Po raz pierwszy od 12 lat ryzyko podatkowe jest dla firm największym spośród wszystkich rodzajów ryzyka biznesowego — przed nowymi regulacjami i cyberzagrożeniami. Nie jest już tylko domeną działu księgowości, ale systemowym ryzykiem wewnątrz firm.
Z badania dotyczącego postrzegania i skali ryzyka podatkowego wśród polskich firm przeprowadzonego przez i Uniqę, Strefę Bezpieczeństwa, EY wśród osób odpowiedzialnych za podatki (głównie dyrektorów finansowych, głównych księgowych oraz członków zarządów) w 598 przedsiębiorstwach wynika, aż 57 proc. z nich uważa, iż w ciągu kolejnych 12 miesięcy ryzyko podatkowe na pewno wzrośnie.
Przeciążona kadra finansowa
Najczęściej wskazywane przez firmy przyczyny wzrostu ryzyka podatkowego to częste i nieprzewidywalne zmiany przepisów (58 proc.), trudności w interpretacji prawa podatkowego (51 proc.) oraz niespójność stanowisk urzędów skarbowych (35 proc.). Ponad 50 proc. firm nie ma pewności, czy ich rozliczenia podatkowe są prawidłowe.
— Kadra finansowa jest przeciążona i nie ma czasu na bieżące śledzenie zmian prawnych, interpretacji czy orzecznictwa. W rezultacie firmy podatnicy funkcjonują w stanie niepewności i stresu, nie wiedząc, jak nowe regulacje wpłyną na ich firmy — mówi Bartosz Czerwiński, adwokat i partner w EY Polska.
Firmy działają w realiach ograniczonych zasobów kadrowych i budżetowych, a tymczasem transformacja cyfrowa (JPK CIT, KSeF) nakłada na działy finansowe dodatkowe obowiązki.
Administracja skarbowa natomiast dysponuje zaawansowanymi narzędziami analitycznymi, przetwarzając dane JPK, deklaracje i rejestry w czasie zbliżonym do rzeczywistego. W efekcie rośnie skala prowadzonych działań względem firm — w 2024 r. przeprowadzono ponad 2,39 mln czynności sprawdzających, tj. 260 razy więcej niż formalnych kontroli (9,3 tys.). Wartość stwierdzonych zaległości wyniosła 6,6 mld zł, a liczba wszczętych postępowań podatkowych przekroczyła 4 tys.
Firmy pod presją nieustannej kontroli
Mimo świadomości ryzyka tylko połowa firm ma procedury na wypadek kontroli lub czynności sprawdzających fiskusa.
— System działa nieprzerwanie, a decyzje zapadają często poza zasięgiem świadomości przedsiębiorcy. Dla firm to ogromna asymetria, bo fiskus ma technologię, dane i czas. Po drugiej stronie często stoi przeciążony CFO, księgowa lub właściciel bez odpowiedniego wsparcia i świadomości, że kontrola już trwa — mówi Piotr Wójcik, dyrektor zarządzający w firmie Uniqa.
W efekcie — jak wynika z badania — zaledwie co czwarta firma deklaruje zaufanie do administracji skarbowej. 37 proc. postrzega fiskusa przede wszystkim jako kontrolera, a 28 proc. jako podejrzliwego obserwatora. W efekcie aż 69 proc. firm deklaruje postawę ostrożną lub zachowawczą — wolą nadpłacić podatek, niż ryzykować spór z urzędem.
Przyczyny niskiego zaufania przedsiębiorców to m.in. instrumentalne kontrole (np. w zakresie podatku u źródła), zmiana interpretacji przepisów bez okresu przejściowego, przedłużanie postępowań przez wszczynanie postępowań karnych-skarbowych jedynie w celu zyskania na czasie.
— Czynności sprawdzające w praktyce stają się narzędziem nadzoru. Za ewentualne zaległości podatkowe i zobowiązania odpowiada organizacja. Jednak konsekwencje karne-skarbowe ponoszą konkretne osoby fizyczne — CFO czy główny księgowy. Dla takich osób oznacza to stres, przesłuchania, ryzyko utraty możliwości zasiadania w zarządach i poważne konsekwencje osobiste — mówi Bartosz Czerwiński.
Konieczne jest więc wsparcie ekspertów, którzy potrafią nie tylko rozliczać podatki, ale też opracować strategię postępowania kontrolnego i ograniczyć zarówno ryzyka firmowe, jak też osobiste, tj. karno-skarbowe.
