Estee Lauder trafi pod strzechy

Renata Zawadzka
16-06-1999, 00:00

Estee Lauder trafi pod strzechy

Powstanie 20 nowych punktów sprzedaży

AUTOKREACJA: Poprawa własnego wizerunku w efekcie zwiększa szanse na sukces w życiu i pracy. Polki o tym wiedzą, więc wybierają dobre kosmetyki, obuwie, odzież nawet jeśli nie bardzo je na to stać. W efekcie po pewnym czasie mogą sobie pozwolić na coraz więcej — zapewnia Mathew Morgan z Estee Lauder. fot. Borys Skrzyński

Powstaje około 20 nowych punktów sprzedaży Estee Lauder. Nie znaczy to jednak, że na polskim rynku obserwuje się aż taki wzrost popytu na prestiżowe produkty kosmetyczne. Ekspansywne posunięcie marketingowe firmy to próba wyjścia poza elitę i wykreowania nowego klienta.

Jak twierdzą przedstawiciele Estee Lauder, wprowadzony w listopadzie ubiegłego roku system Acces — sprzedaż z pominięciem lady — przyniósł firmie sukces kasowy. Przewidywano, że docelowo sprzedaż wzrośnie o 20-25 proc. Tymczasem już po kilku miesiącach klientki kupiły o 20 proc. więcej kosmetyków do makijażu i około 10 proc. więcej wyrobów perfumeryjnych.

Szanse i zagrożenia

— Zlikwidowanie bariery, jaką stanowi lada, spowodowało, że do naszego sklepu wchodzą także klientki mniej zamożne. Bywa, że po wypróbowaniu jakiegoś kosmetyku decydują się go kupić, choć taki wydatek nie był przewidziany w domowym budżecie. Te zaś, które zaplanowały kupienie jednego produktu, wychodzą ze sklepu z kilkoma — twierdzi Mathew Morgan, szef Estee Lauder w Polsce.

Klientki nie zawsze płacą za to, co wybrały. W pierwszych kilku tygodniach od wprowadzenia otwartego systemu sprzedaży nie notowano wzrostu kradzieży. Nikt bowiem nie sądził, jak przypuszcza Mathew Morgan, że nie zainstalowano systemu zabezpieczeń. Potem pojawiły się problemy. Poradzono sobie jednak z nimi w inny sposób niż np. w EMPiK-ach, w których z kradzieżami „walczy” elektronika.

— Elektroniczna bramka przeczyłaby otwartości nowego systemu sprzedaży. Toteż zdecydowaliśmy się na wprowadzenie dodatkowej osoby — elegancko ubranego pana, przygotowanego profesjonalnie do pełnienia podwójnej roli — uprzejmego przewodnika po sklepie i zarazem kontrolującego, co się w nim dzieje. To zdało egzamin — zapewnia Mathew Morgan.

Bliżej klienta

Decyzja o rozszerzeniu sieci sprzedaży zapadła już dawno. Okolicznością sprzyjającą jej wdrożeniu było przeobrażenie DTC w Galerie Centrum i wejście na polski rynek Sefory, jednej z największych w Europie sieci perfumerii. Poza nimi kosmetyki Estee Lauder pojawią się pod szyldem Ina Center, która niedawno odkupiła od firmy Mazurek sieć sklepów Margerita, oraz w sieci włoskich perfumerii Laguna.

— Wszędzie z wyjątkiem Sefory, która ma własny unikalny system obsługi klienta, stoiska Estee Lauder zachowają swój indywidualny charakter. W kilkunastu z nich zostanie wprowadzony system Acces. Zostaną zachowane stanowiska konsultantek, jesteśmy bowiem przekonani, że dla pozyskania nowego klienta właściwa prezentacja produktu, edukacja i porady mają nieocenione znaczenie — mówi Mathew Morgan.

Cały polski rynek produktów kosmetycznych szacuje się na miliard USD rocznie. Z tego marki prestiżowe są w stanie uszczknąć jakieś 10-15 proc. przy założeniu, że firma nastawia się wyłącznie na elitarnego klienta. Rozszerzenie przez Estee Lauder sieci sprzedaży nie tylko na „wielką ósemkę” miast polskich, ale i na takie ośrodki jak Nowy Sącz czy Słupsk, to koncepcja marketingowa, której celem jest dotarcie do nabywców o zróżnicowanym statusie ekonomicznym i wykreowanie nowego klienta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Renata Zawadzka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Estee Lauder trafi pod strzechy