EBC ratuje Węgry przed upadkiem

Rafał Białkowski
17-10-2008, 00:00

Kryzys pustoszy kolejne kraje Europy. Po podtopieniu Islandii jego celem stały się Węgry.

Kryzys pustoszy kolejne kraje Europy. Po podtopieniu Islandii jego celem stały się Węgry.

Zrodzony za oceanem kryzys na rynku finansowym zbliża się coraz bardziej do Polski. Obecnie zmagają się z nim Węgry oraz Ukraina, które poprosiły o wsparcie zagraniczne instytucje finansowe. Koło ratunkowe rzucił Węgrom Europejski Bank Centralny (EBC).

"EBC zawarł z Węgierskim Bankiem Narodowym (MNB) umowę o udostępnieniu mu w ramach nieoprocentowanej wymiany walutowej (swap) kwoty do 5 mld EUR na ustabilizowanie krajowego rynku dewizowego" — podały banki centralne.

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Kurs forinta wobec euro poszedł nieco w górę (po znacznym obniżeniu dzień wcześniej). Również spadki kursów akcji na budapeszteńskiej giełdzie były wczoraj mniejsze niż w środę.

Siła plotki

Dramatyczna sytuacja Węgier, które w ostatnich latach zadłużały się bardziej niż inne kraje regionu, zdaniem obserwatorów, do złudzenia przypomina tę z Islandii, która stara się nie zbankrutować.

— W przypadku Węgier wszystko zaczęło się jednak od plotki. Na rynku pojawiły się pogłoski, że OTP, największy bank Węgier, ma problemy z płynnością — mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest Banku.

Na domiar złego MOL, największy koncern energetyczny kraju, poinformował, że marzy mu się zagraniczne przejecie, a jego koszt wyniesie 800 mln USD.

— Informacja dodatkowo zaniepokoiła rynek, bo koncern będzie musiał wyciągnąć pieniądze z banku — tłumaczy Adam Czerniak.

Szwajcarskie pompowanie

Sytuację na rynku finansowym postanowił studzić również rząd Szwajcarii. Resort finansów podał, że UBS, największy bank kraju, trapiony skutkami kryzysu kredytowego, otrzyma 5,3 mld USD wsparcia. Ministerstwo zastrzegło również, że Credit Suisse, drugi pod względem wielkości bank prywatny, również musi dokonać podwyższenia kapitału. Ten jednak na razie nie zamierza wykorzystywać w tym celu funduszy publicznych.

— Decyzja rządu wpisuje się w ogólną tendencję innych krajów, które również inwestują, aby uchronić się przed niepotrzebnymi bankructwami — wyjaśnia Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Ekonomistka dodaje, że jeśli pompowanie pieniędzy przyniesie pozytywne skutki, będzie oznaczało, że najgorsze chwile mamy już za sobą.

Fala tsunami

Na razie jednak inwestorzy w naszym regionie są nerwowi. To skutek kiepskich danych makro w USA. Po informacji o malejącej sprzedaży detalicznej wczoraj Fed podał, że spada również produkcja przemysłowa. We wrześniu — o 2,8 proc., po spadku w sierpniu o 1 proc. Ekonomiści spodziewali się spadku, ale tylko o 0,8 proc.

— To jak fala tsunami. Jeśli dane są optymistyczne, poprawiają się nastroje inwestorów, którzy chętniej inwestują. Jeśli są złe — inwestorzy uciekają — mówi Adam Czerniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / EBC ratuje Węgry przed upadkiem