Gazoport daje szansę dystrybutorom LNG

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-10-15 00:00

Polskie LNG robi miejsce dla prywatnych firm. Czy skorzystają z tej szansy?

Mniejsze podmioty będą mogły odbierać gaz płynny z terminalu

Polskie LNG robi miejsce dla prywatnych firm. Czy skorzystają z tej szansy?

Polskie LNG buduje terminal w Świnoujściu, który ma zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski. Będzie on dostarczać nie tylko gaz ziemny, ale także to paliwo w postaci płynnej dla konkurencji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). To mniejsi, niezależni dystrybutorzy gazu, których udział w krajowym rynku w 2009 r. był szacowany na 2 proc. Sytuacja może się zmienić, kiedy terminal ruszy w czerwcu 2014 r. Tym bardziej że sprzedaż gazu w postaci LNG to dla tych firm sprytny sposób na szybką ekspansję.

Bocznica i estakada

Mali dystrybutorzy szukają możliwości dywersyfikacji portfela dostawców paliwa bądź powiększenia wolumenu gazu przeznaczonego na sprzedaż. Obecnie ich głównym dostawcą jest PGNiG. W przypadku EWE Polska czy też CP Energii są to także dostawcy zagraniczni.

— Terminal będzie tak przygotowany, by była możliwość przeładunku LNG do kolejowych cystern. Trzeba jeszcze wybudować 100-metrowy odcinek bocznicy, by połączyć go z biegnącą w pobliżu linią kolejową. W planach jest też możliwość budowy estakady, która umożliwi bezpieczny przewóz LNG transportem kołowym — mówi Zbigniew Rapciak, prezes Polskiego LNG.

Spółka zarezerwowała już 2 proc. zdolności przeładunkowej terminalu, wynoszącej 5 mld m sześc. rocznie, na potrzeby handlu gazem ciekłym. Co ciekawe, podczas procedury rezerwowania takich zdolności przeładunkowych LNG zainteresowanie zgłosiło jedynie... PGNiG.

— Procedura obejmowała 95 tys. ton rocznie (114 mln m sześc.). Z tej puli PGNiG zarezerwowało dla siebie 30 tys. ton. Pozostała część nie jest jeszcze zagospodarowana — mówi Zbigniew Rapciak.

W 2009 r. w Polsce sprzedano 14 tys. ton LNG (16,8 mln m sześc.).

Kluczowa cena

Brak zainteresowania niezależnych dystrybutorów terminalem LNG ma prostą przyczynę.

— Oczywiście chcemy odbierać LNG z terminalu w Świnoujściu. Procedura rezerwowania dotyczyła jednak łącznie importu LNG oraz jego przeładunku. Większość dystrybutorów nie jest zainteresowana importem LNG, lecz jedynie jego odbiorem z terminalu od firmy, która go do niego dostarczy — mówi Mariusz Caliński, prezes KRI.

Nowych źródeł zaopatrzenia w LNG szuka także CP Energia, dla której obrót paliwem w takiej postaci wyniósł w 2009 r. około 10 mln m sześc. W 2010 r. spółka zwiększy wolumen do 40 mln m sześc., z czego około 18 mln m sześc. przypadnie na LNG.

— By rozwijać działalność, musimy zwiększyć ilość LNG, jaką dysponujemy. Mówimy tutaj o realnej potrzebie zwiększenia wolumenów zakupu LNG o 10–30 mln m sześc. rocznie. Negocjujemy z klientami gotowymi odbierać nawet po około 30 mln m sześc. LNG, jednak nie jesteśmy jeszcze w stanie zapewnić bezpiecznych dostaw w takich ilościach — mówi Marcin Buczkowski, prezes CP Energii.

Sytuacja zmieni się po oddaniu inwestycji w Kaliningradzie (instalacja skraplania gazu), która zapewni spółce dodatkowe 30 mln m sześc. LNG.

— Jesteśmy zainteresowani odbiorem LNG bezpośrednio z terminalu w Świnoujściu, tym bardziej że dzięki bliskości geograficznej naszych klientów wydaje się to być uzasadnione kosztowo. Oczywiście kluczowa będzie cena — podsumowuje Marcin Buczkowski.