Fiskus poddał się dopiero po 20 latach

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-11-12 22:00

To niechlubny rekord Polski. Najpierw pięć lat kontroli, potem wieloletnie procesy sądowe. Tydzień temu izba skarbowa umorzyła sprawę TFL

W jakim my kraju żyjemy, jeżeli postępowanie podatkowe może się ciągnąć 20 lat? Jakie jest nasze prawo, skoro fiskus może przez tyle lat dręczyć przedsiębiorcę? — retorycznie pyta Marek Isański, założyciel Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL). Tydzień temu zniszczona przez fiskusa firma otrzymała pismo od dyrektora Izby Skarbowej w Zielonej Górze informujące o uchyleniu decyzji urzędu skarbowego z 2000 r. i umorzeniu sprawy. Gorzka to satysfakcja…

PAŃSTWO W PAŃSTWIE:
PAŃSTWO W PAŃSTWIE:
Historia przedsiębiorcy Marka Isańskiego jest koronnym dowodem na brak profesjonalizmu niektórych przedstawicieli fiskusa i ich nieuzasadnionej wrogości wobec przedsiębiorców.
Marek Wiśniewski

Z kieszeni podatników

Kontrole zaczęły się w 1995 r. We wrześniu 2000 r. Pierwszy Urząd Skarbowy w Zielonej Górze stwierdził, że TFL zawyżyło o 152 tys. zł zwrot VAT. Firma złożyła odwołanie. Sprawa kilkakrotnie trafiała do sądów, bo wcześniejsze orzeczenia były uchylane. Sądy rozpatrywały sprawę na nowo. Proces ciągnął się przez 15 lat. Fiskus wydał sześć podobnych decyzji wobec TFL. Łączna wartość nałożonych na TFL domiarów podatkowych sięgnęła 20 mln zł. Firma tego nie przeżyła, choć pięć spraw wygrała. Końca szóstej nie było widać. Marek Isański jednak nie poddał się i walczył do końca. Na sprawiedliwość musiał czekać 15 lat. Dopiero w ubiegłym tygodniu fiskus odpuścił.

— Mamy patologiczny system prawny. Najwyższy czas to zmienić — uważa Marek Isański. Za błędy skarbówki wobec niego płacą wszyscy podatnicy.

— Do tej pory uzyskałem już ponad 7 mln zł samych odsetek. A to jeszcze nie wszystko. Dostanę od państwa zwrot nadpłat z najdłuższymi w historii III RP odsetkami. Marna to satysfakcja, bo te pieniądze idą z kieszeni wszystkich podatników. Takie są jednak konsekwencje bezprawnych działań organów skarbowych, które na siłę szukały na mnie haków i zniszczyły moją firmę — mówi Marek Isański.

Oczyszczony z zarzutów

Zielonogórskie TFL w latach 90. było czołową firmą w branży leasingowej. Specjalizowało się w leasingu autobusów dla PKS. I właśnie biznes autobusowy stał się źródłem gigantycznych kłopotów. Kontrolerzy skarbowi stwierdzili, że TFL wyłudza VAT, bo — kupując autobusy od producenta — nie transportowało ich do siedziby, lecz kierowało je od razu do leasingobiorców, czyli do 70 PKS.

Skarbówka zakwestionowała ok. 200 takich transakcji. Z Marka Isańskiego zrobiono groźnego przestępcę skarbowego. Na trzy miesiące zamknięto go w areszcie. Po latach został oczyszczony z wszelkich zarzutów.

W kwietniu 2014 r., w 18. rocznicę aresztowania, Marek Isański złożył w sądzie pozew o odszkodowanie od państwa. Domaga się 152 mln zł. Warszawski sąd okręgowy do tej pory przesłuchał kilku świadków. Obecnie oczekuje na opinię biegłych, którzy mają wycenić straty poniesione przez TFL z winy urzędników skarbowych.

— Sąd zwrócił się do instytutu naukowego o oszacowanie utraconych korzyści TFL w następstwie bezprawnych działań organów skarbowych — mówi przedsiębiorca.

Broniąca skarbu państwa Prokuratoria Generalna domaga się oddalenia pozwu. Twierdzi, że Markowi Isańskiemu nie należy się odszkodowanie, gdyż jego roszczenie… uległo przedawnieniu.

— Takie rozumowanie prowadzi do absurdalnego wniosku, że moje roszczenie przedawniło się wiele lat przed tym, zanim w ogóle możliwe stało się jego dochodzenie w sądzie — mówi Marek Isański. Dr Tomasz Berent ze Szkoły Głównej Handlowej wyliczył, że gdyby fiskus nie zniszczył TFL, wycena firmy w latach 1996-99 oscylowałaby między 213 a 289 mln zł.

Przewlekłe procesy

Proces Marka Isańskiego o odszkodowanie za zniszczenie przez fiskusa jego firmy TFL trwa dopiero 1,5 roku. Przedsiębiorca musi uzbroić się w cierpliwość bo sądowa batalia może trwać wiele, wiele lat. O opieszałości wymiaru sprawiedliwości przekonały się np. firmy MCI Management oraz CD Projekt. Pierwsza już 9 lat walczy w sądzie o odszkodowanie za zniszczenie przez skarbówkę JTT Computer. W 2011 r. uzyskała rekordowe odszkodowanie wraz z odsetkami w kwocie 46,5 mln zł. Sprawa dwukrotnie trafiała do Sądu Najwyższego, który dwukrotnie uchylał odszkodowanie. Obecnie MCI czeka na rozpoznanie sprawy po raz trzeci przez sąd apelacyjny. CD Projekt walczy o 36 mln zł odszkodowania za zniszczenie przez skarbówkę Optimusa. Proces też ciągnie się już 9 lat. W sierpniu 2014 r. sąd przyznał firmie …1 mln zł. Spółka odwołała się do wyższej instancji. tego nie przeżyła, choć pięć spraw wygrała. Końca szóstej nie było widać. Marek Isański jednak nie poddał się i walczył do końca. Na sprawiedliwość musiał czekać 15 lat. Dopiero w ubiegłym tygodniu fiskus odpuścił.

