Eurolot czeka likwidacja

opublikowano: 25-11-2014, 00:00

Właściciel nie będzie dokładać do spółki, ale chce uratować jej największe aktywa: załogi i samoloty. Pomoże w tym… LOT.

Do końca roku zapadnie decyzja w sprawie Eurolotu, młodszego i mniejszego brata LOT-u. Z analizy PwC, do której dotarł „PB”, wynika, że nie ma szans, by spółka stworzyła trwale rentowny model biznesowy, a luka finansowa to kilkadziesiąt milionów złotych. Wczoraj dokument trafił do rady nadzorczej spółki, która odwołała Bartłomieja Matusewicza, wiceprezesa ds. operacyjnych, a wcześniej, 5 listopada — prezesa Tomasza Balcerzaka.

— Sytuacja Eurolotu jest trudna. Dlatego badamy różne scenariusze. Jeśli okaże się, że spółka nie ma biznesowej racji bytu, zrobimy wszystko, by wykorzystać jej najcenniejsze aktywa, czyli ludzi i nowoczesne samoloty — Bombardiery Q400. Dlatego zwróciliśmy się m.in. do zarządu LOT-u, by — przy założeniu żelaznego przestrzegania ograniczeń wynikających z planu restrukturyzacji — przeanalizował możliwość wykorzystania bombardierów w swojej siatce, co zresztą planował.

Decyzja należy do LOT-u, bo osiągnięcie rentowności przez tego przewoźnika jest absolutnym priorytetem — mówi Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzecznik prasowy resortu skarbu.

Bombardiery za embraery

Choć LOT nie może rozwijać nowych kierunków, to bombardieryEurolotu — z wyszkolonymi załogami — bardzo się przydadzą. — Nie ma wątpliwości, że LOT potrzebuje organizacji, która dowiezie mu pasażerów tanio i efektywnie. Pytanie: czy to będzie organizacja na zewnątrz czy w ramach spółki? Bez względu na to, czy Eurolot zbankrutuje, czy zostanie zreformowany, problem lotów dowozowych zostaje — zaznacza Sebastian Gościniarek z firmy doradczej BBSG. Obecnie embraery LOT-u są maksymalnie wykorzystywane, załogi nie mogą odebrać zaległych urlopów.

Potrzeba czasu, by zaplanować okresowe przeglądy. Są one konieczne, bo tego oczekuje potencjalny kupiec samolotów, który nareszcie się pojawił. Sprzedaż sześciu Embraerów 170 i trzech Embraerów 145 była jednym z elementów planu restrukturyzacji LOT-u. Długo nie pojawiał się chętny, a ponieważ od 2016 r. LOT zakłada rozwój, więc być może zostawi jednak więcej maszyn, niż planował (ma ich łącznie 28). Embraery sprawdzają się na trasach średniodystansowych powyżej 1,5 h lotu. Bombardiery, których Eurolot ma 11, są najlepsze na krótszych lotach. Przeglądy embrearów mogą potrwać kilkanaście miesięcy.

Ale do LOT-u zgłosiła się firma, która chce odkupić je i wyleasingować z powrotem, co dla przewoźnika ma być korzystniejsze. Zapewni też gotówkę niezbędną do zrobienia przeglądów.

Zbyt duża flota

Dziś LOT tylko w niewielkim stopniu współpracuje z Eurolotem. W siatce zimowej planował wykorzystanie tylko dwóch maszyn Eurolotu. W związku z planem restrukturyzacji i notyfikacją pomocy publicznej w Komisji Europejskiej narodowy przewoźnik do końca 2015 r. nie może się rozwijać i działa w ograniczonej skali.

Dlatego Eurolot, który został stworzony, by dowozić pasażerów dla LOT-u, musiał szukać ich gdzie indziej. Podejmował różne inicjatywy: wynajmował samoloty zagranicznym spółkom, latał dla 4You Airlines, które okazały się klapą. Nie udało się zwiększyć przychodów. Zarządowi Eurolotu nie powiodły się także prowadzone przez ostatni rok renegocjacje umów z partnerami, którzy uważają go za spółkę dużego ryzyka. Eurolot od lat przynosił straty, choć pieniądze ze sprzedaży samolotów ATR gwarantują spółce utrzymanie płynności. Nie wszyscy uważają, że zamknięcie Eurolotu to dobry pomysł.

— Warto się zastanowić. To jeden z lepszych przewoźników, zorganizowany niskokosztowo. Firma ma duży potencjał, wystarczy zlikwidować zbyt dużą flotę. Cała strata Eurolotu bierze się z tego, że utrzymuje drogą flotę, która jest za duża. To typowe dla firm państwowych, które kupują dwa razy więcej samolotów, niż potrzebują — uważa Grzegorz Polaniecki, dyrektor generalny linii czarterowej Enter Air, który zaczynał przygodę z polskim lotnictwem w Eurolocie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy