GM pada, a PiS gada, gada. I rząd też

Jaweł Janas, Rafał Białkowski
opublikowano: 2009-06-02 00:00

W USA GM ogłasza upadłość. W Polsce opozycja zarzuca rządowi, że nie robi nic, by bronić fabryki w Gliwicach.

Polityczna awantura wokół zakładów Opla w Gliwicach

W USA GM ogłasza upadłość. W Polsce opozycja zarzuca rządowi, że nie robi nic, by bronić fabryki w Gliwicach.

Zmiany właścicielskie w Oplu, europejskiej części plajtującego General Motors (GM), wywołują obawy o przyszłość fabryki w Gliwicach. Pojawiły się wątpliwości, czy nowy właściciel Opla, konsorcjum kanadyjskiej Magmy ze Sbierbankiem, utrzyma produkcję w Polsce i czy nie zwolni ludzi przenosząc ją do innego kraju (np. Rosji). Wczoraj wokół zakładu rozpętała się prawdziwa burza polityczna. Jarosław Kaczyński, szef PiS, grzmiał, że kiedy europejskie państwa i rządy walczą o utrzymanie u siebie fabryk Opla, gabinet Donalda Tuska, nic nie robi w tej sprawie. Padło nawet słowo skandal. Wywołany do tablicy premier zapewnił, że rząd oczywiście podejmie wysiłki, by zakład w Gliwicach pozostał niezagrożony.

— Na razie nie ma żadnego powodu do paniki — mówił Donald Tusk.

To nie socjalizm

Do potyczek słownych z Jarosławem Kaczyńskim włączył się Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki. Na zwołanej naprędce konferencji podkreślał, ze polski rząd od wielu miesięcy konsultował sytuację fabryki z władzami GM zarówno w Polsce, jak i za granicą. Wtórowała mu odpowiedzialna za motoryzację w resorcie wiceminister Grażyna Henclewska. Przypominała m.in. spotkanie w Brukseli 29 maja w sprawie sytuacji europejskiej części grupy General Motors.

— Podkreślałam wtedy, ze decyzja o przyszłości europejskiej części koncernu powinna zostać poprzedzona konsultacjami ze wszystkimi zainteresowanymi krajami członkowskimi — mówiła Grażyna Henclewska.

Jej zdaniem zakład w Gliwicach jest efektywny, nowoczesny i ma zapewnione finansowanie bieżących inwestycji przez GM (uruchomienie produkcji Astry IV).

Premier Pawlak szybko jednak dodał, że zakład Opla to prywatna firma.

— A my nie mamy już socjalizmu, gdzie państwo kontrolowało przedsiębiorstwa. Dziś możemy je tylko wspierać, jeśli sama firma będzie tym zainteresowana — podkreślał wicepremier Pawlak.

Ciekawe jest stanowisko samego GM w Polsce Jego przedstawiciele przyznają, że rząd rzeczywiście interesował się firmą. GM jesienią 2008 r. był zainteresowany wsparciem z budżetu dla pracowników gliwickiej fabryki czasowo pozostających bez pracy w związku ze spadkiem zamówień (tzw. postojowe). Spółka nie doczekała się jednak wprowadzenia zmian w prawie pracy i musiała dokonać zwolnień grupowych.

— Nie występowaliśmy natomiast o żadne wsparcie finansowe od polskiego rządu — informuje Przemysław Byszewski, rzecznik GM w Polsce.

Nie chciał też skomentować faktu, ze rządy Wielkiej Brytanii i Belgii interweniowały w sprawie "swoich" zakładów Opla. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że fabryki te były w nieporównywalnie gorszej kondycji niż zakład w Polsce.

Co sądzą na temat pomocy analitycy?

— Politycy nie powinni robić awantury wokół Gliwic dla doraźnych korzyści. Szczególnie, że od 2000 r. większość polskich rządów niewiele zrobiła dla motoryzacji. Jeśli chodzi o przyszłość zakładu, to sądzę, że jeśli w grę będą wchodziły tylko argumenty ekonomiczne, to nie ma powodów do obaw o przyszłość zakładu w Gliwicach — twierdzi Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar.

Spóźniony upadek

Problemy gliwickiej fabryki Opla mają źródła za oceanem. General Motors (GM), który od 77 lat zajmował pozycję największego na świecie producenta aut i był dotychczas właścicielem Opla, ogłosił wczoraj kontrolowaną upadłość (tzw. chapter 11). To jedyny sposób, by amerykańska legenda mogła wyjść z kryzysu silniejsza jako "new GM".

Jednym z warunków było pozbycie się europejskich marek — w tym Opla (jemu też groziła upadłość). Amatorów na niemiecki koncern nie brakowało, a na ostatniej prostej ścigali się włoski Fiat oraz kanadyjski producent części Magna International wraz z rosyjskim Sbierbankiem. W miniony weekend rząd Niemiec zdecydował: Opel trafi w kanadyjsko-rosyjskie ręce.

Mniej szczęścia miał sam GM. Teraz kontrolę nad konającym koncernem przejmie amerykański rząd. Za udzielenie 50 mld USD pomocy otrzyma 60 proc. udziałów. Na konto GM wpłynie jednak tylko 30,1 mld USD, bo pozostałą kwotę otrzymał już wcześniej. GM otrzyma też 9,5 mld USD od rządu Kanady w zamian za 12 proc. akcji. Pozostałe akcje przypadną związkom oraz wierzycielom. Pieniądze zostaną przeznaczone na spłatę gigantycznych długów GM — około 172,8 mld USD.