Getin na froncie wschodnim

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 14-05-2007, 00:00

Ukraina zdobyta, czas na Rosję. Grupa Leszka Czarneckiego myślała nawet o Chinach, ale spasowała.

Ukraina zdobyta, czas na Rosję. Grupa Leszka Czarneckiego myślała nawet o Chinach, ale spasowała.

Po Ukrainie przyszedł czas na Rosję. Getin Holding, kontrolowany przez Leszka Czarneckiego, kończy tam transakcję zakupu banku.

— Jeśli w tym miesiącu dojdziemy do ostatecznego porozumienia z dotychczasowymi inwestorami, a wiele na to wskazuje, to być może już w czerwcu moglibyśmy zacząć badanie finansowe tego banku — mówi Piotr Stępniak, prezes Getin Holdingu.

Rosja tak…

Do zamknięcia tej transakcji mogłoby dojść do końca tego roku. Tak długi termin związany jest z długim oczekiwaniem na zgodę rosyjskich władz nadzorczych. Na razie szef holdingu nie chce ujawniać ani nazwy banku, ani jego wielkości. Jednak z dotychczasowych obserwacji inwestycji Getinu można wywnioskować, że także tym razem nie jest to duża instytucja. Natomiast na pewno grupa będzie chciała wykorzystać synergie między nią a należącą w Rosji do holdingu spółką leasingową Carcade.

— Nie wykluczamy, że w kilku oddziałach pojawi się zarówno obsługa bankowa, jak i leasingowa klientów. Ale jeszcze za wcześnie, by precyzować te plany — twierdzi Piotr Stępniak.

Sposób rozwoju będzie bardzo zbliżony do Getin Banku w Polsce, co oznacza, że rosyjska instytucja finansowa będzie się specjalizowała w kredytach skierowanych do klientów indywidualnych — przede wszystkim kredytach samochodowych, gotówkowych i hipotecznych. Podobną ofertę ma mieć także ukraiński Prikarpattya Bank. W tym miesiącu holding otrzymał zgodę władz nadzorczych na przejęcie 81,9 proc. akcji tej instytucji. Zapłacił za nie 59,3 mln zł.

…ale Azja nie

— Nie jest koniec naszych inwestycji na rynku wschodnim. Nadal interesują nas kolejne przejęcia w obu tych państwach, a także wyjście do innych krajów. Prowadzimy rozmowy, ale są one daleko mniej zaawansowane niż w Rosji — ujawnia Piotr Stępniak.

Getin przygląda się na przykład bankom w Rumunii i Bułgarii. Ale już na Chiny, które skupiają uwagę wielu inwestorów, nie.

— Nie ma tam gwarancji przejęcia pakietu większościowego, a nas interesują tylko inwestycje, które możemy kontrolować — kwituje Piotr Stępniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu