W ciągu trzech ostatnich lat przychody firmy wzrosły sześciokrotnie, a końca dobrej passy nie widać.
Instytut Mechaniki to nazwa, która doskonale oddaje charakter działalności spółki z Jelcza. Swoją pozycję na rynku przedsiębiorstwo zawdzięcza w dużej mierze temu, że nie ogranicza się tylko do samej produkcji.
Nie tylko usługi
— Naszą podstawową działalnością jest obróbka metalu. Jednak tajemnicą naszego sukcesu jest to, że nie jesteśmy tylko dostarczycielem prostych usług — tłumaczy Lesław Antoni Danilewicz, prezes dolnośląskiej Gazeli.
Coraz dynamiczniej rozwija się dział konstrukcyjny. To on, według prezesa, buduje przewagę Instytutu Mechaniki nad konkurencją z branży.
— Na życzenie klienta projektujemy poszczególne części czy narzędzia. Tak więc, oferujemy także wartość intelektualną — podkreśla Lesław Antoni Danilewicz.
Lokomotywa rozwoju
W swoich początkach, czyli ponad 20 lat temu, działalność Instytutu Mechaniki ograniczała się do konstrukcji różnego rodzajów prototypów. Potem spółka z Jelcza zaczęła się specjalizować w wytwarzaniu pomocy produkcyjnych, narzędzi i podzespołów dla firm z branży motoryzacyjnej.
— Na początku lat 90. zdecydowałem, że trzeba szukać nowych szans rozwoju. Wtedy właśnie wielkie koncerny motoryzacyjne weszły do Polski i zaczęliśmy dostarczać im narzędzia do produkcji — mówi prezes Instytutu Mechaniki.
Kolejny przełom nastąpił cztery lata temu, kiedy udało się zrealizować największe inwestycje, czyli budowę nowych hal i budynków oraz modernizację parku maszynowego. Od tej chwili produkcja ruszyła pełną parą. Obecnie Instytut Mechaniki jest w stanie samodzielnie wyprodukować praktycznie każdą część, a nawet... lokomotywę.
— To są tysiące części, ale żadna nie stanowi dla nas problemu. Mamy maszyny, które tną metal za pomocą lasera czy gazu — podkreśla Lesław Antoni Danilewicz.
Nic dziwnego, że lista klientów Instytutu Mechaniki pełna jest znanych marek, takich jak Volvo, Volkswagen, Toyota, Alstom, Bombardier Transportation, Solaris Bus & Coach czy Ruuki.



