Funduszowi nowicjusze zbijają kokosy

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 08-06-2016, 22:00

Kolejny raz potwierdziła się reguła, że... młode jest piękne. W branży funduszy urodę tę opisuje się stopami zwrotu.

Gdy w ubiegłym roku na rynku debiutował algorytmiczny fundusz HFT Brokers, można było mieć mieszane uczucia, zwłaszcza że jego poprzednikom nie wiodło się najlepiej — zarówno pod względem osiąganych wyników, jak i popularności. Okazuje się jednak, że portfele zarządzane przez maszyny potrafią rosnąć jak na drożdżach. Niektórzy ubiegłoroczni i tegoroczni debiutanci pokazują też, że sukces — wbrew rynkowym trendom — odnieść mogą strategie absolutnej stopy zwrotu.

Duży portfel nie przeszkadza

Kluczem do sukcesu funduszowych nowicjuszy są zwykle niewielkie aktywa. Dzięki małym portfelom zarządzający mogą elastycznie zmieniać alokację bez względu na warunki rynkowe, a nawet inwestować w niepłynne aktywa. Dodatkowo, portfele nie są skażone problematycznymi spółkami i zaszłościami. Takiego ułatwienia nie ma jednak Insignis FIZ, bo w niespełna rok działalności jego aktywa rozrosły się do prawie 150 mln zł. W dodatku fundusz ten ma o tyle trudniejsze zadanie, że porusza się wyłącznie po polskim rynku — relatywnieniepłynnym i obarczonym dziś sporym ryzykiem politycznym. Mimo to zarobił prawie 18 proc., podczas gdy WIG spadł w tym czasie o ponad 15 proc.

— Dobry wynik funduszu to efekt neutralnej rynkowo strategii — zakupy akcji są zabezpieczane krótką pozycją w innych akcjach bądź sprzedażą kontraktów na indeks.

Dotychczasowe rezultaty zostały wypracowane dzięki wielu zdywersyfikowanym inwestycjom, a nie poprzez pojedyncze spektakularne strzały. Wszystkie aktywa zostały zgromadzone bez pośrednictwa dystrybutorów w zaledwie dwóch emisjach. Brak kosztów sprzedaży pozwala oferować znacznie niższą od standardu rynkowego opłatę za zarządzanie, co dodatkowo zwiększa atrakcyjność funduszu — wyjaśnia Grzegorz Witkowski, prezes Insignis TFI.

Duże, bo sięgające 110 mln zł, aktywa nie przeszkadzają także funduszowi PKO Europa Wschód—Zachód FIZ, który od kwietnia 2015 r. zarobił ponad 9 proc. W tym przypadku kluczem do sukcesu również jest strategia long/short, wykorzystująca przy tym kontrakty terminowe, fundusze typu ETF oraz inne instrumenty pochodne. Zarządzający Karol Chrystowski okazji do zarobku poszukuje wyłącznie w Europie. W portfelu jest miejsce zarówno na spółki z rynków wschodzących, takich jak Turcja, Węgry, Austria czy Polska, jak również na walory notowane na rynkach rozwiniętych (Niemcy, Francja czy Hiszpania).

Inwestowanie bez emocji

Fundusze algorytmiczne nie ulegają emocjom, więc — w teorii — już na starcie mają przewagę nad portfelami zarządzanymi przez człowieka. W praktyce jednak strategie te często zawodzą, co zniechęca klientów do inwestowania, a w konsekwencji zmusza TFI do likwidacji produktu. Taki los spotkał UniSystem FIZ, który w marcu — po latach prób udoskonalania automatów — zakończył żywot z wynikiem 3 proc. pod kreską. Na razie nic nie wskazuje na to, aby podobną dolę miał podzielić HFT Algorytmiczny FIZ, który pojawił się na rynku w październiku ubiegłego roku i od tego czasu zarobił niemal 8 proc. W jego przypadku strategie automatyczne analizują dane rynkowe oraz wyszukują okazji do osiągnięcia zysku ze zmian cen instrumentów finansowych, generując sygnały kupna i sprzedaży. Przejściowo algorytm porusza się po giełdach w Polsce i USA, ale docelowo ma mieć charakter globalny. Nie jest jednak dostępny dla każdego, bo nie dość, że certyfikaty skierowane są do zaledwie 149 inwestorów w drodze emisji niepublicznej, to w dodatku minimalna kwota inwestycji wynosi równowartość 40 tys. EUR., czyli około 170 tys. zł.

Tak wysoki próg wejścia ma również Corum Oportunity Absolute Return, który od stycznia tego roku działa pod dachem Corum TFI. Jego klienci również nie powinni mieć negatywnych emocji, bo dotychczas zarobili ponad 8 proc. Zanim jednak fundusz rozpoczął polowanie na polskich inwestorów, jego zarządzający — Grzegorz Mielcarek i Arnold Mardoń — „testowali” swoje umiejętności na prywatnych pieniądzach i również osiągali sukcesy — w trzy lata zyskali ponad 60 proc.

— Fundusz koncentrował się na płynnych rynkach ze szczególnym uwzględnieniem spółek nowych technologii, wybierając te, które posiadają innowacyjny produkt czy usługę mogącą zrewolucjonizować nasze życie w perspektywie kilku lat. Sektory, w których znaleźliśmy kilka ciekawych firm, to m.in. robotyka, automatyka i sztuczna inteligencja. Nieduży udział w aktywach miało kilka spółek polskich o bardzo mocnych fundamentach, takich jak Duon, którego akcje kupiliśmy po 0,7 zł, a sprzedaliśmy ostatnio w wezwaniu po 3,8 zł, czy Altus TFI kupiony w ofercie publicznej poniżej 10 zł. Dodatkowo fundusz zarabiał na aktywnej alokacji na rynkach światowych, inwestując w kontrakty terminowe na indeksy i surowce — ujawnia Grzegorz Mielcarek, prezes Corum TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu