E-sprzedawcy na bakier z ekspansją

opublikowano: 22-02-2017, 22:00

Handel Cross-border zdominował zagraniczne rynki. Niestety, polscy przedsiębiorcy na arenie międzynarodowej są obecni w znikomym stopniu

W najbliższym czasie jednym z głównych czynników, jaki będzie miał wpływ na lokalnych przedsiębiorców i konsumentów, jest wzrost handlu transgranicznego. Coraz więcej e-firm planuje wejście ze swoją działalnością na obce rynki. Analitycy przewidują, że do 2020 r. globalny rynek sprzedaży cross-border będzie rósł ok. 27 proc. rok do roku.

Skupieni na polskich klientach:  Rodzimi e-sprzedawcy rzadko decydują się wyjście z ofertą poza granice naszego kraju.
Wyświetl galerię [1/2]

Skupieni na polskich klientach: Rodzimi e-sprzedawcy rzadko decydują się wyjście z ofertą poza granice naszego kraju.

— Handel transgraniczny to zdecydowanie jedno z najciekawszych i bardzo dynamicznie rozwijających się zjawisk w branży e-commerce na całym świecie. Niewątpliwie największym wyzwaniem dla e-przedsiębiorców, którzy rozważają prowadzenie sprzedaży transgranicznej, są regulacje prawne oraz kwestie administracyjne — mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes zarządu Izby Gospodarki Elektronicznej.

Oprócz naturalnych przyczyn rozwoju tej gałęzi gospodarki, czyli większej liczby sprzedawców czy ekspansji na nowe rynki, znaczącą rolę odgrywają działania organizacji międzynarodowych. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest ostatni wniosek ustawodawczy na poziomie Komisji Europejskiej przewidujący zakaz stosowania geoblokowania. Kolejnymi, zapowiadanymi w strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego, będą uregulowania dotyczące cen przesyłek międzynarodowych czy zawierania umów sprzedaży przez internet.

Decyduje cena

Polski rynek cross-border w e-commerce (CBEC) w porównaniu z innymi unijnymi krajami jest słabo rozwinięty. Polacy decydują się na zakupy transgraniczne aż trzy razy rzadziej niż statystyczny mieszkaniec Unii. Czym głównie się kierują, podejmując decyzję? Najczęściej niską ceną, pozytywnym doświadczeniem z poprzednich zakupów oraz niskimi kosztami dostawy — dowiadujemy się z raportu „Cross border e-commerce. Szansa czy zagrożenie?” — opracowanego przez Pocztę Polską pod patronatem Izby Gospodarki Elektronicznej. Dlatego zagraniczne produkty nie są dla nas konkurencyjne.

— Obecnie polscy e-sprzedawcy są znikomo obecni na rynkach zagranicznych, jednocześnie polscy konsumenci również — w porównaniu z krajami Unii Europejskiej — w małym stopniu dokonują zakupów w zagranicznych e-sklepach. Biorąc jednak pod uwagę dynamikę rozwoju handlu transgranicznego,to będzie się zmieniać — komentuje Patrycja Sass-Staniszewska. Rynek cross-border w e-commerce zdominowały takie kraje, jak Chiny, Wielka Brytania, Niemcy i USA. To właśnie sklepy w tych państwach są najchętniej wybierane przez globalnego, jak i polskiego konsumenta. Dla polskich e-sprzedawców handel za granicą stanowi jedynie dodatek. Jak wynika z danych Eurostatu — ponad 80 proc. z nich osiąga nie więcej niż 25 proc. przychodu z tego źródła. Jak czytamy w raporcie Poczty Polskiej, rodzimi przedsiębiorcy obawiają się wychodzenia poza własne podwórko, a polski rynek jest dla nich na tyle duży, że nie myślą o swoim biznesie w kontekście globalnym. Jeśli sprzedawca z Polski jednak postanowi już wyjść ze swoim produktem poza granice, najczęściej wybiera rynek niemiecki, brytyjski i francuski — też nie bez powodu, bo w tych państwach jest znacząca mniejszość polska. Ale to oznacza, że ich celem nie jest budowanie wizerunku swojej marki wśród zagranicznych konsumentów, tylko chęć dotarcia do polskiej imigracji zarobkowej.

Bariery w cross-border

Decydując się na ekspansję zagraniczną, należy wziąć pod uwagę, jaki produkt sprzedajemy. W przypadku tych premium wejście na kolejne rynki często odbywa się samoistnie, bo to zagraniczni klienci stanowią pierwsze ogniwo ekspansji. W innym przypadku istotne jest dogłębne poznanie rynku i poznanie aspektów prawnych.

— Do najważniejszych problemów, jakie mogą się zdarzyć podczas ekspansji, należy zaliczyć przede wszystkim brak znajomości rynku zagranicznego, na który zamierzamy wejść, lub robienie wszystkiego siłami polskimi. Problemem dla niektórych może okazać się również logistyka. Wchodząc na nowy rynek, trzeba pamiętać o tym, że na każdym klienci się różnią, dlatego tak ważne jest dopasowanie produktów do poszczególnych krajów. Trzeba też dopasowywać działania do lokalnych świąt — opowiada Anna Śliwińska z Answear.com.

— Największym problemem przy rozwoju cross-border są ograniczone zasoby ludzkie i kapitałowe. Penetracja każdego nowego rynku wymaga zaangażowania czasowego. Najbardziej efektywne, jeśli chodzi o pozyskiwanie partnerów zagranicznych, są targi, których koszt to nawet kilka tysięcy euro, a nigdy nie ma pewności, że przełożą się one na sukces sprzedażowy — dodaje Filip Jaraczewski, współzałożyciel marki Napo gloves.

10 proc. Taki odsetek polskich konsumentów kupujących w internecie korzysta ze sprzedaży transgranicznej (cross-border).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu