Eksperci szukają alibi dla PMI

opublikowano: 26-03-2019, 22:00

Dobre dane gospodarcze z ostatnich miesięcy podkopały pozycję ważnego indeksu. To jednak nie powód, by go lekceważyć.

Indeks Menedżerów ds. Zakupów, zwany PMI, jest wskaźnikiem wyprzedzającym koniunkturę, który otwiera każdy miesiąc analiz gospodarczych na świecie. Ten powstały w 1948 r. miernik przez wiele lat cechował się wysoką korelacją z realnymi wynikami produkcji sprzedanej przetwórstwa przemysłowego, dzięki czemu rynki mogły kilka tygodni przed danymi z gospodarki realnej oszacować kondycję i nastroje w branży. Ostatnie odczyty na polskim rynku różnią się jednak diametralnie od danych z gospodarki.

W lutym w Polsce odnotowano wynik 47,6 pkt — wynik tak zły, że ostatnio notowano go w apogeum kryzysu strefy euro w latach 2012 i 2013, co zwiastowałoby początek recesji także nad Wisłą. Tymczasem trzy tygodnie później ukazały się dane o produkcji sprzedanej przetwórstwa przemysłowego, które także zaskoczyły analityków, ale in plus — wzrosła ona o 6,9 proc. wobec oczekiwanych przez rynek 4,9 proc.

W ocenie Jakuba Rybackiego, ekonomisty ING Banku Śląskiego, przyczyny coraz większych różnic między PMI a rzeczywistymi danymi mogą tkwić w doborze próby, np. nadmiernej reprezentacji spółek handlujących chociażby z Niemcami. W efekcie indeks może zaniżać oczekiwane tempo wzrostu polskiego przemysłu.

— Zidentyfikowanie przyczyn rozdźwięku między wskazaniami PMI a danymi o produkcji przemysłowej w Polsce prawdopodobnie jest możliwe tylko z pozycji instytucji prowadzącej badanie. Być może twórca indeksu w większym stopniu bazuje na dużych firmach, które są bardziej wyeksponowane na pewne rynki, przez co pogorszenie sytuacji gospodarczej w Niemczech wpływa na wynik badania mocniej niż na realną gospodarkę. Jest to jednak teza, której zweryfikowanie przez przeciętnego odbiorcę danych jest niemożliwe — mówi ekspert ING.

Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, prócz błędów w doborze próby wskazujetakże dwie inne hipotezy wyjaśniające ostatnie „wpadki” PMI. Pierwszym wytłumaczeniem są zaległości.

— Polskie firmy przetwórstwa przemysłowego mają duże zaległości produkcyjne, które właśnie nadrabiają. Na to wskazują badania Eurostatu, które sygnalizują podobny scenariusz w odniesieniu np. do Czech — mówi ekspert Credit Agricole.

W rezultacie firmy produkują pełną parą, nawet jeśli nowych zamówień jest mniej. Mogą to robić szybciej niż dotychczas, bo wzrosły moce produkcyjne. Stąd wysokie odczyty produkcji mimo słabnącej koniunktury. Drugim „alibi” dla PMI, zdaniem Jakuba Borowskiego, może być zwiększony popyt wewnętrzny. Spadek zamówień eksportowych firmy rekompensują sobie z nawiązką na rynku krajowym, gdzie silny popyt generują wciąż inwestycje publiczne i branża budowlana.

Ekonomista podkreśla, że poza Polską PMI nie szwankuje.

— W Niemczech czy całej strefie euro nie ma takiego rozjazdu pomiędzy danymi realnymi a odczytami indeksu. Nie ma zatem podstaw do tego twierdzenia, że jest generalny problem z PMI — komentuje Borowski.

Ignacy Morawski, szef platformy analitycznej Spotdata, ma inne pomysły na rozwiązanie zagadki wskaźnika.

— Po pierwsze, może to być zwykły „szum”, czyli normalne rozbieżności między zmiennymi, które muszą się zdarzać raz na jakiś czas. Bardzo często zdarza się, że zmienne poruszające się równolegle nagle się rozchodzą. Możliwe, że PMI i produkcja się rozeszły, a za chwilę znów się zejdą. Po drugie, możliwe jest, że reprezentatywność badania PMI się pogorszyła. Ciągłe dostosowywanie próby badawczej w taki sposób, by była reprezentatywna, jest zapewne trudne i kosztowne. Może autorom badania się to nie opłaca lub opłaca się mniej niż w przeszłości. Po trzecie, możliwe jest, że menedżerowie odczuwają istotne zagrożenia dla ich biznesu, których jeszcze nie widać w realnych danych. Boją się brexitu, recesji w Chinach, wojen handlowych, dostają sygnały od partnerów biznesowych, że idą gorsze czasy, i wszystkie te obawy wyrażają w ankietach — mówi ekonomista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy