Spółki poszukiwawczo–wydobywcze PGNiG zaczynają odczuwać pojawienie się konkurencji na krajowym rynku. Muszą bardziej dbać o najcenniejszych specjalistów, by nie podkupiła ich konkurencja.
— W tym roku z naszej kadry wyselekcjonowaliśmy 250 osób najbardziej narażonych na odejścia. Przyznano im dodatek do pensji w wysokości 10–30 proc. wynagrodzenia — mówi Maciej Górski, prezes Geofizyki Toruń.
Rosną potrzeby
Geofizyka Toruń zatrudnia 1,7 tys. osób, z czego 350 to najcenniejsza kadra inżynieryjno–techniczna. Właśnie na nią poluje konkurencja. Prezes Geofizyki Toruń przyznaje, że w ostatnich dwóch latach odeszło ze spółki prawie 80 osób.
— Oczywiście nie wszystkie odejścia należy wiązać z działaniami firm konkurencyjnych, wynikają one też z innych przyczyn. Nasiliły się już 4 lata temu kiedy ceny ropy naftowej były bardzo wysokie. Wówczas nasi pracownicy znajdowali zatrudnienie za granicą. Teraz przechodzą do firm posiadających koncesje na poszukiwania gazu w łupkach lub do firm serwisowych — mówi Maciej Górski. A tych jest coraz więcej.
— W skali roku Geofizyka Toruń i Geofizyka Kraków są w stanie zaoferować klientom usługi ośmiu-dziesięciu grup sejsmicznych, z tego połowę dla PGNiG. To nie wystarcza, bo krajowy rynek potrzebuje dodatkowo czterech grup sejsmicznych. I nowe firmy oferujące takie usługi już się pojawiają. Podobnie jest w wiertnictwie — stwierdza Maciej Górski. Geofizyka Toruń ściągnęła do Polski ludzi z zagranicznych oddziałów.
— W 2011 r. zatrudniliśmy tymczasowo 500 pracowników niewykwalifikowanych w rejonach, w których prowadzimy prace — mówi Maciej Górski. Przyznaje, że spółka próbuje też uzupełniać wakat na stanowiskach inżynieryjno–technicznych.
— Jest problem ze znalezieniem pracowników z dużym doświadczeniem, łatwiej o młodych z krótszym stażem i absolwentów. W tym przypadku jednak konieczne są szkolenia — mówi Maciej Górski.