Eskalacja konfliktu z udziałem Iranu uderzyła w kapitalizację rynkową Liberty Media, właściciela Formuły 1, powodując spadek wartości firmy o 1,9 miliarda dolarów w zaledwie kilka dni. Choć sport ten przeżywa obecnie złoty wiek popularności, narastająca niepewność wokół wyścigów na Bliskim Wschodzie stawia pod znakiem zapytania nie tylko tegoroczny kalendarz, ale i stabilność finansową giganta, którego akcje na nowojorskiej giełdzie straciły już ponad 7 proc.
Miliardy dolarów wyparowały z giełdy w Nowym Jorku
Najnowsza odsłona konfliktu na Bliskim Wschodzie błyskawicznie przełożyła się na nastroje inwestorów, którzy z rosnącym niepokojem patrzą na harmonogram obejmujący 24 wyścigi w 2026 roku. Choć od zakupu marki przez Liberty Media w 2017 roku za kwotę 4,4 miliarda dolarów jej wartość rynkowa wzrosła do poziomu przekraczającego 21 miliardów dolarów, obecna sytuacja polityczna wymusiła gwałtowną korektę. Inwestorzy obawiają się powtórki z 2011 roku, kiedy to niepokoje społeczne doprowadziły do odwołania Grand Prix Bahrajnu na trzy tygodnie przed startem. Sygnałem alarmowym dla branży stała się już decyzja federacji FIA o przełożeniu długodystansowego wyścigu Qatar 1812 km na koniec marca, co pokazuje, że światowa organizacja sportów motorowych poważnie traktuje zagrożenia w tym regionie świata.
Bliski Wschód jako strategiczne serce Formuły 1
Współczesna Formuła 1 jest nierozerwalnie związana z państwami Zatoki Perskiej, co czyni ją wyjątkowo podatną na regionalną destabilizację. Obecnie w kalendarzu widnieją cztery rundy organizowane w tej części globu, w tym kluczowe wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej zaplanowane na przyszły miesiąc oraz finałowe zmagania w Katarze i Abu Zabi. Powiązania te mają charakter nie tylko terytorialny, ale przede wszystkim kapitałowy, ponieważ saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny posiada udziały w zespole Aston Martin, natomiast Mumtalakat z Bahrajnu wraz z funduszem CYVN z Abu Zabi sprawują kontrolę nad McLarenem. Tak głęboka integracja z kapitałem arabskim sprawia, że każdy wstrząs w Iranie rezonuje bezpośrednio w garażach najsłynniejszych ekip wyścigowych.
