Producenci aut znajdą się po presją z powodu m.in. zaostrzenia norm emisji spalin, a także potencjalnie wyższych ceł.
Pedro Pacheco, wiceszef ds. analiz w Gartner powiedział agencji, że zamknięć fabryk można oczekiwać raczej w krajach o wysokich kosztach, gdzie presja polityczna i społeczna będzie równoważona przez rosnącą konkurencję. Według ekspertów firmy, zamykane fabryki mogą kupować producenci z Chin, dla których byłaby to okazja obejścia barier celnych. Mogą oni również otwierać nowe fabryki w krajach Europy o niższych kosztach.
Zaostrzenie w Unii Europejskiej norm emisji spalin w 2025 roku oznacza dla producentów konieczność płacenia kary finansowej od każdego egzemplarza auta, który tą normę będzie przekraczać. Pod koniec ubiegłego roku Luca de Meo, prezes Renault ostrzegał, że niska sprzedaż aut elektrycznych powoduje, że europejskim producentom samochodów grozi łącznie 15 mld EUR kary w 2025 roku. Podobne zdanie ma Luc Chatel, szef PFA, organizacji lobbystycznej francuskiego przemysłu motoryzacyjnego. Wskazał, że europejska branża motoryzacyjna nie jest już na ścieżce pozwalającej osiągnąć cele dotyczące sprzedaży aut elektrycznych w 2030 i 2035 roku.
- Jest ryzyko, że skończy się to obniżaniem sprzedaży aut spalinowych aby sztucznie zwiększyć udział sprzedaży elektrycznych – powiedział Reutersowi.
W 2023 roku w Europie było ok. 140 fabryk zajmujących się budową aut osobowych.
