Fiskus zarobi miliard na split paymencie

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2019-05-16 22:00

150 towarów będzie objętych podzieloną płatnością, która ma zwiększyć dochody z VAT. Kłopot będą mieli m.in. dostawcy części motoryzacyjnych, telewizorów i węgla

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • kogo obejmą nowe regulacje
  • dlaczego mały biznes sprzeciwia się propozycjom MF
  • dlaczego ze split paymentu zadowolona jest branża budowlana

Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt ustawy dotyczący wprowadzenia obowiązkowych rozliczeń podatkowych w modelu split payment dla 150 produktów. To tzw. podzielona płatność, polegająca na przelewaniu przez firmy podatku VAT na specjalny rachunek, na którym pieniądze są zamrożone do czasu przekazania przez urzędników skarbowych zgody na ich uwolnienie. Resort finansów szacuje, że dzięki obowiązkowemu split paymentowi wpływy podatkowe zwiększą się prawie o 1 mld zł rocznie.

KRÓTKI TERMIN:
KRÓTKI TERMIN:
Filip Świtała, podsekretarz stanu w MF, poprosił ministrów z innych resortów o zaopiniowane zmian w przepisach VAT do 30 maja. Fiskusowi zależy na ich szybkim wdrożeniu.
Fot. Marek Wiśniewski

Planowane jest wprowadzenie obligatoryjnej podzielonej płatności na rynkach, na których obecnie obowiązuje system odwróconego VAT, gdzie podatek płaci tylko finalny odbiorca, lub na tych, na których wprowadzono solidarną odpowiedzialność nabywcy towaru. Chodzi m.in. o podwykonawców budowlanych i dostawców wyrobów ze stali i metali nieżelaznych oraz szlachetnych, biżuterii, złomu i odpadów, telefonów komórkowych czy komputerów, paliw, oleju jadalnego. Sporym zaskoczeniem jest objęcie systemem split payment także części motoryzacyjnych, telewizorów i węgla.

— Przedsiębiorcy z branży motoryzacyjnej, zwłaszcza przedstawiciele niewielkich firm, np. warsztatów, obawiają się utraty płynności finansowej związanej z wprowadzeniem obowiązkowego split paymentu. Do tej pory niektóre firmy wykorzystywały kwoty VAT do obrotu i regulowania zobowiązań finansowych do czasu konieczności wpłacenia należności z tytułu podatku na konto urzędu skarbowego. Teraz te pieniądze będą właściwie niemożliwe do wykorzystania. Będzie to obciążenie dla płynności finansowej firm, w szczególności dla warsztatów obsługujących floty samochodowe, ale także dla dystrybutorów części motoryzacyjnych. Niektóre firmy zmuszone będą do wzięcia kredytów, aby zapewnić płynność finansową — ostrzega Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

— Wszelkie rozwiązania typu split payment powodują bałagan i dodatkową prace w strukturach sprzedażowo-księgowych dla uczciwie działających podmiotów. O ile było to zrozumiale w kontekście drobnej elektroniki, jak smartfony, o tyle w kontekście TV jest to już problematyczne. Jedna paleta iPhone’ów może kosztować kilkaset tysięcy złotych, a jedna paleta telewizorów to najwyżej 5-10 tys. zł. Nie analizowaliśmy tego pod kątem finansowym, ale na pewno mniej pieniędzy wpływa na rentowność. Płynność na pewno się pogorszy — uważa Bogdan Wiciński, prezes firmy Manta produkującej elektronikę.

Obawy dotyczące zachwiania płynności przedsiębiorcy z różnych branż wyrażali już wcześniej, kiedy polski rząd przymierzał się do wprowadzenia dobrowolnego mechanizmu podzielonej płatności. Działa on od lipca ubiegłego roku, ale niewiele podmiotów zdecydowało się na jego wykorzystanie. Obecnie resort finansów przyznaje, że firmy, zwłaszcza małe, mogą mieć problemy z płynnością.

„Wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności w formie obowiązkowej w niektórych przedsiębiorstwach może wiązać się ze skokowym obniżeniem płynności. (…) Kosztem dla przedsiębiorstw będzie koszt kredytu zaciąganego na pokrycie oszacowanego ubytku płynności lub utrata korzyści związanych z zarządzaniem dostępnymi środkami” — napisano w uzasadnieniu do projektu.

MF szacuje, że ewentualne dodatkowe obciążenia małych i średnich przedsiębiorstw w tym roku sięgną 25 mln zł. Równocześnie autorzy projektu, chcąc obniżyć ryzyko zachwiania płynności w wielu firmach, zezwalają na regulowanie z rachunku podatkowego płatności innych danin publicznych, na przykład składek ZUS.

„Dopuszczenie możliwości regulowania z rachunku VAT innych należności budżetowych powinno zmniejszyć ryzyko pogorszenia płynności finansowej podatników wynikające z ograniczonej dyspozycyjności środków zgromadzonych na rachunku VAT” — napisano w uzasadnieniu.

Wyjątek dla PPP

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), uważa, że taki zapis złagodzi obawy przedsiębiorców związane ze stosowaniem split paymentu, bo rzeczywiście zmniejszy groźbę pogorszenia płynności.

— Z pewnością natomiast mechanizm ten pozwoli walczyć z szarą strefą, która wyrządza wiele szkód gospodarce i przedsiębiorcom — uważa Jan Styliński.

Przedstawiciele branży budowlanej są jednymi z niewielu, którzy pozytywnie oceniają wprowadzenie obligatoryjnego split paymentu. Początkowo obawiali się systemu, ponieważ działający na rynku podwykonawcy są objęci odwróconym VAT.

— Rozwiązanie, w którym wykonawcy są objęci split paymentem, a podwykonawcy odwróconym VAT, rodziłoby wiele problemów w rozliczeniach podatkowych. Obecny projekt ustawy dotyczy jednak wszystkich umów na roboty budowlane bez względu na to, kto jest stroną, więc wprowadzenie nowego systemu w branży będzie znacznie łatwiejsze — mówi Jan Styliński.

Zaznacza jednak, że ostateczna ocena będzie możliwa dopiero po szczegółowej analizie projektu przez branżowych prawników. Już wiadomo jednak, że przedsiębiorcy budowlani będą apelować o wyłączenie z ustawy podmiotów realizujących inwestycjew modelu publiczno-prywatnego partnerstwa (PPP). Zabezpieczenia na ich rachunkach finansowych i tak mają zazwyczaj instytucje finansowe. Regulując zobowiązania, trzeba by ciągle zwracać się do fiskusa o zwolnienie rachunku. Taki system utrudniłby realizację projektów PPP. PZPB kontaktował się już nawet w tej sprawie z Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju regulującym działanie rynku PPP i twierdzi, że przedstawiciele resortu poparli jego sugestie.

Lepiej po staremu

Negatywnie propozycje MF ocenia natomiast Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyklingu, która jako pierwsza wywalczyła w Polsce stosowanie odwróconego VAT na rynku złomu. Reprezentujący ją Marek Suchowolec twierdzi, że odwrócony VAT na złom obowiązuje w całej Unii Europejskiej, a split payment zaburzy funkcjonowanie rynku. Jego zdaniem pojawią się też trudności w eksporcie metali, bo z powodu konieczności sprawdzenia transakcji zagranicznych pieniądze na rachunku VAT mogą być przez długi czas blokowane. Podkreśla również, że przedsiębiorcy będą musieli zrealizować kosztowne inwestycje w zmianę systemów rozliczania podatków. Marek Suchowolec przypomina też, że Komisja Europejska zaakceptowała jedynie czasowe wdrożenie w Polsce modelu split payment, do końca lutego 2022 r. Jeśli nie przedłuży zgody na kolejny okres albo system się nie sprawdzi, inwestycje firm w nowy system rozliczania VAT okażą się bezcelowe. Dlatego też uważa, że w branży złomu i metali powinien pozostać odwrócony VAT, dzięki któremu z rynku udało się wyeliminować oszustów podatkowych.

OKIEM EKSPERTA

Obawiamy się split paymentu w węglu

ŁUKASZ JANIGA, ekspert ds. regulacyjnych, Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla

Zdaniem przedstawicieli branży węglowej nie ma potrzeby wprowadzać obligatoryjnego mechanizmu podzielonej płatności w VAT. Wciąż wierzymy, że na etapie prac legislacyjnych ustawodawca oceni ponownie zasadność takiego rozwiązania. Trudno jest znaleźć uzasadnienie dla objęcia węgla takim obowiązkiem. W przeciwieństwie do rynku paliw płynnych czy urządzeń elektronicznych w przypadku węgla nie sygnalizowano nadużyć w VAT. Poza sprzedażą węgla do energetyki znaczna część trafia również do gospodarstw domowych, gdzie mechanizm podzielonej płatności i tak nie znajdzie zastosowania. Ponadto trzeba pamiętać, że od lipca 2020 r. sprzedawcy węgla będą mieli obowiązek stosowania nowych kas fiskalnych online, przez co znacznie wzrosną możliwości kontrolne organów podatkowych. Trudno zrozumieć sytuację, w której z jednej strony podejmuje się liczne działania mające na celu wsparcie i restrukturyzację podmiotów z krajowego sektora wydobywczego, a równocześnie wprowadza regulacje, które utrudnią sytuację firm stanowiących ważny kanał dystrybucji. Z obawą odnotowujemy rygorystyczne wymogi dokumentacyjne wskazane w projekcie przepisów i kary przewidziane za ich naruszenie. Tworzy to coraz trudniejsze otoczenie prawne, w którym muszą odnaleźć się głównie mali przedsiębiorcy.