Gang babć ośmieszył prokuratorów

Emerytka i rencistka rozwijały dochodowy biznes. Oskarżone o wyłudzanie VAT trafiły za kratki. W sądzie pokonały prokuratorów. Tylko fiskus nie odpuścił

W najbliższą niedzielę o godz. 19.30 Telewizja Polsat wyemituje kolejny odcinek programu „Państwo w państwie”, który powstaje we współpracy z „Pulsem Biznesu”. Przedstawimy wstydliwą sprawę dla Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która dwóm starszym kobietom zarzuciła zorganizowanie grupy przestępczej, wyłudzającej zwrot VAT oraz pranie brudnych pieniędzy. Zdaniem śledczych, na ich przestępstwach budżet państwa miał stracić — uwaga! — aż 25 mln zł. Mirosława Tęcza, 55-letnia rencistka, została aresztowana na pięć miesięcy. Jej starsza siostra, 63-letnia emerytka Łucja Smilgin, przesiedziała za kratkami 10 miesięcy. W sądzie akt oskarżenia z hukiem padł. Sędziowie wytknęli prokuraturze kardynalne błędy i nieznajomość realiów gospodarczych. Oskarżone o utworzenie i kierowanie gangiem siostry oraz sześć innych osób zostało uniewinnionych. Ale o sprawiedliwość walczyli 10 lat.

— Nie wróciłam już do działalności gospodarczej. Przez 10 lat rynek bardzo się zmienił. Trudniej się wstrzelić, a konkurencja większa. Zresztą nie mam już siły na prowadzenie firmy. Fiskus i prokuratura zabrały mi ostatnią w życiu szansę na biznesowy sukces — mówi 72–letnia dziś Łucja Smilgin.

Więzienna trauma

W 1998 r. Łucja Smilgin, emerytowana nauczycielka matematyki, zakłada dwie firmy: jedną w Elblągu, drugą na Litwie. Pani Łucja postanowiła dorobić do emerytury,wzorując się na działalności syna, który od 1994 r. z powodzeniem eksportował tkaniny za wschodnią granicę Polski.

— Znam język rosyjski i miałam dobre kontakty na Litwie. Tkaniny eksportowałam także do Rosji, na Łotwę i do Estonii. Interes szedł świetnie. Namówiłam siostrę Mirosławę, aby też zajęła się tkaninami. W sumie powstało kilka firm rodzinnych. Nie spodziewaliśmy się dramatu — opowiada pani Łucja.

Kłopoty zaczęły się w 2000 r. Firmy rodzin Smilginów, Tęczów, Wawrońskich i Ciołków bierze pod lupę fiskus. Jarosław Łaskarzewski i Lucyna Szpejewska, pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej w Elblągu, uznali, że rozpracowywane przez nich firmy wcale nie sprzedawały tkanin za granicę, tylko wystawiały tzw. puste faktury w celu wyłudzania zwrotu 22-procentowego podatku VAT. Do akcji wkroczyły prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa

Wewnętrznego. Śledczy uznali, że mają do czynienia z groźnym… gangiem. W 2003 r. do aresztu trafiło osiem osób.

— W areszcie w Lublińcu spędziłam pięć miesięcy. Siedziałam w celi z narkomanami. Przeżyłam wielką traumę. W tym samym areszcie trzymano moją siostrę Łucję, ale nie pozwalano nam się kontaktować — wspomina Mirosława Tęcza. Jej siostrę zamknięto na 10 miesięcy.

— To, że znalazłam się za kratami, było dla mnie szokiem. W celi siedziałam z morderczyniami. Nie mieściło mi się w głowie, że ja, była nauczycielka, znalazłam się w takim towarzystwie. Koszmar — wspomina Łucja Smilgin.

Ratunek w sądzie

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie oskarżyła obie siostry o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą fałszującą faktury VAT, wyłu-

dzającą zwroty tego podatku i piorącą brudne pieniądze. W czasie procesu wszyscy oskarżeni złożyli obszerne wyjaśnienia i nie przyznali się do winy. — Wszystko zostało wymyślone w prokuraturze. Jak mogło nie być eksportu, skoro wielokrotnie osobiście woziłam towar, odbierałam pieniądze od klientów i wpłacałam je na konto — mówi pani Łucja.

