Gant jednak ciągle szuka dna

KSA
04-07-2008, 17:30

Po porannej zwyżce akcji Ganta nic już nie zostało. Papiery tracą około 9 proc.  – kosztowały już mniej niż 20 zł. Rekordowo duży jest też wolumen obrotów – przekracza 60 tys. sztuk wobec 28 tys. średniej od początku roku.

Walory Ganta są najtańsze od 1,5 roku. Wycenie nie pomogła nawet zgoda walnego zgromadzenia akcjonariuszy na skup akcji w celu umorzenia. Spółka może wydać na buy-back maksymalnie 80 mln zł – ma ruszyć jeszcze w lipcu.

Rynek spekulował, że za wyprzedażą papierów Ganta stoi giełdowy Stormm. Akcje tej spółki również sporo w piątek potaniały (o 11 proc.).

- Stanowczo dementuję. Podaż papierów Ganta to nie nasza sprawka – mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski, prezes Stormmu.

Wyjaśnia, że linia kredytowa Stormmu w BRE Banku na 30 mln zł, której zabezpieczeniem są akcje giełdowych spółek (w tym Ganta), jest wykorzystana jedynie w części. Zapewnia, że wyprzedaż akcji nie jest konieczna.

- Również jesteśmy zaniepokojeni niską wyceną Ganta – dodaje.

Nie udało nam się uzyskać komentarza zarządu deweloperskiej spółki do tej sytuacji. Podejrzenia rynku padają również na Macieja Niebrzydowskiego. Giełdowi gracze martwią się, że inwestor „zasypuje” rynek swoimi akcjami, bo wymagają tego jego umowy kredytowe. Z naszych informacji wynika jednak, że Maciej Niebrzydowski nie stoi za wyprzedażą papierów dewelopera.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KSA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gant jednak ciągle szuka dna