— Nie jesteśmy już typowym producentem sprzętu, znanym tylko z komputerów stacjonarnych — mówi Tadeusz Kurek, prezes spółki NTT System. Jego zdaniem, firmę, która jeszcze w 2008 r. była największym producentem PC-tów w Europie, należy teraz klasyfikować jako dostawcę rozwiązań informatycznych. NTT System przeszło restrukturyzację i szuka dla siebie miejsca na rynku.
Terapia wstrząsowa
Problemy spółki zaczęły się w 2009 r. Jeszcze w pierwszej połowie 2008 r. wydawało się, że NTT System ma przed sobą świetlaną przyszłość. Firma chwaliła się rosnącą sprzedażą komputerów, m.in. notebooków wprowadzonych do sprzedaży pod własną marką. Zimnym prysznicem okazał się kryzys w drugiej połowie roku. Sektor publiczny i firmy przestały kupować komputery stacjonarne, a na rynku rozpoczeła się smartfonowa rewolucja. W rezultacie spadły przychody i marże, a spółka zaczęła przynosić straty. Potrzebna była terapia wstrząsowa, by postawić ją na nogi.
— Zredukowaliśmy zatrudnienie o prawie dwie trzecie, do około 150 osób. Według nowej strategii, produkcja komputerów stacjonarnych ma w przychodach spółki znacznie mniejszy udział niż wcześniej. Stawiamy na dostarczanie klientom sprzętu komputerowego wraz z usługami i samych usług. Wciąż ważną rolę odgrywa dystrybucja IT — mówi Tadeusz Kurek.
2011 r. spółka zamknęła na plusie. Jak zapowiada prezes, tegoroczny wynik powinien być lepszy.
— Sytuacja w firmie jest stabilna, udało się trwale odzyskać rentowność. Przed nami kolejny etap zmian rozwojowych, które będą polegały na otwarciu się na nowe rynki i produkty. Chcemy poszukać dla siebie nowych nisz — podkreśla prezes NTT System.
Tablet z Chin
Przykładem mogą być rozwiązania dla sektora edukacyjnego. Jaskółką zmian jest też wprowadzenie w październiku do sprzedaży tabletu pod marką NTT. Podobnie jak w przypadku innych polskich firm oferujących takie produkty, chodzi o urządzenia w cenie poniżej 1 tys. zł, produkowane w Chinach. — Nie wykluczam w przyszłości produkcji innych urządzeń pod własną marką — deklaruje Tadeusz Kurek.
Spółka wciąż ma do dyspozycji dużą montownię, której możliwości produkcyjne nie są w pełni wykorzystane. Dlatego w planach ma zwiększenie produkcji komputerów. Obecnie z tego segmentu działalności pochodzi 10 proc. Przychodów NTT. Zdaniem prezesa, udział montażu komputerów w strukturze przychodów będzie się zwiększał. Nie chodzi jednak o standardowe PC-ty, ale dedykowane urządzenia dla klientów indywidualnych (np. graczy) czy biznesu. W segmencie dystrybucji sprzętu IT firma nie zamierza konkurować z takimi tuzami jak ABC Data, Action czy AB.
— Zamierzamy specjalizować się w konkretnych niszach sprzętowych i tworzyć wartość dodaną — podkreśla Tadeusz Kurek.
Wciąż za mali
Analitycy uważają jednak, że przed spółką długa droga, by wyjść na prostą. Biznes w obszarze sprzętu komputerowego i usług dodanych jest trudny i wymaga skali, której — w porównaniu z innymi firmami — NTT System na razie brakuje.
— Giełdowi dystrybutorzy operują na marży zbliżonej do 1 proc. NTT System jest mniejsze i nie wierzę, by zbliżyło się do tego poziomu rentowności — ocenia Zbigniew Porczyk, analityk BZ WBK. A rywale będą czujni. Każdy z dystrybutorów stara się dywersyfikować przychody poprzez oferowanie usług.
— Jeśli konkurenci zauważą, że NTT System znalazło wysokomarżową niszę na rynku, to też w nią wejdą — podkreśla analityk.