Genetyczne jaja z jajami

Wojna między producentami jaj a nowym graczem, chwalącym się „produktami wolnymi od GMO”, przenosi się z półek sklepowych do sądów

Co było pierwsze — jajo czy kura? Ani jedno, ani drugie — w rozgrzewającym ostatnio do czerwoności polskich producentów jaj sporze pierwsze i najważniejsze miejsce zajmuje pasza, którą karmiony jest drób. To ona sprawiła, że konkurenci ciągają się po sądach i bombardują pismami Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Na rynku jaj panuje stagnacja i brakuje rozpoznawalnych marek, które mogłyby zwiększyć popularność całej kategorii — uważa Robert Niewiadomski, prezes Farmio. Konkurenci uważają jednak, że strasząc klientów były szef Agros-Novy próbuje zbudować pozycję ich kosztem.
[FOT. PAP-W.PACEWICZ]
Zobacz więcej

Na rynku jaj panuje stagnacja i brakuje rozpoznawalnych marek, które mogłyby zwiększyć popularność całej kategorii — uważa Robert Niewiadomski, prezes Farmio. Konkurenci uważają jednak, że strasząc klientów były szef Agros-Novy próbuje zbudować pozycję ich kosztem. [FOT. PAP-W.PACEWICZ]

Obrzucanie jajami

Wszystko zaczęło się od wiosennego wejścia na rynek firmy Farmio (wcześniej Bjo-Bjo), która uznała, że zrobi biznes na promowaniu swoich jaj jako „produktów wolnych od GMO”. Zainwestowała m.in. w reklamy i certyfikaty stwierdzające, że w procesie produkcji sprzedawanych przez nią jaj na żadnym etapie nie stosuje się modyfikowanych genetycznie pasz.

— Nie porównujemy jaj i nie podejmujemy kwestii, czy jaja od kur karmionych paszami bez GMO są lepsze, czy zdrowsze od innych, bo nie ma na to naukowych dowodów. Konsument ma jednak prawo znać wszystkie informacje o produkcie i sposobie jego wytworzenia, bo z różnych powodów jest to dla niego istotne i może wpłynąć na decyzję o zakupie — mówi Robert Niewiadomski, prezes Farmio oraz były współwłaściciel i szef spożywczego giganta Agros-Nova.

Zrzeszeni w Krajowej Izbie Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP) konkurenci uznali kampanię Farmio za skandal, bo — jak dowodzili w pismach słanych m.in. do UOKiK — w jajach kur karmionych modyfikowanymi paszami również nie ma śladu GMO, a nowy gracz próbuje zbudować pozycję rynkową na straszeniu klientów i nieuczciwych porównaniach. Obie strony zaangażowały prawników i poszły na noże.

— Wszystkie jaja dostępne na rynku są wolne od GMO bez względu na to, czy kury są żywione paszami konwencjonalnymi, czy paszą zawierającą surowce genetycznie modyfikowane. Potwierdzają to wyniki badań naukowych i przepisy — mówi Rafał Ratajczak, prezes KIPDiP.

Woda w ustach

Od niedawna KIPDiP ma ograniczone możliwości polemizowania z tezami konkurentów. 10 czerwca bowiem Sąd Okręgowy w Lublinie wydał postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń Farmio wobec izby. W myśl postanowienia KIPDiP nie może „rozpowszechniać w jakikolwiek sposób informacji sugerujących, że reklamy i oznakowanie produktów Farmio (...) powinny być uznane przez inspekcje nadzorujące jako manipulacja i nadużycie oraz że naruszająprawo, dobre obyczaje lub są z innej przyczyny nieprawidłowe lub nierzetelne”.

— KIPDiP atakowała nas w mediach i bezpodstawnie twierdziła, że nasze znakowanie opakowań i reklama są nieuczciwe i niezgodne z prawem. Dopuszczono się rozsyłania materiałów do naszych

partnerów handlowych, próbując wpływać na dobre imię naszej spółki. Równolegle konkurenci, w tym członkowie KIPDiP, rozpoczęli proceder wprowadzania do obrotu produktów w opakowaniach łudząco podobnych do naszych. Z jednej strony nas oskarżają, z drugiej — naśladują. Nie możemy na to pozwolić — twierdzi Robert Niewiadomski.

Izba nie chce odnosić się do „biznesowych poczynań” jej członków, którzy również zaczęli promować swoje jaja jako „wolne od GMO”. Zdania w sprawie nie zmienia i będzie go bronić.

— Nie zajmujemy się produktami Farmio jako takimi. Kwestionujemy natomiast rzetelność używanych w kampanii reklamowej informacji. Do Sądu Okręgowego w Lublinie skierowaliśmy zażalenie na postanowienie cenzurujące naszą stronę internetową. Jest kuriozalne, że prawnicy Farmio rozesłali wnioski o zabezpieczenie roszczenia do sądów m.in. w Lublinie, Olsztynie i Płocku, choć siedzibą naszej izby jest Poznań, a Farmio — Warszawa — mówi Rafał Ratajczak.

Obie strony czekają teraz na opinię UOKiK. Z tym może być jednak problem, bo urząd nie spieszy się z odpowiedzią na pisma Farmio, którego produkty zaczął kontrolować po skardze KIPDiP. Spółka skarży się, że „działania urzędu noszą znamiona dyskryminacji”. Tymczasem regulator „analizuje zagadnienie”.

— Prezes UOKiK zleciła ogólnopolską kontrolę pod kątem zgodności oznakowania jaj sformułowaniem „Bjo-Bjo”, „bjo-bjo wolne od GMO” oraz „jaja wiejskie”, co było związane z krytycznym stanowiskiem resortu rolnictwa wobec tego rodzaju znakowania — wyjaśnia Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Dźwignia handlu

Zdaniem prof. Katarzyny Lisowskiej, biologa molekularnego z Instytutu Onkologii w Gliwicach, sprzeciwiającej się szerokiemu stosowaniu modyfikacji genetycznych w produkcji żywności, najważniejszą sprawą w „jajecznym sporze” nie jest to, czy jaja od kur karmionych paszą GMO są potencjalnie szkodliwe i różnią się czymś od jaj „non-GMO”.

— Biorąc pod uwagę cały proces produkcyjny, nie wydaje się to prawdopodobne. Konsumenci powinni mieć jednak prawo do takich informacji i możliwość dokonania świadomego wyboru w sklepie. Przepisy zobowiązujące do tego producentów obowiązują już m.in. we Francji i Niemczech. Gwałtowne sprzeciwy wobec zamieszczania takich informacji na opakowaniach to po prostu element rynkowej walki firm, które korzystają z pasz GMO i najwyraźniej nie mają się czym pochwalić — ocenia prof. Katarzyna Lisowska.

KIPDiP uważa jednak, że zamieszczanie takich informacji może tylko wprowadzić zamęt wśród konsumentów.

— Uważamy, że stosowanie oznaczeń typu non-GMO na produktach, które z modyfikacją genetyczną nie mają nic wspólnego, wprowadza niepotrzebną panikę wśród tzw. przeciętnych konsumentów, nieświadomych niuansów biotechnologicznych. Przekłada się to na spadek spożycia jaj i przynosi szkodę wszystkim producentom — mówi Rafał Ratajczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Genetyczne jaja z jajami