Czytasz dzięki

Fed tnie asekuracyjnie czy recesyjnie?

Krzysztof Kolany
opublikowano: 03-11-2019, 22:00

Rezerwa Federalna obniżyła stopy procentowe trzeci raz z rzędu, co poprzednio przydarzało się tylko w trakcie lub tuż przed recesją w USA. Rynek na razie cieszy się z tańszego pieniądza, ale czy naprawdę jest powód, by się radować?

Zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych poszła w dół o kolejne 25 pkt baz, do poziomu 1,50-1,75 proc. W lipcu bank centralny Stanów Zjednoczonych dokonał pierwszej obniżki stóp od 2008 r., a kolejną (także o 25 pkt baz.) zafundował we wrześniu. Mamy więc za sobą trzy z rzędu cięcia stóp w Ameryce. Poprzednio taka seria zdarzyła się w latach 1991, 2001 i 2007.

Jerome Powell, szef Rezerwy Federalnej, przekonuje, że seria
obniżek to sposób na uchronienie gospodarki przed gorszą koniunkturą. Prawda
może być jednak całkiem inna.
Wyświetl galerię [1/2]

ILE W TYM PRAWDY:

Jerome Powell, szef Rezerwy Federalnej, przekonuje, że seria obniżek to sposób na uchronienie gospodarki przed gorszą koniunkturą. Prawda może być jednak całkiem inna. Fot. Bloomberg

W każdym z tych przypadków były to cięcia „recesyjne”, a więc były odpowiedzią na rozpoczynającą się lub już trwającą recesję. Teraz Jerome Powell usiłuje nam wmówić, że są to tylko cięcia „asekuracyjne”, mające zabezpieczyć amerykańską gospodarkę przed dekoniunkturą. Tyle że jeszcze żaden szef banku centralnego publicznie nie ostrzegał przed recesją, zanim się ona rozpoczęła.

Wolta Powella

Przez ostatnie 12 miesięcy Rezerwa Federalna zrobiła zwrot o 180 stopni. Jeszcze rok temu Fed podnosił stopy procentowe i zapowiadał trzy podwyżki na 2019 r., równocześnie cały czas redukując sumę bilansową (QT), efektywnie zmniejszając podaż dolarów. W styczniu i marcu Jerome Powell i spółka wycofali się z planów normalizacji polityki pieniężnej. Najpierw zrezygnowali z QT. Później z podwyżek stóp. A na koniec zaczęli stopy procentowe obniżać.

Jeszcze w lipcu Jerome Powell próbował ratować twarz, tłumacząc, że obniżka „ma charakter zapobiegawczy” i że to tylko „korekta w trakcie cyklu”. Gdy we wrześniu Fed obniżył stopy po raz drugi, jego szef nawet nie udawał, że ktokolwiek myśli o próbie normalizacji polityki pieniężnej w USA. Po raz pierwszy od 20 lat Fed w tak krótkim czasie przeszedł od podwyżek do obniżek stóp procentowych. W ten sposób przyznał, że jedne z tych decyzji (podwyżki bądź obniżki) były błędem.

Trzy cięcia i co dalej?

Po czterech podwyżkach stopy funduszy federalnych w ubiegłym roku Fed zdecydował się na trzy obniżki w 2019 r. Przeciwko złagodzeniu polityki monetarnej za każdym razem opowiadało się dwóch monetarnych jastrzębi. Za utrzymaniem kosztów kredytu na dotychczasowym poziomie podobnie głosowali Esther L. George i Eric S. Rosengren. Teraz rynek zastanawia się, czy to już koniec tej korekty w trakcie cyklu, czy też Fed będzie ciął dalej. Z październikowego komunikatu FOMC wykreślone zostało zapewnienie, że Fed „podejmie odpowiednie działania w celu podtrzymania wzrostu gospodarczego”.

