Drogowe grzeszki pod kontrolą

opublikowano: 06-07-2016, 22:00

Coraz więcej pracodawców monitoruje zachowania kierowców służbowych aut

Nieograniczony apetyt na paliwo, klocki i tarcze hamulcowe zużywane nawet trzykrotnie szybciej niż zakładają ich producenci, przeguby i amortyzatory wymieniane częściej niż podczas Rajdu Dakar, a reflektory, zderzaki i felgi uszkadzane niemal non stop w związku ze stłuczkami — to często szara rzeczywistość w przypadku samochodów firmowych. Oczywiście nie każdy pracownik tak torturuje służbowe auto. Niewielu jednak dba o nie jak o swoje. Potwierdzają to wypowiedzi i przedstawicieli handlowych na forach dyskusyjnych i portalach społecznościowch.

Systemy telematyczne są doskonałym uzupełnieniem, ale punktem wyjścia muszą być poprawnie skrojone i egzekwowane zasady użytkowania aut służbowych — mówi Sylwester Pawłowski, prezes Safetylogic.
Zobacz więcej

SAMOCHODOWA INWIGILACJA:

Systemy telematyczne są doskonałym uzupełnieniem, ale punktem wyjścia muszą być poprawnie skrojone i egzekwowane zasady użytkowania aut służbowych — mówi Sylwester Pawłowski, prezes Safetylogic. Marek Wiśniewski

Presja czasu

Pędzący na złamanie karku przedstawiciel handlowy w samochodzie oklejonym logo firmy, dla której pracuje, pośpiech tłumaczy nawałem obowiązków i presją czasu. Coraz więcej pracodawców zaczyna jednak zdawać sobie sprawę z tego, że poganiać nie warto, a pędzący pracownik przynosi więcej szkody niż pożytku. Coraz więcej firm decyduje się więc na walkę z niechlubnymi drogowymi zachowaniami pracowników.

Z pomocą przychodzą im systemy telepatyczne i monitorujące firmowe auta, które nie tylko pozwalają sprawdzić, jak pracownik wywiązuje się z zadań, np. czy odwiedza wszystkie miejsca, które ma w planie, ale także — jak traktuje auto. Coraz więcej menedżerów flot rozumie bowiem, że umiejętnie motywując kierowców, mogą znacznie obniżać koszty obsługi floty.

— Urządzenia wpinane do gniazd w samochodach przekazują do systemu zarządzania flotą informacje o lokalizacji samochodów, średniej prędkości, dynamice jazdy, a także czy kierowcy korzystają z pojazdów służbowych w godzinach pracy, czy poza nimi. Administrator floty w panelu widzi pozycję auta i przebyte trasy. Ma też wgląd w dane dotyczące tego, czy kierowcy podróżują zgodnie z przepisami i ekonomicznie, czyli czy unikają gwałtownych hamowań i przyspieszeń — wyjaśnia Adam Bąkowski, prezes NaviExpert.

Inwigilacja

Adam Bąkowski zapewnia, że narzędzie pozwala firmom na znaczne oszczędności, ale nie musi być utożsamiane przez pracowników z kijem, lecz raczej z marchewką, która ma wyrabiać w nich pozytywne nawyki.

— Dane o stylu jazdy można sortować. Tworząc rankingi najlepszych kierowców, można motywować ich poprzez wprowadzenie rywalizacji, np. z nagrodami. Dla firm to sposób na oszczędności przy wykorzystaniu nowatorskich i przyjemnych metod — mówi Adam Bąkowski. Sylwester Pawłowski, prezes Safetylogic, podkreśla jednak, że żaden system nie zastąpi edukacji.

— Systemy telematyczne są doskonałym uzupełnieniem, ale punktem wyjścia muszą być poprawnie skrojone i egzekwowane zasady użytkowania aut służbowych — mówi Sylwester Pawłowski. Czy pracodawca może sprawdzać pracownika bez jego zgody? Tak, ale musi go o tym poinformować. Zresztą ukrywanie tego przed pracownikami nie ma sensu. — Monitoring auta, kierowcy i jego stylu jazdy działa także psychologicznie. Na zachowanie pracowników pozytywnie wpływa już sama wiedza o tym, że ktoś przygląda się, jak korzystają z aut służbowych. Po prostu bardziej się pilnują — mówi Adam Bąkowski.

Monika Chajec, adwokat z Kancelarii Siemianowski, Mietlarek i Partnerzy, dodaje, że trzeba jednak mieć na uwadze prawo pracownika do prywatności, np. kiedy pozwala się korzystać z auta po godzinach pracy — Prawo pracodawcy do monitorowania wynika z elementarnej cechy stosunku pracy, jaką jest podporządkowanie pracownika.To pracodawca wyznacza miejsce i czas wykonywania pracy i w związku z tym jest uprawniony do kontroli przestrzegania swoich poleceń. Po godzinach pracy takie uprawnienie się jednak dezaktualizuje — zaznacza Monika Chajec.

Na urlopie

Wielu pracodawców oddaje pracownikom auto także do celów prywatnych. Na ogół jest to uregulowane w stosownych dokumentach. — W takim przypadku system telematyczny lub GPS nie służą do śledzenia pracownika, ale przede wszystkim do gromadzenia informacji o eksploatacji pojazdu, na podstawie których można zoptymalizować wydatki na jego utrzymanie — mówi Anna Wiśniewska z LeasePlan Fleet Management Polska Niedawno firma ta zabadała w 17 krajach europejskich niemal 4 tys. kierowców samochodów służbowych.

Aż połowa zadeklarowała, że czuliby się pewniej, prowadząc auto wyposażone w urządzenia telematyczne. A 39 proc. (w porównaniu z 35 proc. w 2014 r.) twierdzi, że zmieniłoby to styl ich jazdy, m.in. na bardziej ostrożną (15 proc. wobec 9 proc. w 2014 r.), oszczędzającą paliwo i wolniejszą (po 9 proc.). — Jak widać, sami kierowcy nie traktują urządzeń monitorujących pojazd jako narzędzi inwigilujących — komentuje Anna Wiśniewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu