Ekspansja Emperii znacznie przyspieszyła

Szukająca kupca sieć marketów szybko otwiera nowe sklepy. Nie jest łatwo o pracowników, bo oczekiwania płacowe rosną.

W polskich miastach przybywa Stokrotek. Giełdowa Emperia, prowadząca sieć supermarketów pod tym szyldem, na koniec drugiego kwartału miała 386 sklepów w kraju, z czego 46 było placówkami franczyzowymi. Do końca tego roku zamierza uruchomić kilkadziesiąt kolejnych.

Zobacz więcej

Fot. Grzegorz Kawecki

— Chcemy zakończyć rok z liczbą 444 sklepów. Rozwijamy się w najszybszym tempie w naszej historii. W tym roku otworzyliśmy już 30 placówek, mamy podpisane umowy na 33 kolejne, a rozmowy w sprawie kilkunastu lokalizacji trwają. Nowe sklepy, otwierane w ciągu ostatnich trzech lat notują o kilkanaście procent wyższą sprzedaż z metra kwadratowego niż starsze, a jednocześnie płacimy w nich średnio niższy czynsz. Wbrew obawom sprzed kilku lat, że rynek jest już nasycony, da się wciąż znajdować dobre miejsca — mówi Dariusz Kalinowski, prezes Emperii.

Fundamentem działania Emperii są supermarkety, ale rośnie udział w sprzedaży mniejszych marketów, spółka otworzyła też kilka mniejszych sklepów covenience pod szyldem „5”.

O ile z miejscami problemu nie ma, o tyle kłopot jest ze znalezieniem pracowników do nowych sklepów.

— Rynek pracy i spadające bezrobocie są największym hamulcem w ekspansji. Rekrutacja jest coraz trudniejsza, choć wszystkie sieci nauczyły się już włączać do kadr pracowników ze wschodu. Oczywiście konieczne są podwyżki wynagrodzeń. W naszym przypadku koszty osobowe w tym roku wzrosły o 5 proc., ale dzięki wzrostowi biznesu i poprawie efektywności nie miało to negatywnego przełożenia na wyniki — mówi Dariusz Kalinowski.

Emperia, która oprócz sklepów ma też segment nieruchomościowy i detaliczny, w pierwszym półroczu miała 1,23 mld zł przychodów (o 5,1 proc. więcej niż rok wcześniej) i 22,2 mln zł zysku netto (wzrost o 21 proc.). W samym drugim kwartale przychody były nieco niższe od oczekiwań analityków, ale zysk na wszystkich poziomach zaskoczył pozytywnie. Podczas wtorkowej sesji kurs Emperii rósł o ponad 6 proc. i przebił barierę 90 zł. To najwięcej od połowy 2012 r., czyli od czasu, gdy Emperia wypłaciła megadywidendę w wysokości 56,41 zł na akcję po sprzedaży Tradisu, czyli dystrybucyjnego ramienia grupy. Ta transakcja nadal kładzie się cieniem na spółkę — urząd skarbowy domaga się od Emperii zapłaty w związku z nią podatku dochodowego w wysokości 142 mln zł plus ponad 50 mln zł odsetek. Spółka złożyła ostatnio skargę do WSA w tej sprawie i podtrzymuje stanowisko, że podatku płacić nie powinna. Zapewnia też, że ta sprawa nie będzie miała wpływu na trwające poszukiwania inwestora.

— Obecnie w spółce trwa badanie due diligence. Na tym etapie nie będziemy informować, ile podmiotów jest zainteresowanych Emperią i jakie to firmy bądź fundusze — mówi Cezary Baran, szef finansów Emperii. „Dość zaawansowany”, według słów prezesa, proces pozyskiwania inwestora, który miałby kupić wszystkie akcje spółki na jednakowych warunkach, może mieć według analityków przełożenie na notowania.

— Wyniki Emperii są solidne. Spółka utrzymuje pozytywną, zadowalającą dynamikę wzrostu przychodów, poziom zysków po oczyszczeniu ze zdarzeń jednorazowych (rozwiązanie rezerwy oraz wypłaty odszkodowania za spalony sklep) jest zgodny z oczekiwaniami. Niewykluczone, że wzrost kursu spółki to nie tyle efekt wyników, co początek gry pod wezwanie (szczególnie zważywszy na zaawansowany proces due diligence). Biorąc pod uwagę choćby wycenę Dino w ofercie publicznej, część inwestorów może oczekiwać, że potencjalny kupujący zapłaci za Emperię więcej, niż wynosi jej obecna kapitalizacja giełdowa — mówi Jakub Viscardi, analityk DM BOŚ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ekspansja Emperii znacznie przyspieszyła