Gospodarczy tercet zagra razem

Nadzór finansowy, ministerstwa i bank centralny świetnie się dogadują. Żadna siła polityczna nie miała od lat tak komfortowej sytuacji w polityce gospodarczej

Ostatni element układanki kadrowej jest już na miejscu. Nominację na nowego szefa Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) odebrał właśnie z rąk premiera Marek Chrzanowski. Dołączył do Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP), i Mateusza Morawieckiego, wicepremiera, który z foteli ministra finansów i rozwoju będzie realizował rządową strategię rozwoju. Ten tercet ma zapewnić nowej ekipie równy rytm i płynną melodię w polityce gospodarczej.

— Wszyscy trzej świetnie się rozumieją, podobnie patrzą na gospodarkę i nie będą sobie rzucali kłód pod nogi — mówi nam jeden z ministrów chcący zachować anonimowość.

Bez przeszkód

Marek Chrzanowski jako szef nadzoru będzie musiał przede wszystkim zadbać o to, żeby przeniesienie KNF pod skrzydła banku centralnego przebiegło bez zakłóceń dla stabilności systemu finansowego. Zadanie będzie miał o tyle ułatwione, że jest jednym z najbliższych współpracowników Adama Glapińskiego, z którym pracował razem w Szkole Głównej Handlowej. Według informacji „PB”, to z jego rekomendacjitrafił do Rady Polityki Pieniężnej (RPP), z której zrezygnował zaledwie po 8 miesiącach.

— Stanowisko przewodniczącego KNF to również był pomysł Adama Glapińskiego, dla którego znalazł poparcie u Mateusza Morawieckiego. Nominacja leżała jednak w gestii premier Beaty Szydło, więc zrewanżował się i przygarnął w banku jej bliskiego współpracownika Pawła Szałamachę — wyjaśnia nasze źródło. Wcześniej szef NBP wyciągnął wnioski z doboru kadr poprzedniej ekipy rządzącej i przygotował dla PiS rekomendacje do RPP, z którą będzie pracował przez 6-letnią kadencję.

— Ten wybór gwarantuje mu bardzo duży wpływ na to, jak będą wyglądały głosowania w sprawie stóp procentowych. Zdecydowana większość Rady myśli podobnie jak prezes i wie, że jako były członek RPP ma większe doświadczenie — podkreśla nasz rozmówca zbliżony do NBP. Takiego komfortu nie miała poprzednia ekipa, o czym szczególnie boleśnie przekonał się Jacek Rostowski, gdy był ministrem finansów. Najpierw musiał współpracować ze Sławomirem Skrzypkiem, który był szefem NBP jeszcze z nadania PiS. Współpraca między obiema stronami ul. Świętokrzyskiej od samego początku nie przebiegała najlepiej, a rząd oskarżał bank centralny o zbyt powolne przygotowywane tzw. pakietu zaufania po wybuchu światowego kryzysu gospodarczego w 2008 r. Później koalicja PO-PSL sama powołała większość składu RPP, a po katastrofie smoleńskiej — także prezesa banku centralnego. Przyszłość pokazała jednak, że polityka pieniężna była daleka od oczekiwań ministra finansów, a powołani wykazywali dużą niezależność w swoich decyzjach.

Różnica w nadzorze

Andrzej Jakubiak z punktu widzenia nominującego go do KNF premiera Donalda Tuska też wydawał się kandydatem idealnym dla koalicji rządzącej PO-PSL. Miał doświadczenie wyniesione z wielu lat spędzonych w banku centralnym oraz był bliskim współpracownikiem Hanny Gronkiewicz-Waltz zarówno w NBP, jak i warszawskim ratuszu.

— Miał jednak kilka poważnych konfliktów z przedstawicielami głównie resortu finansów — mówi nam jeden z ministrów w poprzednim rządzie i przypomina jeden z nich, kiedy kierownictwo nadzoru zostało w 2013 r. przegłosowane w sprawie rozluźnienia kryteriów przyznawania kredytów konsumpcyjnych. Wówczas rząd liczył, że da to impuls gospodarce, i przez wiele tygodni próbował przekonać nadzór. W końcu Ludwik Kotecki (przedstawiciel ministra finansów), Witold Koziński (NBP), Jerzy Pruski (przedstawiciel prezydenta) oraz Jacek Męcina (przedstawiciel resortu pracy) przegłosowali Andrzeja Jakubiaka i jego dwóch zastępców.

