Emigranci wrócą i… nie zarobią

Rynek pracy skusi część rodaków do powrotu. Ci, których praca nie wymaga szczególnych kwalifikacji, mogą zapomnieć o podwyżkach

Z gospodarką jest jak ze sportem — kondycja bardzo szybko przekłada się na wyniki. W spadającym bezrobociu jesteśmy wśród liderów europejskiej ekstraklasy.

— Oceniając sytuację na rynku pracy jedynie na podstawie poziomu stopy bezrobocia, można dojść do wniosku, że polska gospodarka znajduje się już blisko stanu równowagi, definiowanego jako pełne zatrudnienie — uważa Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole.

Dlaczego? Bo wyrównana sezonowo stopa bezrobocia rejestrowanego spadła w kwietniu do 11 proc., najniższego od maja 2009 r. Nie wszystkie wskaźniki dają jednak powody do aż tak dużego optymizmu, bo ambicje i aspiracje rosną szybciej niż np. płace. W takich okolicznościach coraz częściej będzie pojawiała się myśl, że może warto pójść do szefa po podwyżkę. Zdaniem ekspertów, taka wycieczka nie musi zakończyć się pełnym sukcesem, ale będzie zdarzała się coraz częściej.

— Dalszy spadek bezrobocia sprzyja stopniowemu przesuwaniu się od rynku pracodawcy w stronę rynku pracownika, a to będzie oddziaływało w kierunku nasilenia presji na wzrost płac — uważa Krystian Jaworski. Na razie, dzięki deflacji, trudno oczekiwać eksplozji żądań płacowych. Spadające ceny towarów i usług wytrącają Kowalskiemu część argumentów, ale pod koniec roku ten obraz ma się zmienić.

Jest do czego wracać

Sen o bardziej wypchanej kieszeni może zostać jednak przerwany. Czym? Powrotem rodaków z zagranicy. Bo o ile emigracja stała się konikiem większości polityków i każdy lubi sobie na nim pojeździć, zwłaszcza w gorącym okresie przedwyborczym, to wpływ na powroty mają znikomy, żeby nie powiedzieć — żaden. Całą robotę wykonać za nich może natomiast coraz szybciej kręcąca się gospodarka. Wszyscy na pewno nie wrócą, bo według danych GUS, ziemi obiecanej na obczyźnie poszukuje wciąż około 2 mln osób (przebywający powyżej 3 miesięcy).

— Uważamy jednak, że poprawiająca się sytuacja na rynku pracy skłoni część polskich emigrantów do powrotu do kraju — mówi ekonomista Credit Agricole.

Chociaż w ostatnich latach rósł odsetek tych, którzy planują zostać poza krajem na stałe, to z badań NBP z 2012 r. wynika też, że nawet 59 proc. rodaków może znów poszukać szczęścia nad Wisłą.

Szczęście w nieszczęściu

Na wyjazdach za chlebem Polacy najczęściej zarabiają prostymi pracami w budowlance, sprzątaniem, obsługą klientów w restauracji czy zbieraniem owoców. Niestety, wyeksportowaliśmy też liczną grupę wykwalifikowanych pracowników fizycznych: spawaczy, operatów maszyn, krawców czy fryzjerów. Co będzie, gdy wrócą? Odpowiedź jest trudna. Łatwiej odpowiedzieć na pytanie, czego nie będzie — wielkich podwyżek.

— Zwiększenie zasobu siły roboczej będzie oddziaływało w kierunku zmniejszenia presji płacowej i wolniejszego wzrostu wynagrodzeń — podkreśla Krystian Jaworski. Kogo może spotkać taki los? Zdaniem ekspertów, w szczególności branżę budowlaną oraz te sektory przemysłu i usług, w których praca nie wymaga szczególnie wysokich kwalifikacji. Stąd nominalne tempo wzrostu płac w całej gospodarce nie da powodów do wybuchu radości. Z prognoz Credit Agricole wynika, że w tym roku pensje urosną średnio o 3,7 proc. r/r, a w przyszłym dynamika przyspieszy do 4,1 proc. To niewiele w porównaniu z 5,7-procentowym wzrostem płacy minimalnej, który rząd chce zafundować na 2016 r.

OKIEM EKSPERTA
Pracodawca szuka sposobu

IWONA JANAS, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce

Barometr Manpower pokazuje, że takie sektory, jak produkcja, transport, logistyka, handel detaliczny i hurtowy to obszary, w których panuje największy optymizm. W okresie letnim rynek jest ponadto zasilany pracami sezonowymi, więc stopa bezrobocia na koniec tego okresu może osiągnąć najniższy od dawna poziom. Po wakacjach liczba ofert może nieznacznie zmaleć, ale obserwując popyt na nowych pracowników, dla ogółu rynku będzie to niewielka zmiana. Dla pracodawców sytuacja staje się coraz bardziej wymagająca — coraz trudniej jest im znaleźć odpowiednich kandydatów. Wymusza to rewizję dotychczasowych działań działów personalnych i poszukiwanie sposobów na przyciągnięcie pracownika.

OKIEM EKSPERTA
Pracownicy rosną w siłę

TOMASZ HANCZAREK, prezes Work Service

Na rynku pracy dawno nie było tak dobrze, jak dziś, a w kolejnych miesiącach będzie jeszcze lepiej. Najwyższe spadki bezrobocia zaobserwujemy w okresie sezonowego wzrostu zatrudnienia latem. Rynek pracy tymczasowej wówczas kwitnie, na czym korzystają tak osoby szukające zatrudnienia, jak i pracodawcy. Płace będą rosły stabilnie. Co ważne, pracodawcy są nie tylko skłonni do ulegania presji płacowej, ale znacznie więcej firm chce zatrudniać i tworzyć nowe miejsca pracy. To już wyraźny sygnał, że trend wzrostowy będzie utrzymany. O rynku pracownika możemy już mówić w przypadku największych polskich miast: Wrocławia, Trójmiasta, Katowic, Krakowa i Warszawy.

54,4 tys. Tyle wynosiła na koniec IV kw. 2014 r. liczba wolnych miejsc pracy w Polsce. Pracodawcy, którym brakowało rąk do pracy, najczęściej poszukiwali specjalistów (21,5 proc.), głównie do spraw ekonomicznych i zarządzania. Wzięcie mieli też robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy (20,7 proc.), operatorzy oraz monterzy maszyn i urządzeń (15,3 proc.). Na brak zainteresowania nie mogli narzekać również pracownicy usług i sprzedawcy (12,1 proc.) oraz pracownicy biurowi (11,0 proc.).

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy