W 2008 r. Polska utylizowała elektroodpady najgorzej w UE. W tym może być lepiej, ale... na papierze.
Polska jest jednym z największych producentów tzw. elektrośmieci, czyli zużytego sprzętu elektronicznego i elektrycznego w Europie.
— Unijna dyrektywa zobowiązuje kraje członkowskie do przetworzenia 4 kg elektroodpadów na mieszkańca rocznie. Polska z wynikiem 1,5 kg w 2008 r. była na ostatnim miejscu w UE — tłumaczy Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko, największej w Polsce organizacji odzysku tego typu odpadów.
W Hiszpanii np. przetworzono 5 kg elektrośmieci na osobę, a w Szwecji 16 kg. W 2009 r. wynik Polski będzie prawdopodobnie lepszy, ale zdaniem przedstawicieli branży — tylko na papierze.
— Niektóre firmy handlują kwitami. Deklarują, że zutylizowały daną liczbę np. chłodziarek, których recykling jest najbardziej kosztowny, a w rzeczywistości przetwarzają sprzęt tańszy albo wcale. Tak zawyżają wyniki — mówi Grzegorz Skrzypczak.
Za kontrolę firm z branży odpowiada Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ).
— GIOŚ ma coraz więcej obowiązków, a dysponuje taką samą liczbą pracowników. Na trzy województwa przypada jeden inspektor. Nic dziwnego, że kontrole nie są skuteczne — mówi Wojciech Konecki, prezes Ceced Polska, organizacji zrzeszającej producentów sprzętu AGD.
Średnia cena za przetworzenie 1 kg odpadów wynosi około 60 gr, ale nieuczciwi konkurenci zaniżają ceny.
— Dostaję oferty z zakładów przetwarzania z cenami niższymi nawet o kilkadziesiąt groszy. Są klienci, którzy rozumieją, że firmy, z których usług korzystamy, mają proekologiczne technologie. Ale do innych przemawiają tylko ceny — mówi Gabriela Leszczyńska, prezes firmy AuraEco, jednej z siedmiu w Polsce organizacji odzysku.
Zapewnia, że w ciągu pół roku zrezygnowała z usług dwóch firm przetwarzających odpady w tani, ale niewłaściwy sposób. Jej zdaniem, skutecznym sposobem walki z nieuczciwą konkurencją mogą być kontrole przeprowadzane przez spółki z branży.