Gminy nie mają pieniędzy na drogi

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-01-25 07:10

Trzy czwarte gmin nie ma funduszy na inwestycje drogowe — wynika z badania Pentora na zlecenie "PB". To m.in. efekt kukułczych jaj podrzucanych przez rząd

Jednostki samorządu terytorialnego zaplanowały wydać w 2011 r. na inwestycje infrastrukturalne 57 mld zł (ostateczne wykonanie nie jest jeszcze znane) — takimi kwotami lokalni włodarze jeszcze nie dysponowali. Mimo to samorządowcy przekonują, że to ciągle o wiele za mało w stosunku do potrzeb. Jak wynika z badania firmy Pentor na zlecenie „PB”, tylko 12 na 1575 gmin w Polsce deklaruje, że ma wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zrealizować pożądane inwestycje.

Największą bolączką samorządów jest budowa infrastruktury drogowej — trzy na cztery samorządy (73 proc.) nie mają pieniędzy, żeby zaspokoić potrzeby inwestycyjne. Mniej niż jedna na cztery (24 proc.) przekonuje, że powinna wydawać więcej.

— Wydajemy rocznie 160 mln zł na inwestycje, z czego inwestycje drogowe stanowią 100 mln zł. To jest ogromna kwota jak na możliwości naszego samorządu, a i tak wystarcza jedynie na modernizację istniejącej sieci drogowej. Na nowe drogi ciągle brakuje — twierdzi Adam Fudali, prezydent Rybnika. Najbardziej na brak pieniędzy na drogi narzekają samorządowcy z województwa lubuskiego — niedostatek funduszy deklaruje tu dziewięć na dziesięć gmin (89 proc.). Na kolejnych miejscach są dwa województwa ściany wschodniej — warmińsko-mazurskie (85 proc.) i podlaskie (81 proc.). Dalej jest bogate dzięki stolicy, ale biedne na obrzeżach Mazowsze (80 proc.).

— Potrzeby inwestycyjne w lubuskim są wyjątkowo duże, bo jesteśmy województwem typowo tranzytowym — przecinają się u nas główne szlaki transportowe. Ponadto, mamy bardzo rozbudowaną sieć dróg. Paradoksalnie jest to od strony finansowej problem, bo tę sieć trzeba stale remontować — tłumaczy Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli z województwa lubuskiego. Jego zdaniem, w ostatnim czasie dużą ulgą był rządowy program „schetynówek”.

— To było jedyne wsparcie, jakie otrzymywaliśmy z Warszawy. Teraz rząd ograniczyłpomoc do 30 proc. kosztów inwestycji, czyli minister finansów mniej pieniędzy na program wydaje, niż dostaje z powrotem od nas w VAT i innych podatkach — mówi Wadim Tyszkiewicz.

Drugą wiecznie niezaspokojoną potrzebą samorządów, obok dróg, jest budownictwo komunalne. Więcej o tym i innych problemach w dzisiejszym "PB" - czytaj>>