ELEKTRIM: FUNDUSZE KONTRA MEGAEMISJA
Templeton i Schroders zamierzają nie dopuścić do nowej emisji akcji
KONSEKWENCJA: Barbara Lundberg, prezes Elektrimu, musi się liczyć z rozliczeniem prowadzonej przez nią strategii rozwoju firmy. Nastąpi to 30 czerwca. O ile skwitowanie zarządu nie powinno budzić kontrowesji, o tyle bardzo ciężko będzie przegłosować emisję nowych akcji. fot. Grzegorz Kawecki
Już 30 czerwca na WZA Elektrimu wyjaśni się, czy właściciele spółki, a przynajmniej większość z nich, popiera strategię zarządu, dotyczącą koncentracji na telekomunikacji i Internecie. Kilka funduszy inwestycyjnych, wśród których pierwsze skrzypce grają Templeton i Schroders, skupuje akcje Elektrimu, by na WZA zablokować nową emisję.
Na najbliższym zgromadzeniu akcjonariuszy zarząd Elektrimu ma przedstawić nie jeden, lecz kilka projektów uchwał dotyczących podwyższenia kapitału. Ma to na celu stworzenie szerszego pola manewru właścicielom spółki. Dokładne projekty uchwał firma przedstawi 23 czerwca.
Na razie wiadomo jednak tylko tyle, że Elektrim planuje emisję maksymalnie 45 mln nowych akcji. Połowa środków z nowej emisji ma zostać przeznaczona na finansowanie projektów realizowanych przez Elektrim i dokonanie akwizycji w branżach strategicznych — telekomunikacji i Internecie.
Cena nie może być niższa niż 65 zł za jeden walor, chociażby dlatego, że nie zgodzą się na to właściciele obligacji zamiennych Elektrimu. Cena ich konwersji została ustalona właśnie na 65 zł. Zatem — przynajmniej teoretycznie — przy założeniu, że cena będzie ustalona właśnie na takim poziomie, a Elektrim sprzeda 45 mln akcji, wpływy brutto sięgną blisko 3 mld zł.
— Nowa emisja może w ogóle nie dojść do skutku, choćby dlatego, że obecna cena akcji Elektrimu wynosi około 53 zł. Zarząd spółki musiałby zatem skutecznie przekonać posiadaczy 75 proc. głosów na walnym, że cena rynkowa wzrośnie do co najmniej 65 zł w niedalekiej perspektywie. Moim zdaniem, wcale nie jest to takie pewne — uważa Piotr Woźniak, analityk CDM Pekao SA.
Wrogie fundusze
Bezpośrednio po ujawnieniu zamiaru organizacji nowej emisji część akcjonariuszy finansowych ujawniła swoje niezadowolenie. Analitycy oraz menedżerowie funduszy uznali, że emisja jest zdecydowanie za duża, a przeznaczenie nowych środków niejasne. Wskazywano, że zamiast zalewać rynek nowymi akcjami, spółka powinna szybciej wyprzedać takie aktywa, jak akcje Elektrimu Kable Polskie czy zespołu elektrowni PAK. Dużych inwestorów zirytowało też to, że Elektrim nie zapytał ich o zdanie przed publicznym ujawnieniem projektu megaemisji.
Teraz oponenci przeszli od słów do czynów.
Według nieoficjalnych informacji, planu nowej emisji nie poprą Templeton i Schroders. Tylko od początku czerwca w transakcjach pakietowych właściciela zmieniło ponad 3,5 mln akcji Elektrimu stanowiących 4 proc. kapitału. Wiadomo ponadto, że Templeton przekroczył już próg 5 proc.
— Każda emisja nowych akcji, a tym bardziej tak wysoka, jak planuje Elektrim, powoduje duże rozwodnienie akcjonariatu, co obecnym właścicielom nie musi się podobać. W przypadku Elektrimu zastrzeżenia mogą mieć fundusze inwestycyjne. Jeśli emisja zostanie uchwalona, będą musiały pogodzić się z mniejszymi udziałem w zyskach Polskiej Telefonii Cyfrowej i Bresnana, bo tak naprawdę na tych dwóch spółkach rzeczywiście im zależy. Nie można zatem wykluczyć próby zablokowania emisji lub znacznego zmniejszenia jej wielkości — uważa Zbigniew Łapiński, analityk Deutsche Banku.
Mieszane uczucia
Władze Elektrimu zakończyły już road-show, związany m.in. z planowaną emisją nowych akcji. Inwestorzy bardzo różnie oceniali strategię i plany finansowe spółki. Tradycyjnie już Barbara Lundberg, prezes Elektrimu, na większe poparcie może liczyć ze strony zachodnich partnerów. Oni jednak również nie są w pełni przekonani, czy koncentracja na branży internetowej jest najlepszym rozwiązaniem.
— Fundusze mogą się obawiać, że część środków z emisji zostanie przeznaczona na rozwój tradycyjnej telefonii, a wiadomo, że w tym sektorze zyski nie pojawiają się zbyt szybko. Ponadto należy oczekiwać, że Elektrim zdecyduje się na akwizycję w branży internetowej, a sfinansuje ją środkami pozyskanymi z nowej emisji. Pozostaje pytanie, kogo kupi, a przede wszystkim, ile to będzie kosztować. Spółce przydałby się już działający, duży rodzimy portal. Ta niewiadoma też może budzić niepokój akcjonariuszy Elektrimu — przypuszcza Zbigniew Łapiński.
Elektrim prowadził już zaawansowane rozmowy o kupnie Optimusa i, tym samym, Onetu.pl. Jednak ofertę polskiej spółki przebili zachodni konkurenci.
Być albo nie być
— WZA 30 czerwca powinno dać odpowiedź, czy właściciele spółki popierają strategię zarządu czy nie. Możliwe są trzy scenariusze: akcjonariusze bezdyskusyjnie poprą prezes Lundberg, zmuszą ją do weryfikacji planów, lub spróbują nakłonić do odejścia ze stanowiska — przewiduje analityk londyńskiego banku.
Tajemnicą poliszynela jest, że fundusze Templetona i Schrodersa już tradycyjnie nie są zwolennikami Barbary Lundberg i już we wrześniu ubiegłego roku zabiegały o zmianę na stanowisku prezesa i oddanie Elektrimu w ręce Deutsche Telekom.
W piątek Mark Mobius, szef Templetona, odmówił nam komentarza na temat sytuacji w Elektrimie.
Co fundusze chcą osiągnąć przez takie działania?
— Przypuszczam, że tym razem Templeton i Schroders mogą działać na rzecz Vivendi. Francuzom z całą pewnością nie jest na rękę nowa emisja Elektrimu, dzięki której spółka mogłaby się całkowicie uniezależnić finansowo i w ten sposób osłabić pozycję francuskiego Vivendi w Elektrimie Telekomunikacja — twierdzi analityk polskiego banku.
— Wrogie przejęcie jest raczej wykluczone. Elektrim z Vivendi podpisały aneks do umowy, w której zapisano, że w przypadku pojawienia się próby wrogiego przejęcia Elektrimu Vivendi będzie miało prawo nabyć akcje PTC po preferencyjnej cenie. Ta umowa chroni obie strony przed wrogim przejęciem — uważa inny analityk londyńskiego banku.
Grozi nowy pat
Analitycy już teraz zastanawiają się, co grozi Elektrimowi, jeśli emisja nie dojdzie do skutku. Spółka potrzebuje pieniędzy m.in. na wykupienie firmy Bresnan z Elektrimu Telekomunikacja i skonsolidowanie tej spółki z El-Netem, inwestycje w Warszawie, podwyższenie kapitału Polskiej Telefonii Cyfrowej, kolejne akwizycje w branży internetowej. Łącznie holding potrzebuje około 2-3 mld zł, czyli właśnie mniej więcej tyle, ile przyniosłaby planowana emisja akcji.
— Jeśli emisja nie wypali, spółce grozi sytuacja patowa. Będzie musiała znacznie zwiększyć zadłużenie. Nie wiadomo również, jak w tej sytuacji zachowa się Vivendi, bliski partner Elektrimu — twierdzi jeden z naszych rozmówców.