Jeden lider

Mateusz Morawiecki w rządzie najpoważniejszych rywali już nie ma. Konkurować z nim chciał Dawid Jackiewicz, minister skarbu, który dzięki państwowym spółkom zamierzał budować przeciwwagę dla strategii rozwoju. Kolejny blokujący, czyli Paweł Szałamacha, właśnie stracił na rzecz wicepremiera stanowisko przy ul. Świętokrzyskiej. Nasi informatorzy wskazują, że czarę goryczy przelało to, że nie chciał współpracować z namaszczonym na pierwszego w gospodarce ministrem rozwoju. Podwójny minister dobrze dogaduje się z prezesem NBP. Nasze źródła wskazują, że mają podobne podejście do rozwiązania kwestii kredytów frankowych. Kluczowe ma być zachowanie stabilności finansowej sektora bankowego, a koszty prezydenckiej pomocy dla frankowiczów nie mogą banków uderzyć zbyt mocno.

— Dlatego ciężar przygotowania rozwiązań wziął na siebie bank centralny, minister finansów będzie w Sejmie pilnował, żeby żadne poprawki nie spowodowały problemów z projektem, a KNF monitorował, jak sobie z tym radzą banki — podkreśla nasz informator zbliżony do NBP. Gospodarcze trio będzie miało zresztą swoje forum współpracy, bo wszyscy zasiadają w Komitecie Stabilności Finansowej — instytucji makroostrożnościowej, która ma oko na całą gospodarkę. Skład uzupełnia jeszcze Zdzisław Sokal, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

— Wszystkich łączy też to, że stanowią tamę przed nadmiernym wpływem środowiska związanego ze SKOK-ami na kluczowe decyzje związane z sektorem finansowym — podkreśla nasze źródło.

OKIEM EKSPERTA
Komitet daje nadzieję

ELŻBIETA CHOJNA-DUCH, były członek RPP, dwukrotna wiceminister finansów

Kluczowym decydentom gospodarczym łatwiej jest współpracować dzięki Komitetowi Stabilności Finansowej (KSF). Reprezentują najważniejsze instytucje gospodarcze, co powinno wpływać pozytywnie na jakość stanowionego prawa. Ponadto tylko resort finansów ma inicjatywę legislacyjną w KSF, więc już na poziomie określania strategicznych celów w ramach komitetu można proponować projekty ustaw, uwzględniając uwagi banku centralnego czy nadzoru finansowego. Dbałość o jakość prawa, jego spójność i stabilność można lepiej zapewnić w jednym gospodarczym centrum decyzyjnym, odpowiedzialnym za dobre analizy ex ante, odpowiednie krajowe i europejskie konsultacje w trakcie procesu legislacyjnego. Ostatnio mieliśmy kilka przykładów zbyt pośpiesznego tworzenia prawa, słabo wspartego analizami, dlatego teraz jeden ośrodek decyzyjny i współpraca w ramach KSF daje nadzieję na doskonalenie systemu prawnego.

OKIEM EKSPERTA
NBP musi być niezależny

JAROSŁAW JANECKI, główny ekonomista Societe Generale

Jestem przekonany, że mimo zmian politycznych na polskiej scenie wciąż mamy do czynienia z bankiem centralnym, który nie utracił niezależności od polityki gospodarczej rządu. NBP musi taki pozostać, co oczywiście nie wyklucza współpracy pomiędzy różnymi instytucjami. Jednak w sytuacji, gdy mamy zbyt luźną politykę budżetową, polityka pieniężna powinna być zaostrzana. Dla jakości polityki gospodarczej warto też zastanowić się nad rozwiązaniem instytucjonalnym, które od dawna rekomenduje nam OECD i Komisja Europejska, czyli powołaniem rady fiskalnej. Takie niezależne ciało mogłoby weryfikować np. prognozy gospodarcze czy działania mające na celu utrzymywać stabilność finansów publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane