Fiasko w Brukseli nic nie kosztuje

  • Emil Szweda
opublikowano: 12-03-2017, 22:00

GetBack nie mógł trafić lepiej z terminem emisji obligacji — jest pierwszą nowością na rynku od trzech kwartałów, a konkurencja jest rozproszona.

Obligacje korporacyjne w Polsce nadal schodzą na pniu. W minionych dniach o kapitale informowały Kredyt Inkaso (25 mln zł), Archicom (60 mln zł), a Atal zapowiedział emisję wartą 40 mln zł (pierwotnie miało to być 20 mln zł). Zresztą również Archicom podniósł wartość oferty o 15 mln zł. Do tego odsetki są coraz niższe — Atal finansuje się za 1,9 proc. ponad WIBOR, a Archicom obciął marżę o 45 pkt. baz. do 2,35 pkt proc. w porównaniu z emisją z lipca 2016 r.

Beata Szydło w Brukseli
Zobacz więcej

Beata Szydło w Brukseli Reuters Forum

A mówimy przecież o branżach, w przypadku których wszyscy świetnie zdają sobie sprawę, że ich dobra passa nie może trwać wiecznie. Z drugiej strony Adam Glapiński, prezes NBP, powiedział właśnie, że nie ma powodu, żeby podnosić stopy procentowe przed końcem roku, a również w przyszłym sytuacja może się powtórzyć. Rekordowo niskie stopy nie powodują może runu na kredyty hipoteczne, ale sprzedaż mieszkań za gotówkę marnującą się w bankach ma się całkiem nieźle. I skoro NBP nie widzi potrzeby zmian, to również sytuacja deweloperów nie musi się pogorszyć.

W tym otoczeniu GetBack — po 132 dniach od złożenia wniosku — uzyskał zatwierdzenie prospektu emisyjnego, na podstawie którego może publicznie oferować obligacje warte 300 mln zł. Dzieje się to kilka dni po publicznej emisji Bestu zamkniętej w dwa dni (już pierwszego dnia zapisów popyt przekroczył oferowane 60 mln zł), która potwierdza, że pieniądze na depozytach parzą też indywidualnych inwestorów i amatorów wyższych odsetek.

Best może jeszcze przez jakiś czas nie być rywalem GetBacku na rynku pierwotnym, Kruk po grudniowej emisji akcji miał gotówki najwięcej w historii, a nie informuje ostatnio o nowych dużych inwestycjach, rywalem w walce o kapitał inwestorów może być teraz Getin Noble Bank, ale GNB adresuje obligacje do własnych klientów. Wygląda na to, że GetBack nie mógł trafić lepiej — popyt na rynku jest potwierdzony, a większych rywali chwilowo brak.

W piątek — w dzień po historycznym dla Polski wyniku głosowania w Radzie Europejskiej — rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych najpierw wzrosła o 1 pkt baz., a potem o tyle samo spadła. Czyli nic się nie stało. Dlaczego? Najłatwiej byłoby powiązać politykę z polityką pieniężną i zapowiedzią utrzymania stóp. Efekt niskiej bazy już wygasa, ropa przestała drożeć, inflacja traci miejsce na rozpęd. Rosną natomiast wpływy z VAT, co poprawia sytuację budżetu. Diabeł może i straszny, ale dopóki sypie groszem, to nikomu to nie przeszkadza. Lecz, jak przekonują autorzy pracy „Determinanty rentowności obligacji skarbowych Polski (…)” — akurat poziom zadłużenia państwa, inflacja i inne wskaźniki gospodarcze, nie są najbardziej istotne dla rentowności obligacji. Większe znaczenie ma mieć rachunek obrotów bieżących i stabilność kursu walutowego (dodatnie saldo wzmacnia złotego, a tym samym też zapał do zakupu papierów nominowanych w złotym, a w miarę stabilny kurs nie generuje dodatkowego ryzyka). Polityka może burzyć krew wyborców, ale na wykresy rentowności wpływa rzadko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy