Europa zdeterminowana, by bronić strefy euro

Łukasz Bugaj
opublikowano: 13-01-2011, 10:10

Wczoraj wiele mówiono o udanej aukcji portugalskiego długu, ale ważniejsza była inna informacja. Otóż Angela Merkel stwierdziła, że Niemcy są gotowe do zwiększenie pakietu pomocowego oraz że  zrobią to, co będzie potrzebne, by chronić walutę wspólnotową.

Deklaracja ta była wzmocniona słowami o kompleksowym programie zażegnania europejskiego kryzysu. Właśnie tego inwestorzy od dłuższego czasu oczekują i takie deklaracje wyraźnie zwiększają optymizm. Na drugi plan zeszły spekulacje o pomocy dla Portugali, która ma wynieść 60 mld euro. Pominięto również słowa Axela Webera z ECB, który wyraźnie powiedział, że jest za wcześnie, by mówić o końcu kryzysu. Obecnie jest on jedynie „zagłaskany” przez zakupy obligacji przez ECB.

Kupuje zresztą nie tylko bank centralny, ale też Chińczycy, którzy wczoraj już oficjalnie potwierdzili zakupy hiszpańskich papierów. Dobrze to wyglądało w kontekście dzisiejszej aukcji, o którą zresztą nikt już się nie martwi po tym, jak wczoraj portugalskie obligacje sprzedano bez jakichkolwiek problemów. Ponadto 10-letni dług był niżej oprocentowany, niż podczas poprzedniej aukcji z 10 listopada.

W tym kontekście dziwić nie może zachowanie indeksów, który ochoczo się zieleniły. W Warszawie zwyżki, co prawda, nie prezentowały się tak dobrze, jak na Zachodzie, ale należy uznać, że generowane jest odbicie i próba podejścia do spektakularnie opuszczonej konsolidacji. Trochę martwić może fakt, że wzrost był zasługą trzech spółek surowcowych, czyli szerokość rynku pozostawia wiele do życzenia, ale przecież w idealnym świecie nie żyjemy...

Za oceanem S&P500 po prawie 1-proc. wzroście ustanowił nowe szczyty hossy, ale robił to przy najniższych wskazaniach krótkiej sprzedaży od roku. Indeksy widać chcą rosnąć, ale wskazania okołorynkowe wciąż mają wydźwięk ostrzegający przed przegrzaniem. Takiego rozgrzania - oczywiście - nie ma jeszcze w gospodarce, która opisana została w Beżowej Księdze. Rewelacji nie było, a więc obserwujemy obudowę potencjału gospodarczego. Niewiele zmieniły tutaj informacje o cenach importu oraz eksportu.

Na rynku walutowym euro dostało skrzydeł, ale widoczne to było dopiero po południu. Wyglądało to tak, jakby Amerykanie przekonali się do silniejszej waluty wspólnotowej. Złoty się umocnił i w przypadku kursu euro jesteśmy o krok od poziomu z kwietnia zeszłego roku, kiedy odbyła się głośna interwencja na rynku.                      

Łukasz Bugaj
Analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj

Polecane