Eksport walczy z globalną słabością

opublikowano: 13-06-2018, 22:00

Kwietniowe dane o handlu i przemyśle krzepią, ale jeżeli nasi sąsiedzi nie nabiorą sił, będziemy walczyć z wiatrakami

Nadwyżka w handlu towarami w kwietniu 2018 r. wyniosła 314 mln EUR — wynika z najnowszych danych bilansu płatniczego NBP. To ważne, bo plus w miesięcznych statystykach pojawił się po raz pierwszy w tym roku, ale czy to przełom? Prawdopodobnie nie.

Nie wyrywać z kontekstu

W domyśle przełom miałby dotyczyć przede wszystkim eksportu. Roczna dynamika po marcu była ujemna — po raz pierwszy od października 2016 r. (-2 proc.), a w połączeniu z danymi za styczeń i luty trzymiesięczna średnia krocząca zeszła do ok. 5 proc., a więc najniższego poziomu od końca 2016 r. Kwietniowy wzrost o 8,6 proc. r/r to za mało, żeby mówić o wychodzeniu na prostą.

— Dane o handlu są bardzo wahliwe, więc byłbym ostrożny we wnioskowaniu tylko na podstawie jednego miesiąca. Ważne jest to, jak eksport radził sobie w ostatnim czasie, a przez pogorszenie koniunktury za granicą, w szczególności w strefie euro, nie radził sobie najlepiej — mówi Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku.

— Nasz eksport broni się przed tym, co się dzieje w strefie euro i handlu światowym. Na razie osłabienie koniunktury w Eurolandzie i groźba wojny handlowej na wielką skalę nie wpłynęły na znaczące pogorszenie wyników polskich eksporterów — dodaje Zbigniew Maciąg z Konfederacji Lewiatan.

Ekspert uczula jednak, że złych informacji przybywa.

— Spór w sprawie ceł między USA a Chinami czy Unią Europejską wcale nie wygasa, wręcz narasta. Już teraz obserwujemy, że dynamika eksportu w wielu krajach kuleje. W strefie euro wskaźnik PMI obniża się od grudnia ubiegłego roku. W Niemczech, w kwietniu, produkcja przemysłowa spadła o 1 proc. Indeks ZEW, który mierzy oczekiwania co do koniunktury w gospodarce Niemiec, spadł do poziomu najniższego od września 2012 r., czyli od szczytu kryzysu finansowego — zwraca uwagę Zbigniew Maciąg.

Świeża porcja zmartwień

Opublikowane w środę dane Eurostatu o produkcji przemysłowej w strefie euro również nie nastrajają optymistycznie. W kwietniu spadła o 0,9 proc. m/m (po odsezonowaniu). W ujęciu r/r mówimy co prawda o 1,7-procentowym wzroście, ale obu liczbom wyraźnie brakuje mocy — dynamika miesięczna jest najmniejsza od czerwca, a roczna od kwietnia ubiegłego roku. Na dokładkę, kwietniowe odczyty były słabsze od oczekiwań — spodziewano się mniejszego miesięcznego spadku (o 0,2 pkt. proc., według mediany prognoz ekspertów ankietowanych przez Bloomberga) i większego rocznego wzrostu (o 0,8 pkt. proc.).

„Produkcja przemysłu w strefie euro za kwiecień będzie wtórna wobec publikowanych wcześniej gorszych od oczekiwańdanych z Niemiec i Francji” — uprzedzali ekonomiści z PKO BP jeszcze przed publikacją danych przez Eurostat.

W ubiegły piątek niemiecki urząd statystyczny poinformował, że produkcja przemysłowa spadała o 1 proc. m/m, a zakładano wzrost o 0,3 proc. 2-procentowy wzrost w ujęciu r/r również nie spełnił oczekiwań. Zabrakło mu do tego 0,8 pkt. proc.

Co prawda kwietniowych wyników naszego przemysłu w Europie wstydzić się nie musimy, bo 5,9-procentowa roczna dynamika to trzeci wynik wśród krajów UE (wyprzedziły nas jedynie Słowenia i Rumunia), ale do pełni szczęścia, w szczególności polskim eksporterom, brakuje… dobrych wyników sąsiadów (dowód na grafice).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Eksport walczy z globalną słabością