Wczoraj po południu, gdy dobiegała końca wyłączność E.ON na negocjacje w sprawie sprzedaży G-8, wszystkie rozwiązania wciąż wydawały się możliwe. Najbardziej prawdopodobne było odroczenie decyzji przez MSP, a najmniej — zawarcie porozumienia. W grę wchodziło też unieważnienie przetargu.
Zgodnie z terminarzem resortu skarbu, wczoraj powinna zapaść decyzja o dalszych losach przetargu na osiem energetycznych spółek dystrybucyjnych z północnej i centralnej Polski. Tego dnia upłynęła wyłączność niemieckiego koncernu branżowego E.ON na negocjacje z Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) — czwarta wyłączność przyznana w przetargu na grupę G-8. Jeśli w MSP rzeczywiście podjęto decyzję, co dalej, resort nie ujawnił jej treści. Wydawało się jednak mało prawdopodobne, by była to decyzja definitywnie rozstrzygająca losy przetargu — chyba że Wiesław Kaczmarek, minister skarbu, zdecydowałby się na jego unieważnienie.
Pogłoski o tym, że szef MSP poważnie rozważa m.in. taki scenariusz, pojawiły się po tym, jak „Wall Street Journal” ujawnił, że niemiecki inwestor wycofuje się ze swojej pierwotnej oferty i proponuje niższą cenę za akcje spółek z G-8. Wcześniej, jak wynika z nieoficjalnych informacji, E.ON oferował 1,2 mld EUR (ponad 4,8 mld zł) za 60 proc. akcji ósemki dystrybutorów, a całość wyceniał na 1,7 mld EUR (blisko 7 mld zł). Nowa cena zaproponowana przez Niemców miała być tak niska, że minister skarbu zaczął poważnie myśleć o unieważnieniu przetargu — zwłaszcza że nie miał w odwodzie innych inwestorów, których oferty by go satysfakcjonowały. El-Dystrybucja Jana Kulczyka, która miała wyłączność zanim dostał ją E.ON, nie okazała się dostatecznie wiarygodna, a oferta Belgów z Electrabela była za niska. Poza tym Belgowie — zmuszeni dzielić siły między G-8 a prywatyzowany w tym samym czasie warszawski Stoen — stracili zapał do kupna ósemki. W branży mówiło się nawet, że przedłużenie ważności ich oferty na G-8 do końca września było wyłącznie ukłonem w stronę MSP, i że Belgowie nie uczynią tego ponownie. Być może sytuację zmieniło nieco przyznanie wyłączności w przetargu na Stoen konkurentowi Electrabela — niemieckiemu RWE. Choć z drugiej strony, belgijska firma doskonale zdaje sobie sprawę, że dopóki negocjacje trwają, nic nie jest przesądzone, i wciąż może mieć nadzieję na zakup stołecznej spółki.
W trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się MSP, najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydaje się odroczenie ostatecznej decyzji w sprawie G-8. Resort może to zrobić np. przedłużając wyłączność Niemcom — z nadzieją, że zdoła jeszcze coś utargować (np. lepszą cenę 60-proc. pakietu akcji, kosztem ceny i terminu wykupu pozostałych papierów).
Scenariusz, który przynajmniej wczoraj wydawał się najmniej prawdopodobny, mówił o terminowym sfinalizowaniu rozmów z E.ON i rychłym szczęśliwym zakończeniu jednego z najdłuższych przetargów w historii polskiej prywatyzacji. MSP sprzedaje grupę G-8 już blisko 2 lata.