Przewlekłe procesy

Proces Marka Isańskiego o odszkodowanie za zniszczenie przez fiskusa jego firmy TFL trwa dopiero 1,5 roku. Przedsiębiorca musi uzbroić się w cierpliwość bo sądowa batalia może trwać wiele, wiele lat. O opieszałości wymiaru sprawiedliwości przekonały się np. firmy MCI Management oraz CD Projekt. Pierwsza już 9 lat walczy w sądzie o odszkodowanie za zniszczenie przez skarbówkę JTT Computer. W 2011 r. uzyskała rekordowe odszkodowanie wraz z odsetkami w kwocie 46,5 mln zł. Sprawa dwukrotnie trafiała do Sądu Najwyższego, który dwukrotnie uchylał odszkodowanie. Obecnie MCI czeka na rozpoznanie sprawy po raz trzeci przez sąd apelacyjny. CD Projekt walczy o 36 mln zł odszkodowania za zniszczenie przez skarbówkę Optimusa. Proces też ciągnie się już 9 lat. W sierpniu 2014 r. sąd przyznał firmie …1 mln zł. Spółka odwołała się do wyższej instancji. tego nie przeżyła, choć pięć spraw wygrała. Końca szóstej nie było widać. Marek Isański jednak nie poddał się i walczył do końca. Na sprawiedliwość musiał czekać 15 lat. Dopiero w ubiegłym tygodniu fiskus odpuścił.

OKIEM EKSPERTA
Winni powinni ponieść konsekwencje

PRZEMYSŁAW PRUSZYŃSKI, szef rady podatkowej Konfederacji Lewiatan

Umorzenie sprawy przez izbę skarbową po 15 latach od wydania decyzji przez urząd skarbowy trudno nazwać inaczej niż skandalem. To pokaz niekompetencji i złej woli organów skarbowych. Skoro sprawa nie była oczywista, to z jakich powodów na jej początku izba skarbowa utrzymała decyzję urzędu? Gdyby firma rzeczywiście była winna, organa skarbowe powinny załatwić sprawę szybko i skutecznie, a nie przeciągać postępowanie w nieskończoność. Widocznie skarbówka na siłę i na wyrost represjonowała podatnika. Winni powinni ponieść konsekwencje.

OKIEM EKSPERTA
Winni powinni ponieść konsekwencje

PRZEMYSŁAW PRUSZYŃSKI, szef rady podatkowej Konfederacji Lewiatan

Umorzenie sprawy przez izbę skarbową po 15 latach od wydania decyzji przez urząd skarbowy trudno nazwać inaczej niż skandalem. To pokaz niekompetencji i złej woli organów skarbowych. Skoro sprawa nie była oczywista, to z jakich powodów na jej początku izba skarbowa utrzymała decyzję urzędu? Gdyby firma rzeczywiście była winna, organa skarbowe powinny załatwić sprawę szybko i skutecznie, a nie przeciągać postępowanie w nieskończoność. Widocznie skarbówka na siłę i na wyrost represjonowała podatnika. Winni powinni ponieść konsekwencje.

OKIEM EKSPERTA
Naginanie prawa

JERZY MARTINI, doradca podatkowy

Nigdy nie spotkałem się z tak starymi sprawami podatkowymi. To jakieś kuriozum. Jednak trzeba przyznać, że przepisy umożliwiają fiskusowi oddalanie terminów przedawnienia niemalże w nieskończoność. Już samo wniesienie sprawy do sądu powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia. Ponadto wszczęcie przez skarbówkę czynności egzekucyjnych, np. zajęcie konta bankowego firmy, powoduje przerwanie biegu pięcioletniego terminu przedawnienia i potem jest on liczony od nowa. To potężna broń fiskusa. Niestety skarbówka często nagina prawo i go nadużywa w celu rozciągania terminów przedawnienia i zapewnienia sobie nieprzedawnialności prowadzonych spraw. Tak być nie powinno.

OKIEM EKSPERTA
Naginanie prawa

JERZY MARTINI, doradca podatkowy

Nigdy nie spotkałem się z tak starymi sprawami podatkowymi. To jakieś kuriozum. Jednak trzeba przyznać, że przepisy umożliwiają fiskusowi oddalanie terminów przedawnienia niemalże w nieskończoność. Już samo wniesienie sprawy do sądu powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia. Ponadto wszczęcie przez skarbówkę czynności egzekucyjnych, np. zajęcie konta bankowego firmy, powoduje przerwanie biegu pięcioletniego terminu przedawnienia i potem jest on liczony od nowa. To potężna broń fiskusa. Niestety skarbówka często nagina prawo i go nadużywa w celu rozciągania terminów przedawnienia i zapewnienia sobie nieprzedawnialności prowadzonych spraw. Tak być nie powinno.