Głodny zysku myśli: banan

Do Citroneksu, największej w Polsce dojrzewalni bananów, puka fundusz. Rozmowy prowadzi też Targban.

Na fali zainteresowania defensywną branżą spożywczą fundusze private equity zaczęły analizować firmy bananowe. Nie, nie hodowle bananów w egzotycznych krajach, tylko krajowe dojrzewalnie bananów. To w końcu rynek wart 700 mln zł rocznie. I rośnie.

— Sonduje mnie właśnie przedstawiciel jednego z funduszy. W tej chwili nie szukamy jednak finansowania. Radzimy sobie dzięki kredytom bankowym — mówi Rafał Zarzecki, wiceprezes Citroneksu, lidera bananowego rynku w Polsce, do którego należy największa i najnowocześniejsza dojrzewalnia bananów w Europie, zlokalizowana w Zgorzelcu. Rozmowy z potencjalnym inwestorem prowadzi też Targban, właściciel dużej dojrzewalni bananów w podwarszawskich Broniszach. Przedstawiciele firmy nie chcieli z nami rozmawiać. Branża spekuluje, że inicjatywa wyszła od samego Targbanu.

— Targban już trzy lata temu szukał inwestora, ale z nikim nie osiągnął porozumienia. Teraz z jednej strony boryka się z wysokimi kosztami działania w Broniszach, a z drugiej — ze spadkiem przychodów — przypuszcza Grzegorz Łyko z Czarpolu, dojrzewalni z Grodziska.

Banan w diecie

Wiceprezes Citroneksu przekonuje, że branżę bananową czekają zwyżki, bo średnie spożycie w Polsce wciąż jest niższe niż w bogatszych krajach Zachodu (6 kg, wobec 14 kg w Niemczech). Będziemy więc dążyć do ich poziomu. W związku z tym firmy postawią na wzrost, ale zdecydowanie organiczny.

— Przejęcia w naszej branży nie mają sensu, bo nie ma dobrych, nowoczesnych firm. Lepiej budować infrastrukturę od zera — uważa Rafał Zarzecki. Taką strategię realizuje właśnie Citronex. Buduje dojrzewalnię bananów pod Strykowem (10 mln EUR) oraz kompleks pomidorowych szklarni (200 mln EUR). Na bananach można też zarobić. Przy ponad 400 mln zł obrotów w segmencie owoców w 2011 r. Citronex ma kilkanaście milionów złotych zysku netto.

— Zamierzamy zwiększać zyski, choć również poprzez dywersyfikację działalności. Dopinamy przejęcie spółki owocowo-warzywnej — deklaruje Rafał Zarzecki. Podobnymi wynikami, ale za 2010 r., chwali się Targban. Osiągnął 427 mln zł przychodów, 20 mln zł zysku operacyjnegoi 17 mln zł zysku netto. Oprócz bananów importuje też jednak winogrona, pomarańcze, mandarynki, grejpfruty i cytryny.

Banan bananowi równy

Przepytani przez nas specjaliści z funduszy private equity są jednak sceptyczni.

— Banany to produkt co do zasady nieodróżnialny, choć są firmy, które starają się wyróżnić na rynku np. poprzez przyklejanie naklejek. Ponadto wolumeny sprzedaży zależą wyłącznie od skali inwestycji, a bariery wejścia na rynek nie są wysokie. To argumenty przemawiające przeciwko inwestowaniu w tę branżę — zauważa Jacek Korpała, partner zarządzający w ARX Equity Partners.

— Z moich dawniejszych analiz tej branży pamiętam, że problemem była stagnacja rynku, olbrzymie zaangażowanie kapitału obrotowego oraz niekorzystne umowy z odbiorcami, oznaczające ryzyko niesprzedania przed zgniciem po stronie dostawcy — dodaje Ryszard Wojtkowski, prezes Resource Partners. Plusy, ale tylko u lidera rynku, widzi z kolei ekspert z funduszu Avallon.

— Pozycja lidera zawsze zwiększa atrakcyjność spółki— uważa Tomasz Stamirowski, prezes Avallona. — Decyduje jednak indywidualna strategia firmy. Niewykluczone, że dojrzewalnia bananów ma interesujące plany pomnożenia wartości, np. poprzez wejście w inne biznesy — konkluduje Jacek Korpała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Głodny zysku myśli: banan