Google chce zarabiać na e-bibliotekach

Michalina Preisner
opublikowano: 23-05-2007, 00:00

Korzystając z Google Book Search internauta zyskuje informację, Google — reklamodawcę, a reklamodawca — promocję.

Wydawcy obawiają się nowego projektu, ale w nim uczestniczą

Korzystając z Google Book Search internauta zyskuje informację, Google — reklamodawcę, a reklamodawca — promocję.

Pomysł projektu Google Book Search, czyli ogólnie dostępnej bazy zeskanowanych książek, pojawił się zaraz po narodzinach wyszukiwarki Google, w 1998 r. Anegdota głosi, że Larry Page (jeden z założycieli firmy) skanował w swoim biurze książki z myślą o tym, by kiedyś stały się one internetową biblioteką. Pierwszym bibliotecznym partnerem projektu został Uniwersytet w Michigan. Niedługo później Google podpisał kontrakty z wydawnictwami z USA. Dzisiaj serwis dostępny jest także m.in po niemiecku, francusku, chińsku i włosku. W kręgu zainteresowań znalazła się Polska.

Polski pod ręką

— Ponad 10 mln Polaków to użytkownicy internetu. Do tego dochodzi jeszcze dwunastomilionowa Polonia rozsiana po całym świecie, która chciałaby pozostać w kontakcie z językiem — twierdzi Santiago de la Mora, dyrektor ds. klientów strategicznych Google Book Search na Europę.

— Ktoś, kto szuka informacji, znajdzie także jej źródło. Jeśli książka zainteresuje go i zechce ją kupić, może klikając w odpowiedni link przejść na stronę wydawcy, sprzedawcy lub biblioteki — dodaje Santiago de la Mora.

Kontrowersje wśród pierwszych partnerów budzi proces kopiowania i udostępniania. W całości udostępniane są te pozycje, którym wygasły prawa autorskie. Pozostałe Google pokazuje we fragmentach. Firma posiada jednak kopie całości. Nie podoba się to amerykańskim wydawcom. W 2005 r. złożyli przeciw firmie pozew, nie odstępując przy tym jednak od udziału w projekcie.

Koszty, koszty

Google nie ujawnia ponoszonych nakładów. Gdy jednak, w 2005 r. Microsoft ogłosił, że wyda 2,5 mln USD na zeskanowanie 100 tys. książek ze zbiorów British Library, obliczono, że planowane przez Google zeskanowanie 32 mln pozycji kosztowałoby 800 mln USD. Wartość rynkową firmy szacuje się na 146 mld USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Preisner

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu