Pod koniec września po polskich drogach jeździło 57 256 osobowych i użytkowych aut elektrycznych, o 44 proc. (19 tys.) więcej niż rok temu — wynika z Licznika elektromobilności przygotowywanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA). Większość floty samochodów z wtyczką stanowią auta osobowe. Pod koniec września było ich 54,8 tys. — 27,2 tys. to pojazdy w pełni elektryczne, reszta to hybrydy typu plug-in. Flotę uzupełnia 2,5 tys. elektrycznych aut dostawczych i ciężarowych. Rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec września składała się z 15,8 tys. sztuk. Ekoflotę uzupełnia też 788 elektrycznych autobusów.
Niezmiennie najbardziej popularnym rodzajem napędu alternatywnego są klasyczne hybrydy. Obecnie po naszych drogach i ulicach jeździ ich już ponad 439,1 tys.
— Mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej rośnie w Polsce liczba nowo zarejestrowanych pojazdów elektrycznych. Szczególnie duży wzrost odnotowaliśmy w przypadku elektrycznych pojazdów użytkowych. Od stycznia do września na drogi wyjechało prawie tyle samo zeroemisyjnych dostawczaków i ciężarówek ile w całym 2021 r. To zasługa coraz bardziej rozbudowanej oferty modelowej, atrakcyjnych warunków dofinansowania z programu Mój elektryk oraz realizowania planów dotyczących elektryfikacji flot przez wiele czołowych firm branży transportowej — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.
Równolegle rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec września funkcjonowało w kraju 2460 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (4738 punktów). 28 proc. to szybkie stacje ładowania prądem stałym, reszta to ładowarki prądu przemiennego o mocy mniejszej lub równej 22 kW. We wrześniu zostały uruchomione 33 ogólnodostępne stacje ładowania (79 punktów).
— Rosnąca liczba aut elektrycznych nie dziwi, bo każdy producent inwestuje dziesiątki miliardów euro w nowe technologie, które napędzają zieloną i cyfrową transformację. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w tym roku cały rynek po raz kolejny zanotuje spadek, a przypomnę, że w ciągu ostatnich kilku lat poziom rejestracji w Europie obniżył się już o ponad 26 proc. Żeby rynek pojazdów zero- i niskoemisyjnych mógł się rozwijać, a europejskie firmy utrzymały pozycję lidera zmian, decydenci muszą w najbliższym czasie uchwalić m.in. unijne prawo o surowcach krytycznych i jeszcze bardziej zadbać o budowę infrastruktury ładowania i tankowania wodoru. W obecnej rzeczywistości, która zmienia się w sposób nieprzewidywalny, tylko szybkie działania mogą zapewnić rozwój motoryzacji przyszłości — mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.

