Półroczne wyniki i poprawa nastrojów na rynku mają pomóc uplasować ofertę ubezpieczeniowej spółki.
Ponad 0,5 mld zł (licząc po cenie maksymalnej) chce pozyskać od inwestorów TU Europa. To drugie podejście po tym, jak w czerwcu zawieszono ofertę. Dlaczego teraz ma się udać?
— To dużo lepszy moment na ofertę niż przed wakacjami. Wyniki za pierwsze półrocze udowadniają, jak szybko rośniemy: wynik finansowy jest znacząco lepszy, a poziom sprzedaży porównywalny z całym 2009 r. Także niepewność na rynku jest dużo mniejsza. Naszej ofercie nie powinny już przeszkadzać problemy Grecji czy inne globalne zawirowania — mówi Jacek Podoba, prezes TU Europa.
Tylko czy po megaprywatyzacjach inwestorzy mają jeszcze gotówkę w portfelu?
— Promujemy ofertę m.in. w Londynie i nasz biznes spotyka się z pozytywnym odbiorem. Skala oferty sprawia, że jest ona widoczna dla zagranicznych funduszy, więc nie obawiam się, że nie znajdziemy wystarczającego zainteresowania — mówi Jacek Podoba.
Kontrowersje wzbudziła cena maksymalna, którą spółka ustaliła na 160 zł, o 24 proc. powyżej kursu z dnia poprzedzającego ogłoszenie.
— Wycena jest efektem wyceny fundamentalnej spółki, jej wyników i perspektyw. Kurs giełdowy, ze względu na minimalny free float, nie był do tej pory adekwatnym wskaźnikiem faktycznej wyceny — tłumaczy Jacek Podoba.
Eksperci chwalą spółkę za wyczucie momentu oferty. Nastroje są dobre, a zachowanie PZU na giełdzie działają korzystanie dla wyceny TU Europa.
— Oferta powinna się udać. Nastroje na rynku są lepsze, spółka się stabilnie rozwija i cena jest lepsza. Podano cenę maksymalną, do której bym się, aż tak nie przywiązywał — mówi Marcin Materna, szef działu analiz DM Millennium.
Spółka potrzebuje kapitału, bo ze względu na wymogi kapitałowe musi ograniczać sprzedaż.
— Abyśmy mogli szybko iść do przodu, potrzebujemy podniesienia kapitału — mówi Jacek Podoba.