Furtka dla cen transferowych

Fiskus apeluje o wstrzymanie się z wnioskami APA. Przygotowuje łatwiejszą procedurę dla usług o niskiej wartości dodanej

W ubiegłym roku 10. jubileusz obchodziła APA. To skrótowiec od angielskiego advanced pricing agreement, który w polskiej nomenklaturze nosi nazwę „uprzednie porozumienie cenowe”. W ramach procedury APA przedsiębiorca w drodze negocjacji z Ministerstwem Finansów ustala akceptowalną dla fiskusa metodę kalkulacji cen transferowych. W dużych korporacjach takich transakcji jest mnóstwo. Porozumienie APA daje im gwarancję, że kontrola skarbowa nie podważy rozliczeń wewnątrz grupy.

WKRÓTCE POZNAMY SCHEMAT:
Zobacz więcej

WKRÓTCE POZNAMY SCHEMAT:

Aleksy Miarkowski, zastępca szefa departamentu cen transferowych i wycen w Ministerstwie Finansów, zapowiada, że szybka ścieżka zawierania porozumień z fiskusem znajdzie się w projekcie nowelizacji Ordynacji podatkowej. Procedura powinna być gotowa w I kwartale. Marek Wiśniewski

Jubileusz przeszedł niezauważenie, bo też w ciągu dekady zawarto w Polsce raptem 43 takie umowy z fiskusem. Już niedługo to się zmieni. Od stycznia obowiązuje znowelizowana ustawa o CIT oraz nowe przepisy dotyczące ograniczeń w zakresie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów usług niematerialnych w ramach transakcji z podmiotami powiązanymi. Limit wynosi 3 mln zł. Wydatki powyżej tej kwoty w części nieprzekraczającej 5 proc. EBITDA również mogą być wliczone w koszty. W ustawie jest furtka dla wyjątków od tej zasady: ograniczenia nie obowiązują dla transakcji objętych porozumieniem APA.

Dwie ścieżki

Z uprzednimi porozumieniami cenowymi problem polega na tym, że jest to procedura długotrwała i kosztowna. W przypadku transakcji jednostronnych, obejmujących polski rynek, na domknięcie umowy trzeba zarezerwować 12-15 miesięcy. Dla transakcji wielostronnych, transgranicznych, w sprawie których fiskus kontaktuje się z partnerami za granicą, czas ten wydłuża się do 24 miesięcy. Rachunek od skarbówki za APA też jest niemały, bo opiewa na 50-200 tys. zł w zależności od stopnia komplikacji materii.

— To procedura przewidziana dla bardzo dużych podatników o licznych relacjach finansowych wewnątrz grupy, wymagających skomplikowanych analiz. Na decyzję trzeba poczekać, ale daje ona najlepszą gwarancję spośród obecnie istniejących instrumentów, jakimi dysponuje administracja skarbowa — mówi Aleksy Miarkowski, zastępca dyrektora departamentu cen transferowych w Ministerstwie Finansów.

Resort chce dostosować procedurę do potrzeb i oczekiwań firm o mniej złożonychrelacjach w ramach grupy kapitałowej. Według wstępnych założeń, obowiązywać mają dwie ścieżki dochodzenia do porozumienia: szybka, wymagająca mniej dokumentów, mniej czasochłonna i skomplikowana, oraz standardowa, w ramach której stosowane są zasady i gwarancje jak w klasycznej APA.

— Chcemy, żeby procedura uproszczona obejmowała usługi o niskiej wartości dodanej. To typ transakcji występujący w większości grup kapitałowych. Są to koszty, którymi centrala obciąża spółki zależne z tytułu zarządzania (management fee), usługi doradcze, marketingowe — mówi Aleksy Miarkowski. Tu metody kalkulacji wynagrodzenia są wszędzie bardzo podobne: najczęściej koszt plus narzut. W wielu międzynarodowych opracowaniach — OECD, Komisji Europejskiej — wysokość narzutu na kosztach dotyczących usług o niskiej wartości została określona w przedziale pomiędzy 3 a 10 proc. (najczęściej około 5 proc.).

Resort wychodzi więc z założenia, że nie ma potrzeby przygotowywania analiz ekonomicznych i robienia benchmarków, skoro można przyjąć, że 5 proc. to „bezpieczna przystań” dla podatnika.

— Rezygnując z analizy benchmarkowej, będziemy mogli skoncentrować się na analizie bazy kosztowej, kluczowej dla tego typu transakcji, czyli sposobu alokacji kosztów do podmiotów powiązanych przez centralę czy inne spółki. Czy były uzasadnione i w takiej wysokości, czy podmiot potrzebował tych usług, żeby prowadzić działalność, czy osiągnął z tego tytułu korzyści, czy był to transfer kosztów — mówi dyrektor Aleksy Miarkowski.

Jak zapewnia, analiza będzie o wiele prostsza niż w klasycznej APA, gdyż obejmie konkretne transakcje, a nie sprawdzian całego profilu działalności podatnika. Ścieżka standardowa w kontekście kosztów niematerialnych, co do zasady, będzie miała zastosowanie do usług innych niż usługi o niskiej wartości dodanej: gwarancji grupowych, opłat licencyjnych z tytułu korzystania ze znaku towarowego lub know-how oraz innych transakcji kreujących dużą wartość dodaną.

Apel do podatników

Jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądała procedura uproszczona, czyli jakich dokumentów fiskus będzie wymagać od podatnika. Resort chce, żeby została ujęta w formie projektu do nowelizacji Ordynacji podatkowej i była gotowa do końca I kwartału. Do udziału w pracach planuje zaprosić przedsiębiorców.

— Zwracamy się z apelem do podatników, żeby w sprawach dotyczących usług o niskiej wartości dodanej wstrzymali się ze składaniem wniosków o APA, bo nowa procedura będzie szybsza i łatwiejsza. Nowe przepisy ustawy o CIT, obowiązującej od 1 stycznia, przewidują przywilej, zgodnie z którym uprzednie porozumienie cenowe APA, dotyczące usług niematerialnych, obowiązuje w roku zawarcia porozumienia oraz poprzednim. Jeśli ktoś zawrze APA nawet w przyszłym roku, to zapisy będą obejmowały również 2017 r. — wyjaśnia Aleksy Miarkowski.

Procedura ma być łatwiejsza, szybsza i tańsza, choć jeszcze nie wiadomo o ile. Otwarta jest też kwestia zakresu uproszczonej APA. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Łyżka miodu w beczce dziegciu

HANNA CZOGALLA

menedżer w zespole cen transferowych Granta Thorntona

Sprawa ma dwa wymiary: pozytywny, bo wypada się cieszyć, że ministerstwo robi ukłon w kierunku podatników, i negatywny, bo przepis, który próbuje się złagodzić, oferując szybszą ścieżkę otrzymania APA, jest z gruntu zły. Ustawodawca wprowadził rygorystyczne zasady ograniczające możliwość odliczania kosztów usług niematerialnych, w których zawarte jest domniemanie, że podatnik — płacąc duże sumy za te usługi — oszukuje i transferuje pieniądze za granicę. Dlatego też prawo do odliczeń należy ograniczyć, aby chronić interes fiskalny państwa. Następnie próbuje złagodzić tę regulację, oferując podatnikowi alternatywne rozwiązanie: jeśli chce mieć prawo do odliczenia w większym zakresie, może je uzyskać poprzez procedurę APA, co oznacza konieczność poniesienia wysokiej opłaty na rzecz budżetu państwa, a także kosztów doradztwa, bo są to procedury długotrwałe i skomplikowane.

Teraz ministerstwo zapowiada „bardziej przyjazne” rozwiązanie, czyli szybszą i tańszą ścieżkę APA, stwarzając wrażenie wprowadzania nadzwyczajnych udogodnień dla podatników. Czy procedura uproszczonego APA tylko dla tzw. usług o niskiej wartości dodanej to istotnie wielki gest? W odniesieniu do tej grupy usług istnieją wytyczne, jak winny być rozliczane, zatem z punktu widzenia urzędnika to relatywnie łatwa materia i przeprowadzenie takiej procedury APA może rzeczywiście być proste. Jeżeli ministerstwo chciałoby naprawdę zrobić ukłon w stronę podatników, to uproszona procedura powinna być dostępna dla wszystkich usług limitowanych.

Pytanie też, dlaczego takie misterne „dedykowane” rozwiązania projektuje się do przepisu, który obowiązuje zaledwie od miesiąca. Rozumiejąc interes fiskalny budżetu państwa, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ustawodawca nieco się zagalopował, wprowadzając nieuzasadnione i nieprzyjazne podatnikom rozwiązania, a teraz Ministerstwo Finansów próbuje wybrnąć z sytuacji, dokładając swoje pomysły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Furtka dla cen transferowych