Dzisiaj szczecińscy radni zajmą się pakietem uchwał dotyczących budowy centrum handlowo-usługowego — Galeria Kaskada. Firma ECE, inwestor, czeka na wydanie warunków zabudowy całego obszaru.
Wciąż nie wiadomo, kiedy ruszy budowa nowej Kaskady przy al. Niepodległości w Szczecinie. O możliwość wybudowania w miejscu spalonej Kaskady i Teatru Lalek „Pleciuga” centrum handlowo-usługowego Galeria Kaskada niemiecki koncern ECE zabiega od dłuższego czasu. Do koncepcji udało się przekonać poprzednie władze Szczecina. Miasto z gruntami wartymi prawie 14 mln zł i gwarancją wybudowania nowej siedziby dla teatru lalek weszło do spółki, która ma wznieść nowy obiekt.
Na dzisiejszej sesji miasto doda działki, których wniesienie do spółki nie było wówczas możliwe ze względów formalnych. Możliwe jest także wyrażenie przez radnych zgody na zlikwidowanie części ul. Kaszubskiej. Według planów obiektu, niewielki fragment ulicy stałby się wewnętrznym deptakiem galerii.
Jednak ani te uchwały, ani wydanie przez miasto warunków zabudowy całego terenu nie oznacza, że ECE będzie mógł rozpocząć realizację inwestycji.
Koncern ma problem z terenami, na których obecnie stoją Dachy Paryża. Grunt, który od miasta przejęła w użytkowanie wieczyste Spółdzielnia Usług Gastronomicznych Społem, na podstawie umowy przedwstępnej miał trafić do ECE. Jednak spółdzielnia niespodziewanie, na początku 2003 r., sprzedała teren Arturowi R. (skazanemu w Niemczech przemytnikowi narkotyków) oraz Andrzejowi Łuszczewskiemu, niedoszłemu prezydentowi Szczecina.
Koncern postanowił swych praw dochodzić w sądzie i udało mu się zablokować dalszy handel terenem, aż do zakończenia procesu.
Sprzedaż gruntu okazała się dla Społem wyjątkowo niekorzystna. Gmina Szczecin wezwała spółdzielnię do zapłaty 25 proc. wartości działki, czyli 626 tys. zł. Sprzedała ona bowiem nieruchomość przed upływem 10 lat od chwili objęcia wieczystego użytkowania.
Problemy mają też nowi nabywcy. Choć miasto uznało Dachy Paryża za zabudowę wystarczająco trwałą, by nie dochodzić swych praw pierwokupu gruntu, to jednak budki są niedość trwałe, żeby spełnić warunki umowy zawartej między miastem a spółdzielnią. A termin właściwej zabudowy minął w 2001 r.
— Ponieważ istniały porozumienia między ECE a spółdzielnią, miasto nie dochodziło swoich praw. Gdy jednak doszło do wymówienia umowy przedwstępnej, wszczęliśmy procedurę wyegzekwowania dodatkowej opłaty za niewywiązanie się ze zobowiązań — tłumaczy Zbigniew Krawiec, dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami UM w Szczecinie.