Firmy nie chcą specjalizacji

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 11-06-1999, 00:00

Doradcy personalni wolą raczej działać w wielu segmentach rynku

NIE TYLKO NA PAPIERZE: Wewnątrz firmy doradczej trzeba stworzyć rzeczywiście oddzielne komórki pracownicze do każdej z usług — mówi Maciej Krupa z IPK. fot. BS

Na Zachodzie wiele firm doradztwa personalnego ma butikowy charakter, działając w jednej gałęzi rynku. Rodzime podmioty raczej chcą działać we wszystkich jego segmentach.

W ostatnim wywiadzie dla „PB” Beata Żytka z Russell Reynolds Associates stwierdziła, że większość firm doradztwa personalnego chce się w Polsce zajmować wszystkimi segmentami tego rynku: bezpośrednim wyszukiwaniem pracowników (executive search), poszukiwaniem za pomocą ogłoszeń prasowych (search & selection), wprowadzaniem projektów doradczych czy też szkoleniami.

— U nas większość firm za wszelką cenę chce być uniwersalna, a w tej branży nie jest to potrzebne — mówiła.

Beata Żytka dodała też, że na Zachodzie część firm jest dumna z tego, że ma butikowy charakter — działa w jednym segmencie rynku i dobrze z tego żyje. Wygląda na to, że przedstawiciele większości rodzimych firm doradztwa personalnego mają całkiem inną wizję rozwoju swoich spółek. Jednym z nielicznych, twardo trzymających się jednego segmentu rynku, jest Francois Nail, który kieruje firmą działającą w executive search. Inni doradcy inwestują bądź wcześniej zainwestowali w nowe gałęzie rynku. Dla przykładu, w grudniu ubiegłego roku BIGRAM Personnel Consulting utworzył wewnątrz firmy gałąź zajmującą się executive search. Z kolei Dorota Kołecka rozszerzyła ostatnio swoją grupę rekrutacyjną o podmiot specjalizujący się w szkoleniach.

— To rynek wymusił na nas rozszerzenie działalności. Na początku zajmowaliśmy się wyłącznie executive search. Potem okazało się, że bez wejścia w search & selection byłoby nam trudno się utrzymać — deklaruje Maciej Krupa z Instytutu Promocji Kadr.

— Na krakowskim rynku trudno byłoby się utrzymać z jednego segmentu branży doradztwa personalnego. Tutaj działalność w kilku gałęziach jest po prostu koniecznością — dodaje Agnieszka Flis z krakowskiego Banku Kadr „test”.

Tak jest wszędzie poza Warszawą, obsługującą klientów z całego kraju. Część ludzi z branży twierdzi jednak, że jeśli się pracuje w wielu segmentach rynku, to nie można wszystkiego robić dobrze. Tak uważa m.in. Rafał Dutkiewicz z wrocławskiego Signium. Dodaje, że gdy jego klienci zlecają usługi spoza executive search, to zwykle im grzecznie odmawia. Inaczej tę kwestię widzi Piotr Wielgomas, prezes BIGRAM.

— Moim zdaniem, można się wyspecjalizować w każdym segmencie doradczego rynku i wykonywać usługi na podobnym, a może nawet i lepszym poziomie, niż spółki, zajmujące się tylko jedną gałęzią z branży human resources. Również dzięki takiej strategii można jednemu klientowi zapewnić pełną obsługę. Nie musi wówczas krążyć od firmy do firmy i w kilku punktach realizować swoje potrzeby — uważa Piotr Wielgomas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Firmy nie chcą specjalizacji