o najbardziej lojalnych i gorliwych fanach Microsoftu. Tak, nie tylko Apple ma takich wiernych.

Windowsowi należy się szacunek za upowszechnienie użycia komputerów w codziennych życiu prywatnym i zawodowym. System przemienił niepozornego Billa Gatesa w jednego z najpotężniejszych ludzi świata, a z Microsoftu uczynił spółkę wycenianą dziś na 1,6 bln USD. Cztery kolorowe kwadraciki składające się na jeden duży kwadrat są natomiast znakiem, który dla wielu jest tak dobrze rozpoznawalny, jak logo Coca-Coli. Przejście przez historię Windowsa to pasjonująca wędrówka, podczas której nie brakuje wzlotów, upadków, sukcesów i kontrowersji. To też kawał historii ludzkości.

Dla porządku, żeby nie było wątpliwości: autor tego tekstu urodził się, gdy Windows już gdzieś hulał sobie po świecie, lecz w Polsce jeszcze niewielu zdawało sobie sprawę z tego, że coś takiego istnieje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane