Firmom może pomóc tylko dobra polityka

Wiktor Krzyżanowski
27-03-2002, 00:00

Gabinet Leszka Millera od początku działalności uprawia propagandę mającą na celu zrzucenie na Radę Polityki Pieniężnej winy za spowolnienie gospodarcze w Polsce. Teza jest wyjątkowo prosta: RPP walcząc z inflacją utrzymuje za wysoki poziom stóp procentowych, przez co cena pieniądza jest za wysoka. Biznes nie może się rozwijać, bo kredyt jest za drogi, a firmy nie mogą sprzedawać tego, co już wyprodukowały, gdyż ludzi nie stać na płacenie wysokich odsetek od kredytów. A że logika tej argumentacji jest pozornie oczywista, społeczeństwo i większość biznesmenów uwierzyli, że tak właśnie jest.

Niestety, nie jest to prawda. Piszę niestety, gdyż o wiele lepiej byłoby, gdyby przyczyna spadku dynamiki polskiego wzrostu była tak oczywista. Bo i recepta byłaby prosta: trzeba obniżać stopy. Problem w tym, że o ile obecnie jest to jedyny pomysł zgłoszony przez rząd Leszka Millera, o tyle jest on tylko niewielką częścią całości.

Współczesna ekonomia identyfikuje dwa pierwszorzędne zagrożenia dla wzrostu gospodarczego. Pierwszym jest inflacja — osłabia wartość pieniądza, powoduje niestabilność i zniechęca do oszczędzania. A właśnie oszczędności, jak wynika z doświadczeń państw OECD, są głównym źródłem finansowania wzrostu. Drugim zagrożeniem jest ekspansywna polityka fiskalna. Przede wszystkim dlatego, że do sfinansowania rozbuchanych wydatków budżetu potrzebne są pieniądze, ściągane np. w formie rosnących podatków. To zaś powoduje, że firmom pozostaje mniej na inwestycje. Rząd wydaje jednak więcej, niż jest w stanie wyciągnąć z firm i obywateli. Pojawia się deficyt, którego koszty obsługi nie są małe (na marginesie tym większe, im wyższa inflacja). Do tego historia pokazuje, że nawet najsprawniej działający aparat biurokratyczny nie będzie alokował zasobów tak efektywnie, jak prywatny właściciel. Choćby dlatego, że państwowa biurokracja raczej się rozrasta, niż kurczy (i w pewnym momencie jest już potrzebna sama sobie).

Nie oznacza to oczywiście, że stopy procentowe powinny być wysokie. A wręcz przeciwnie. Problem jednak w tym, że powinny one być na tyle wysokie, by po uwzględnieniu inflacji wciąż opłacało się oszczędzać. Jeśli założymy, że rząd wydatkami nie będzie tworzył presji inflacyjnej, dynamika cen będzie spadać, a wraz z nią stopy procentowe. Jeśli rząd nie będzie redystrybuował znaczącej części produktu krajowego brutto, firmy zrobią to lepiej. Jeśli koalicja będzie deregulować gospodarkę, przedsiębiorstwom jeszcze łatwiej będzie inwestować kapitał. I to jest jedyna recepta na stabilny wzrost gospodarczy.

Po co więc tracić czas na przepychanki, pomówienia, obelgi, tłumaczenie. Wszyscy doskonale wiemy, że zarówno w rządzie, jak i w NBP, kierownicze stanowiska zajmują ludzie, którzy doskonale rozumieją istotę rzeczy. Wystarczy, by chcieli ze sobą rozmawiać i mieli wolę poprawiania rzeczywistości. Tego potrzebują polskie firmy. Czy to naprawdę tak wiele, w zamian za podatki, z których finansowane są urzędnicze pensje? Nie sądzę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Firmom może pomóc tylko dobra polityka