Gospodarka i skarb żyją jak pies z kotem

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 20-02-2007, 00:00

Różnice zdań, tarcia, konflikty — jak zwał, tak zwał. Waśnie ministrów paraliżują życie wielu firm. Pora z tym skończyć.

Krótka historia resortów skarbu i gospodarki jest pełna napięć. I to niezależnie od tego, kto jest u władzy. Konflikty dotyczą kompetencji obu ministerstw i tego, jak ich szefowie postrzegają swoją rolę w rządzie. To pole przenikania się wpływów obu resortów wywołuje napięcia, a w ich rezultacie często paraliż (patrz ramki poniżej).

 

Jak jest

Koalicjanci są jednak przekonani, że między Wojciechem Jasińskim, ministrem skarbu, a Piotrem Woźniakiem, ministrem gospodarki, relacje układają się dobrze.

— Nie słyszałem o konflikcie. Istnieją pewne różnice zdań, ale konflikt? Stojący obok mnie minister Jasiński uważa, że go nie ma — powiedział nam Marek Suski (PiS) z sejmowej komisji skarbu.

Do LPR nie dotarły sygnały o wyjątkowych napięciach między ministerstwami.

— Kompetencje obu resortów są tak zakreślone, że może dochodzić do bałaganu kompetencyjnego i nasilania się konfliktów. Nie widzę jednak efektów tej rzekomej niedobrej współpracy — uważa Szymon Pawłowski z LPR.

Z perspektywy pozakoalicyjnej rzeczywistość wygląda inaczej.

— Konflikt widać gołym okiem. Woźniak, jako dobry minister, przegrywa z politycznym towarzyszem Jasińskim. Największe tarcia widać w podejściu do całego sektora energoelektrycznego — uważa Zbigniew Chlebowski z PO.

Zdaniem Marka Goliszewskiego, prezesa Business Centre Club (BCC), resort gospodarki kieruje się zasadami gospodarki rynkowej.

— Tej filozofii rzucane są kłody pod nogi. Jedną z nich jest polityka resortu skarbu, który w ogóle nie prywatyzuje. Ministerstwo Gospodarki (MG) chce iść do przodu, a Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) wyznaje zasadę, że im więcej państwa w gospodarce, tym lepiej — uważa prezes BCC.

 

Stara śpiewka

Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, zwraca uwagę, że spory nie trwają od lat.

— Zdarzały się one także w tamtym rządzie. Dziś sytuacja wygląda karykaturalnie: odnoszę wrażenie, że resort skarbu ma inne poglądy na przekształcenia w energetyce niż resort gospodarki. Jednak to MSP ma uprawnienia walnego, których nie ma MG. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest doprowadzenie do tego, by resort skarbu realizował politykę gospodarczą rządu w ramach nadzoru właścicielskiego i projektów prywatyzacyjnych. Tymczasem często kosztem nadzoru i błędów w prywatyzacji próbuje budować programy gospodarcze, wchodząc tym samym w kompetencje ministra gospodarki. Trójkąt składający się z ministerstw: finansów, skarbu i gospodarki jest bardzo konfliktogenny — uważa Janusz Steinhoff.

 

Połączyć resorty...

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Prywatnych, który w latach 90. brał udział w tworzeniu Ministerstwa Gospodarki jako sekretarz stanu, od początku był przeciwny rozdzielaniu resortów. Według niego, MSP powinno zostać zlikwidowane, a część jego kompetencji związanych z nadzorem właścicielskim przejść pod skrzydła resortu gospodarki, który powinien być wzmocniony. Natomiast sprawy związane z majątkiem powinny przejść do resortu finansów. Zdaniem Andrzeja Malinowskiego, to właśnie rozbicie na ministerstwa skarbu i gospodarki powodowało zasadnicze błędy w prywatyzacji, która traktowana była jedynie jako źródło wpływu pieniędzy do budżetu.

Pomysł połączenia resortów podoba się PO, która umieściła go w swoim programie.

— W większości krajów europejskich nie ma ministerstwa skarbu. Jego kompetencje podlegają dużemu ministerstwu gospodarki, podobnie jak znaczna część transportu, budownictwa czy gospodarki morskiej. Jednak szanse na połączenie ich za tej koalicji są marne: ona raczej tworzy nowe ministerstwa, niż konsoliduje już istniejące — uważa Zbigniew Chlebowski.

Koalicjanci nie wykluczają takiego scenariusza.