Taki niuans w przekazie może (ale nie musi!) być sugestią, że bank centralny zrobił już swoje i teraz będzie się przyglądał sytuacji. Sprawę skomplikował sam Jerome Powell, który podczas konferencji prasowej nie powiedział, że Rezerwa Federalna robi sobie przerwę w luzowaniu polityki monetarnej. Co więcej, zapytany o możliwość ewentualnych podwyżek (bo jeśli to tylko „korekta”, to w 2020 r. stopy można by przywrócić do poprzedniego poziomu) przewodniczący Fedu w zasadzie wykluczył taką ewentualność. A przynajmniej tak długo, dopóki nie zobaczy istotnego wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Czyli nawet nie samej inflacji, która na niektórych wskaźnikach przekracza 2-procentowy cel inflacyjny banku centralnego USA. Wydaje się jednak, że Jerome’owi Powellowi udało się nieco okiełznać rynkowe oczekiwania na kolejne obniżki ceny pieniądza. Szanse na cięcie w grudniu wyceniane są tylko na 23 proc. W styczniu na 43 proc. i na około 50 proc. w marcu. Dopiero w perspektywie 12 miesięcy rynek kontraktów terminowych szacuje prawdopodobieństwo jednej obniżki (o 25 pkt baz.) na 70 proc.

Bez zmian pozostały także ilościowe parametry polityki monetarnej USA. Wbrew pojawiającym się gdzieniegdzie spekulacjom Rezerwa Federalna nie ogłosiła planów powrotu do QE — czyli kupowania obligacji skarbowych za świeżo wykreowane pieniądze. Jerome Powell podtrzymał jedynie ogłoszone na nieplanowanym spotkaniu FOMC z 4 października zwiększenie rezerw bankowych do poziomów z września 2019 r. Powtórzył, że przynajmniej do końca stycznia będzie regularnie przeprowadzał operacje repo, w ramach których zaopatruje banki komercyjne w gotówkę. Natomiast do końca czerwca 2020 r. Fed będzie kupował bony skarbowe, aby osłabić presję na krótkoterminowe stopy procentowe.

Dlaczego oni w ogóle tną?

Jeśli wierzyć w wersję oficjalną, to Fed tnie stopy procentowe w zasadzie bez powodu. Pod pretekstem negatywnych konsekwencji wojny handlowej z Chinami obniżył koszty kredytu z 2,50 do 1,75 proc. Ale prawdopodobnie to tylko wymówka usprawiedliwiająca ugięcie się pod podwójną presją. Z jednej strony na cięcia stóp naciska ubiegający się o reelekcję prezydent Donald Trump, dla którego spadki cen akcji i recesja w gospodarce to ostatnia rzecz, której by sobie życzył przed przyszłoroczną kampanią wyborczą. Z drugiej strony Jerome Powell ugina się też przed żądaniami lobby bankowo-finansowego — czyli faktycznych właścicieli Rezerwy Federalnej. Banki i firmy inwestycyjne bardzo narzekały na politykę ilościowego zacieśnienia (QT) i dość szybko wymogły jej zakończenie.

Biorąc pod uwagę tylko dane spływające z gospodarki USA, nie widać powodów do cięcia stóp procentowych. Rynek akcji jest na historycznym szczycie. Stopa bezrobocia jest najniższa od 50 lat. Zatrudnienie rośnie w „solidnym” — jak przyznaje sam Fed — tempie. Wzrost PKB spowolnił do 2 proc., ale to wciąż wynik całkiem niezły. A niektóre miary inflacji — jak inflacja bazowa CPI — przekraczają poziom 2 proc. r/r. Zatem same wskaźniki makro równie dobrze mogłyby posłużyć za uzasadnienie do podniesienia stopy funduszy federalnych w rejon 3-4 proc.

Nie brakuje jednak ekonomistów, którzy ostrzegają przed recesją nadchodzącą w roku 2020. Ryzyko takiego scenariusza zostało już zasygnalizowane przez odwrócenie krzywej rentowności, spadek inwestycji przedsiębiorstw, systematyczne pogarszanie się rentowności sprzedaży oraz trwającą już recesja w przemyśle. W danych o PKB za III kwartał wyraźnie było widać, że jedyną siłą trzymającą wzrost gospodarczy są wydatki konsumentów. A ci będą wydawać tak długo, jak będą mieli do dyspozycji tani kredyt i nie będą się bali o swoją przyszłość na rynku pracy. Jeśli prawdziwy jest ten drugi scenariusz, to kierownictwo Fedu, dokonując ewidentnych „recesyjnych” obniżek stóp procentowych, wmawia rynkowi, że to tylko obniżki „asekuracyjne”. Jeśli tak jest naprawdę, to nie jest dobrze. Ale jeśli Jerome Powell i spółka wierzą w to, co mówią o dobrej kondycji gospodarki, to znaczy, że ulegli presji politycznej lub lobbingowi branży finansowej. Trudno powiedzieć, co byłoby gorsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane