Fiskus próbuje zrzucić kaganiec...

opublikowano: 16-07-2013, 00:00

Resort finansów zabiega, by jego służby mogły z zaskoczenia i bez ograniczeń kontrolować firmy w… wielu sprawach podatkowych

Ministerstwo Finansów (MF) szykuje młot na przedsiębiorców. Siłę rażenia organów skarbowych ma zwiększyć likwidacja obowiązku ostrzegania z siedmiodniowym wyprzedzeniem o planowanych kontrolach.

Zobacz więcej

Maciejowi Grabowskiemu, wiceministrowi finansów, nie wystarcza plan lustracji i łatwego blokowania kont bankowych firm. Chce umożliwić fiskusowi swobodną i zmasowaną kontrolę przedsiębiorców. [FOT. ARC]

— Proponuje się rozszerzenie katalogu przypadków niezawiadamiania o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej o kolejne przypadki kontroli doraźnej, ukierunkowanej m.in. na dokonanie ustaleń faktycznych związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą — informuje Maciej Grabowski, wiceminister finansów. Co może kryć się pod tym pojęciem? Nic dobrego dla firm.

— To bardzo ogólne i niepokojące stwierdzenie. Obawiam się, że MF chodzi o to, by skarbówka mogła za jednym zamachem i znienacka skontrolować wszystko, co wiąże się z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa. Określenie „ustalenia faktyczne związane z działalnością gospodarczą” to bardzo pojemny worek, do którego fiskus będzie mógł wrzucić wszystko, co będzie chciał — mówi Katarzyna Urbańska, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Bez limitu

Ograniczenia kontroli kilkudziesięciu inspekcji (patrz ramka) zawiera ustawa o swobodzie gospodarczej. Zasadą jest konieczność informowania tydzień wcześniej o dacie planowanych inspekcji. Obostrzenia te dotyczą także fiskusa, ale z kilkoma wyjątkami. Skarbówka może z zaskoczenia wpadać do firm i badać np. zasadność zwrotu VAT, nieujawnione źródła przychodów, fikcyjną działalność gospodarczą, kasy fiskalne.

Może też znienacka wszcząć kontrolę w celu przeciwdziałania przestępstwom skarbowym, praniu brudnych pieniędzy czy finansowaniu terroryzmu. MF chce całkowicie zrzucić kaganiec. Swoje zamiary zapisało w projekcie założeń nowelizacji ordynacji podatkowej (trwają uzgodnienia). Pomysły MF krytykuje Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

— Prawo do informacji o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej jest bardzo istotną gwarancją wywalczoną przez przedsiębiorców w ramach ustawy o swobodziedziałalności gospodarczej. Prawo to nie powinno być w żaden sposób ograniczane — uważa Henryka Bochniarz.

Długa lista wyjątków

Obecnie ograniczenia kontroli dotyczą każdego rodzaju podatku z osobna. MF to się nie podoba i chce za jednym zamachem kontrolować wszystkie podatki przedsiębiorcy. Rządowe Centrum Legislacji (RCL) to niepokoi.

— W skrajnych przypadkach może to prowadzić do nadużyć i obchodzenia obowiązku powiadamiania o kontroli podatkowej. Celowe jest wyraźne wskazanie przypadków, w których będzie możliwość rozszerzania zakresu kontroli na inne podatki, zwłaszcza że projektodawca nie przewiduje obowiązku zawiadamiania podatnika o wszczęciu kontroli — uważa Jacek Krawczyk, wiceprezes RCL. Swoje dorzucają także radcy prawni.

— Nie zasługuje na aprobatę rozszerzenie na inne podatki kontroli bez obowiązku zawiadamiania, nawet w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, które mogą mieć wpływ na inne podatki — twierdzi Grażyna Czerwińska z Krajowej Izby Radców Prawnych.

 

Dla dobra podatnika

Ministerstwo chce również, by fiskus mógł bez uprzedzenia wchodzić do firm w celu sprawdzania realizacji warunków zawieszania działalności gospodarczej czy zasadności zwracania podatnikom nadpłat. MF ciekawie uzasadnia te propozycje.

— Kontrola bez zawiadomienia podatnika, dotycząca zasadności dokonania zwrotu nadpłaty, ma na celu szybkie załatwieniewniosku o stwierdzenie nadpłaty i jej zwrot podatnikowi — uspokaja Maciej Grabowski. Czyli nie ma się czego bać? Ministerstwo Gospodarki ma wątpliwości.

— Rozwiązanie to narusza system zawiadomień, daje iluzoryczne przyspieszenie załatwiania wniosku o stwierdzenie nadpłaty i jej zwrot podatnikowi — ripostuje Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki. Fiskus chce też bez uprzedzenia kontrolować VAT-owskie zgłoszenia rejestracyjne firm.

Niegościnny podatnik

Dziś regułą jest, że kontrole odbywają się w siedzibach firm. Tylko za zgodą przedsiębiorcy mogą zostać przeniesione do organu skarbowego. Zgoda nie byłaby konieczna, jeżeli firma przyjmie kontrolerów w… złych warunkach lokalowych.

— Zdarzają się przypadki udostępniania kontrolującym pomieszczeń zagrzybionych, niedoświetlonych, nieogrzewanych zimą, umiejscowionych w holu — twierdzi Maciej Grabowski, wiceminister finansów. W takich sytuacjach fiskus bez zgody podatnika przeniesie kontrolę do swojego biura.

— Określenie „złe warunki lokalowe” jest wysoce ocenne. Nie wydaje się, aby przedsiębiorcy powszechnie i celowo tworzyli pracownikom organów podatkowych gorsze warunki niż te, w których sami pracują — uważa Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki.

— Działanie bez uprzedzenia uzasadnia konieczność skutecznego zapobiegania wejściu do systemu VAT i funkcjonowania w nim podmiotów fikcyjnych czy ukierunkowanych na oszustwa podatkowe — argumentuje Maciej Grabowski.

Wyręczanie PIP

Celem akcji fiskusa jest również wykrywanie i zwalczanie nielegalnego zatrudnienia.

— Ze względu na efektywność i skuteczność kontroli zawiadamianie o zamiarze jej wszczęcia należy wyłączyć w zakresie sprawdzania stanu zatrudnienia. Zmiana ma na celu ujawnianie tzw. zatrudnienia na czarno — wyjaśnia Maciej Grabowski. Mariusza Haładyja to nie przekonuje.

— Kompetencje w zakresie przeprowadzania bez zawiadomienia kontroli dotyczącej zatrudnienia ma już Państwowa Inspekcja Pracy (PIP — red.). Proponowane rozwiązanie spowoduje nakładanie się kompetencji dwóch odrębnych organów. Wpłynie to negatywnie na warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Należy to narzędzie zastąpić współpracą i sprawną wymianą informacji między PIP a administracją skarbową — uważa Mariusz Haładyj. Zastrzeżenia ma też RCL.

— Propozycja kontrolowania stanu zatrudnienia wydaje się rozwiązaniem zbyt daleko idącym. Kontrola legalności zatrudnienia pozostaje poza właściwością organów podatkowych — podkreśla Jacek Krawczyk.

Sól w oku MF

Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nakazuje organom kontrolnym informowanie przedsiębiorców z tygodniowym wyprzedzeniem o szykowanych kontrolach. Ten obowiązek jest wyłączony, gdy natychmiastowa i zaskakująca kontrola jest konieczna dla prowadzonego przeciwko przedsiębiorcy śledztwa lub dochodzenia, ma przyczynić się do ratowania życia, zdrowia lub środowiska naturalnego, dotyczy zwrotu podatku VAT, jest niezbędna dla realizacji prawa wspólnotowego o ochronie konkurencji lub interesów finansowych UE.

Czas trwania w jednym roku kontroli jednego organu w jednej firmie nie może przekroczyć: 4 tygodni dla mikro-, małych i średnich firm (zatrudniających poniżej 250 osób), których roczny obrót w ciągu ostatnich 2 lat nie przekroczył 50 mln zł EUR, 8 tygodni dla dużych firm o obrotach powyżej 50 mln EUR w ciągu ostatnich 2 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Fiskus próbuje zrzucić kaganiec...