W 2010 r. częstochowski Sąd Rejonowy uniewinnił wszystkie osoby. Prokuratura się odwołała. W styczniu 2011 r. uniewinnienie utrzymał Sąd Okręgowy w Częstochowie. Kosztami procesu obciążył skarb państwa. Sędziowie zmasakrowali ustalenia prokuratury i uznali, że bazowały na domysłach. Sąd stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że firmy oskarżonych kupowały tkaniny w Polsce, a następnie eksportowały je do Rosji, Estonii, na Litwę i Łotwę. Wpłacane do banku kwoty były zgodne z wystawionymifakturami. Oskarżeni ze sprzedaży osiągali dochód i płacili podatki. Eksport towaru poświadczały wystawione przez urzędy celne dokumenty wywozowe SAD. Sąd obalił przekonanie śledczych, że na fikcyjny obrót wskazywał brak rejestracji odbiorców tkanin w ich krajach.

„Żaden przepis nie wymaga, by transakcje w obrocie gospodarczym były poprzedzane sprawdzaniem kontrahenta. Brak danych nabywcy w rejestrze państwa obcego nie stanowi wystarczającej przesłanki do kwestionowania eksportu” — czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Prokuratura nie może się pogodzić z wyrokiem. W 2011 r. Sąd Najwyższy odrzuca jej kasację. Sprawa karna jest zamknięta.

— Państwo bardzo mnie skrzywdziło. Przez wiele lat musiałam żyć z piętnem przestępcy — mówi Łucja Smilgin. — Do dziś nie możemy się podnieść — dodaje Mirosława Tęcza.

Wszyscy niesłusznie aresztowani wystąpili do sądu o zadośćuczynienie wysokości 200 tys. zł na osobę. Wkrótce złożą pozew przeciwko państwu o odszkodowanie za straty moralne i finansowe (za zniszczenie firm). Mimo uniewinnienia fiskus nie odpuścił i walczy z ofiarami w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Nie ma problemu?

Urzędnicy elbląskiego UKS nie chcą rozmawiać z dziennikarzami, zasłaniając się tajemnicą skarbową. Częstochowska prokuratura nie widzi swych błędów. — Moim zdaniem, trudno mówić o porażce. Prokurator wnikliwie przeprowadził postępowanie, dokonał analizy zebranych materiałów. W naszej ocenie akt oskarżenia w tej sprawie był zasadny — twierdzi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

„Gruby” znowu miesza

Sąd wytknął też prokuraturze nieprawidłowe zbieranie dowodów w sprawie „gangu babć”. Skrytykował ją m.in. za to, że przed przesłuchaniem świadka Macieja Bramskiego zapoznała go z jedynym (z kilkudziesięciu) zeznaniem niekorzystnym dla oskarżonych. Bramski stwierdził następnie, że wszystkie transakcje oskarżonych były fikcyjne i służyły wyłudzaniu zwrotów podatku VAT. Jego rewelacje sąd uznał za całkowicie niewiarygodne. Bramski, mający w światku przestępczym ksywę „Gruby”, nie pierwszy raz manipulował prokuraturą. Był negatywnym bohaterem naszego tekstu z 4 listopada 2011 r. zatytułowanego „Gangster pogrążył biznesmena” i programu „Państwo w państwie” z 6 listopada. Jako świadek koronny oskarżył Krzysztofa Stańkę, właściciela ośrodka wypoczynkowego Kormoran w Turawie, o produkcję amfetaminy na wielką skalę. Stańko przesiedział w areszcie ponad dwa lata. Został uniewinniony przez sąd. „Grubego” skazano na siedem lat więzienia za wymuszanie pieniędzy za zmianę oskarżycielskich zeznań od rodzin osób, które przez niego trafiły do aresztów. Prokuraturze nie przeszkadza, że niewiarygodny przestępca spycha śledztwa na manowce, nadal utrzymuje mu ona status świadka koronnego.

 

„Państwo w państwie”

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu” — opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników

W każdą niedzielę o 19.30 — start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl.

W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gang babć ośmieszył prokuratorów