Globalni zarządzający nie wierzą w koniec recesji

Anna Borys
opublikowano: 14-08-2008, 00:00

Lipiec potwierdził, że rynki rozwijające nie wrócą szybko do łask międzynarodowego kapitału. Drastyczny odpływ inwestycji wyhamował, ale na powrót gotówki będzie trzeba poczekać. Według analityków UniCredit w lipcu z rynków wschodzących wyparowało 3,77 mld USD. To znacznie mniej niż w czerwcu, kiedy umorzenia funduszy związanych z parkietami wschodzącymi sięgnęły 13,9 mld USD. Jednak na większości rynków nadal są ujemne salda inwestycji, a globalne spowolnienie gospodarcze nie pomaga przyciągnąć świeżego kapitału.

Na pewno poprawiła się sytuacja regionu azjatyckiego. Jeszcze w czerwcu saldo wpłat i umorzeń sięgało -6 mld USD. W lipcu wyniosło zaledwie -1,1 mld USD. Pomogły dobre dane o wzroście gospodarczym w Chinach. PKB rośnie tam nadal w tempie dwucyfrowym. Inwestorów uspokoił także fakt, że ceny ropy naftowej wróciły do wartości sprzed kilku miesięcy. To oznacza, że chińskie firmy unikną drastycznego wzrostu kosztów z powodu rosnących cen energii. Spadek kursu czarnego złota zaszkodził parkietom najbardziej od niego zależnym. Odpływ z regionu Ameryki Łacińskiej przyspieszył do 1,4 mld USD w lipcu, z 1,3 mld USD w czerwcu. Podobnie było na rynku rosyjskim. Umorzenia w regionie Europy Wschodniej, w której dominuje właśnie Rosja, wyniosły 1,4 mld USD, wobec 0,69 mld USD miesiąc wcześniej.

Jest jednak jedna dobra wiadomość. Fundusze typu GEM, czyli takie, które inwestują na wszystkich rynkach wschodzących w zależności od sytuacji, w czerwcu pokazywały jeszcze saldo -5,8 mld USD. W lipcu były już 0,5 mld USD na plusie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu