Pod koniec czerwca bydgoski Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) przekazał notowanemu na GPW Dropowi protokół z kontroli, dotyczący prawidłowości rozliczeń VAT za lata 2009 i 2010.



— Z treści dokumentu wynika, że istnieje możliwość wydania przez UKS decyzji wymiarowej na kwotę, która może doprowadzić nawet do upadłości spółki. Nie chcemy podzielić losu wielu uczciwych firm, które skarbówka wyeliminowała z rynku — mówi Zbigniew Chwedoruk, prezes, założyciel i największy akcjonariusz Dropu.
Z informacji „PB” wynika, że rzekome zobowiązania podatkowe handlującej złomem spółki to kilkadziesiąt milionów złotych.
— Jeśli spółkę przejmie syndyk, pewnie nie będzie prowadził ani postępowań karnych w sprawie bezprawnych działań fiskusa, ani spraw o odszkodowanie za bezpodstawne zajęcie naszych rachunków i nieruchomości. UKS w Bydgoszczy będzie miał spokój, ale straci skarb państwa, do którego tylko w latach 2004-10 wpłaciliśmy 14 mln zł podatku dochodowego — twierdzi Zbigniew Chwedoruk.
Neverending story
Drop z kontrolami podatkowymi boryka się od września 2008 r. Najgorsze zaczęło się w połowie 2010 r., kiedy skarbówka wstrzymała spółce zwroty VAT na ponad 4 mln zł, a na przełomie lat 2010/11 wydała decyzje zabezpieczające majątek Dropu na „przybliżone zobowiązania podatkowe” wartości prawie 26 mln zł.
Na miesiące zablokowała konta spółki, zajęła też jej nieruchomości. W 2012 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie, w pięciu kolejnych wyrokach, uchylił wszystkie decyzje, uznając je za bezpodstawne. To nie skończyło jednak nierównej walki Dropu z fiskusem. Do dziś spółka otrzymała tylko dwie decyzje merytoryczne: za 2005 r. (zobowiązanie na ponad 360 tys. zł kwoty głównej) i za 2006 r. (niecałe 2,5 mln zł). Skarbówka zarzuciła giełdowej firmie udział w łańcuchu fikcyjnego obrotu złomem i odliczanie VAT od fikcyjnych faktur.
Tyle że w grudniu 2012 r., kiedy pierwsza ze spraw trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), ten uznał, że fiskus nie może iść na łatwiznę i uderzać w uczciwe firmy, zamiast ścigać prawdziwych oszustów. Powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który w czerwcu 2012 r. orzekł, że nie można przerzucać odpowiedzialności za machlojki na firmy, które o nich nie wiedziały i zachowały należytą staranność przy sprawdzaniu rzetelności dostawców.
— Organy skarbowe naruszyły prawo i nie zastosowały się do unijnej wykładni przepisów. Błędnie skoncentrowały się też na wcześniejszych fazach obrotu złomem, zamiast wyjaśnić dostawy do samego Dropu — tłumaczył w „PB” Artur Mudrecki, sędzia NSA.
Śledztwo po bydgosku
Sprawa z NSA trafiła z powrotem do WSA, który w maju 2013 r. ponownie oczyścił spółkę ze wszystkich zarzutów. Urzędnicy UKS w Bydgoszczy wciąż jednak robią swoje, i to mimo że prokuratora prowadzi śledztwo w sprawie nadużycia przez nich uprawnień. Na początku 2012 r. Drop dowiedział się o powstałej w bydgoskim UKS tajnej instrukcji „Program kontroli koordynowanej. Kontrola podatników dokonujących obrotu złomem”, w której Drop wymieniono z nazwy jako jedną z kilku firm, które miałyby być beneficjentami nielegalnych transakcji.
— Zamiast ścigać prawdziwych sprawców, fiskus przygotował instrukcję nakazującą szukać wyłudzonych od skarbu państwa milionów złotych nie u faktycznych winowajców, lecz u firm, które mają pieniądze i którym można je zabrać, choć zostały oszukane przez tych samych sprawców — nie kryje irytacji Zbigniew Chwedoruk.
To dlatego zawiadomił prokuraturę o przekroczeniu uprawnień przez urzędników UKS — autorów instrukcji i pracowników Ministerstwa Finansów, którzy ją zatwierdzili. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ najpierw odmówiła wszczęcia śledztwa, a kiedy sąd je nakazał, zaraz sprawę umorzyła. Drop się odwołał i 19 marca 2013 r. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy uznał, że w sprawie „nie przeprowadzono wszystkich istotnych dowodów oraz nie ustalono i zaniechano przesłuchania osób podejrzewanych”.
W uzasadnieniu decyzji nakazującej prowadzenie śledztwa sędzia Jarosław Błażejewski napisał, że „nie budzi wątpliwości, iż ujęcie w materiałach edukacyjnych nazw firm istniejących, w tym Pokrzywdzonej, ocenić należy negatywnie, tym bardziej iż w przypadku spółki Drop nie wykazano uprzednio jej udziału w przestępczym procederze” oraz że „można powziąć uzasadnione wątpliwości, co do rzetelności prowadzonego przez kontrolerów postępowania i właściwego stosowania instytucji przepisów skarbowych”.
Nieudolne prowadzenie śledztwa Drop zaskarżył do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, która pod koniec kwietnia 2013 r. przeniosła sprawę z Bydgoszczy do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. A ta, co znamienne, zaczęła jeszcze raz przesłuchiwać tych samych urzędników UKS z Warszawy i Bydgoszczy.
Błędy? Jakie błędy?
Co na to wszystko Ministerstwo Finansów? Twierdzi, że analizuje sprawę i że jest za wcześnie na jakiekolwiek szczegóły.
— Uchylenie decyzji o zabezpieczeniu nie przesądza merytorycznie prawidłowości rozliczeń podatkowych Dropu, a z uchylenia jednej decyzji merytorycznej nie można domniemywać, że uchylona będzie kolejna. Każda sprawa jest inna, a treść uzasadnienia sądu może być wskazówką, na co w przyszłości zwrócić uwagę i w jakim kierunku powinno iść postępowanie dowodowe — mówi Wiesława Dróżdż, rzecznik resortu.
Sprawy Dropu, z powodu tajemnicy skarbowej, nie chciały też komentować władze UKS w Bydgoszczy. Kontrowersyjną instrukcję uznają za materiał wyłącznie „pomocniczy” i „edukacyjno-informacyjny”, a jej stworzenie za „w pełni uzasadnione i zgodne z prawem”. Na potwierdzenie przywołują, że tylko bydgoski UKS w ramach kontroli koordynowanej w latach 2010-13 wykrył w branży złomowej prawie 45 tys. fikcyjnych faktur na ponad 2 mld zł, co oznacza 400 mln zł straty skarbu państwa.
— To prawda, że istniały grupy przestępcze wyłudzające VAT, ale oszukiwały także Drop, m.in. zamieniając przed naszymi zakładami tablice rejestracyjne, o czym powiadomiliśmy prokuraturę i skarbówkę — mówi Zbigniew Chwedoruk.
1. MCI Management
Były akcjonariusz zniszczonego przez fiskusa JTT Computer w 2011 r. wywalczył w sądzie 46,4 mln zł (z odsetkami). To najwyższe prawomocnie zasądzone odszkodowanie od państwa dla firmy. Skarb odwołał się do Sądu Najwyższego, który w czerwcu 2012 r. uchylił odszkodowanie i nakazał sądowi apelacyjnemu ponowne rozpoznanie sprawy. W styczniu 2013 r. sąd apelacyjny powtórnie zasądził na rzecz MCI odszkodowanie (46,3 mln zł z odsetkami). Skarb państwa rozważa ponowną kasację do Sądu Najwyższego.
2. Ideon (dawniej Centrozap)
W 2005 r. spółka wystąpiła o ponad 100 mln zł odszkodowania za błędy skarbówki. W 2008 r. sąd pierwszej instancji przyznał firmie 62 mln zł odszkodowania (z odsetkami), a w 2010 r. sąd apelacyjny oddalił powództwo. Sąd Najwyższy nakazał prowadzenie procesu od nowa. W rezultacie sąd drugiej instancji przyznał firmie 27 mln zł. Prokuratoria Generalna czeka na uzasadnienie wyroku. Po zapoznaniu się z nim podejmie decyzję, czy wnieść kasację do Sądu Najwyższego.
3. Optimus
Za zniszczenie przez skarbówkę „starego” Optimusa, stworzonego od podstaw przez Romana Kluskę, następca prawny spółki — CD Projekt Red — żąda 35,6 mln zł plus odsetki. W 2008 r. sąd pierwszej instancji wydał tzw. wyrok wstępny, uznając prawo spółki do odszkodowania, w 2009 r. sąd apelacyjny go jednak uchylił. Proces rozpoczął się od nowa, a obecnie utknął na etapie sporządzania opinii biegłych i przesłuchiwania świadków.