Jacek Socha zaprasza giełdy amerykańskie do udziału w prywatyzacji GPW.
Warszawska Giełda Papierów Wartościowych (GPW) potrzebuje inwestora strategicznego, jeśli chce odgrywać rolę znaczącego rynku kapitałowego w regionie. Zdaniem Jacka Sochy, ministra skarbu, mogłaby nim być giełda amerykańska.
— Inwestora dla GPW możemy znaleźć w Europie, ale wyobrażam sobie, że mógłby on pochodzić spoza Unii Europejskiej. Jest to oczywista propozycja dla amerykańskiej giełdy papierów wartościowych — oświadczył Jacek Socha podczas wczorajszego spotkania z przedstawicielami Amerykańskiej Izby Handlowej w Warszawie.
Jego zdaniem, najlepiej byłoby zaoferować część akcji GPW inwestorowi strategicznemu, część zaś sprzedać w ofercie publicznej. Czy tak się stanie, jeszcze nie wiadomo — decyzja zostanie podjęta po analizach doradcy prywatyzacyjnego. Jedno jest jednak pewne: może to rozbudzić podobne emocje polityczne, jak sprzedaż akcji PKO BP i WSiP. Minister zadeklarował, że rząd nie chce im ulegać i jest zdeterminowany dokończyć prywatyzację obu spółek do połowy listopada.
— Pojawiają się problemy, jak choćby sejmowa rezolucja w sprawie PKO BP. Jesteśmy gotowi na współpracę z parlamentem, ale jeśli linia zostanie przekroczona, poprosimy prezydenta o weto — zastrzegł Jacek Socha.
Przyznał, że zostało zbyt mało czasu na dokończenie całego procesu prywatyzacji do 2006 r.
— Powinien się on zakończyć już kilka lat temu. Ale tak się nie stało z powodu politycznych rozgrywek i populizmu, za którego pomocą poszczególne partie chcą zyskać głosy wyborców — powiedział minister.
Reprezentanci amerykańskiego biznesu pytali o los tzw. resztówek. Jacek Socha przyznał, że te, których skarb postanowił się pozbyć, do tej pory nie znalazły nabywców. Dlatego zastanawia się nad ich sprzedażą na GPW.