— Na razie nie słyszałem o takim pomyśle. Trzeba się zastanowić, dokonać analiz i odpowiedzieć. Być może kiedyś, gdy ministerstwo skarbu będzie mniejsze. Nie wiem jednak, czy byłoby to uzasadnione — zastanawia się Marek Suski.

Zdaniem Jana Łącznego z komisji skarbu (Samoobrona), warto się nad połączeniem zastanowić.

— Można byłoby mieć większy wpływ na usprawnienie prywatyzacji, by była bardziej powiązana z racjonalnością gospodarki. To duży temat — uważa Jan Łączny.

Połączenia nie wyklucza też Szymon Pawłowski, choć zaznacza, że ciężko byłoby to przeprowadzić w krótkim czasie.

O pomyśle przychylnie wypowiada się SLD.

— Pod warunkiem że jeden z departamentów w Ministerstwie Gospodarki zajmowałby się nadzorem właścicielskim — uważa Anita Błochowiak.

 

...albo wzmocnić MG

Nie brak jednak głosów sceptycznych. Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP), uważa, że podległy Piotrowi Woźniakowi resort powinien ustalać reguły gry dla całej gospodarki, a prywatyzacją powinno zajmować się inne ministerstwo.

— Trudno wyobrazić sobie, by arbiter, ustalający reguły i jednocześnie grający w meczu nie był stronniczy — mówi Jeremi Mordasewicz.

Jego zdaniem, rozwiązaniem problemu byłoby ograniczenie roli rządu do funkcji regulatora rynków, bo pozostawianie w rękach państwa spółek powoduje, że rząd musi się zastanawiać, co z nimi dalej robić.

— A tego dobrze nie robi — uważa ekspert PKPP.

Także Janusz Steinhoff nie jest przekonany do koncepcji połączenia skarbu z gospodarką.

— To byłby olbrzymi moloch. Poza tym resort gospodarki powinien sprawować funkcje regulacyjne, a ministerstwo skarbu powinno przekładać politykę gospodarczą rządu i na język nadzoru, i na język przekształceń własnościowych. Jednak to minister gospodarki powinien koordynować politykę gospodarczą rządu. Na tym etapie rozwoju powierzenie tego zadania resortowi finansów jest złym rozwiązaniem — uważa Janusz Steinhoff.

Jasiński vs Woźniak

Koalicja nie dostrzega sporu między resortami kierowanymi przez Wojciecha Jasińskiego i Piotra Woźniaka. Skoro konfliktu nie ma, bezpodstawne byłoby mówienie o tym, kto wyjdzie z niego obronną ręką. Jednak opozycja i przedsiębiorcy mają na ten temat inne zdanie. Nie dość, że konflikt widzą, to jeszcze obstawiają, kto będzie musiał pożegnać się z rządem.

— W tej koalicji tarcia są na porządku dziennym i już nie dziwią. Myślę, że w tym przypadku chodzi bardziej o kwestie personalne. Osobiście słyszałam niepochlebne opinie o ministrze Jasińskim wśród polityków PiS. Mówi się, że nie spełnia oczekiwań partii. A bałagan jest widoczny gołym okiem. Choć nie jest tajemnicą, że polityka Ministerstwa Gospodarki teżnie jest dobrze prowadzona — uważa Anita Błochowiak z SLD.

Zastrzega jednak, że po dymisji Ludwika Dorna nie odważy się obstawiać, który z ministrów zachowa stanowisko w przypadku eskalacji napięć.

— Konflikt jest, a kibicuję w nim ministrowi Woźniakowi. Obawiam się jednak, że gdy dojdzie do przesilenia, przegra w sporze z Jasińskim — uważa Marek Goliszewski, prezes BCC.

Także PO stawia na szefa resortu skarbu.

— Boję się, że pan Jasiński, który jest najgorszym ministrem skarbu od momentu powstania tego resortu, wygra z dobrym Woźniakiem, który może stracić pracę tylko dlatego, że nie zna się z braćmi Kaczyńskimi tak dobrze, jak szef resortu skarbu — uważa Zbigniew Chlebowski.

Specjalnie dla Pulsu

Dualizm, czyli niepotrzebne problemy

Obecne kompetencje ministerstw gospodarki i skarbu ujawniają konflikt właścicielsko-logistyczny. W jakiejś mierze istniał on od 1997 r., kiedy powstała taka struktura rządu. MG miało odpowiadać za kreowanie polityki gospodarczej w układzie funkcjonalnym, zaś MSP realizować funkcje właścicielskie, być organem założycielskim, prowadzić przekształcenia własnościowe. Okazało się, że te dwa rodzaje kompetencji nie idą ze sobą w parze. Spółki mając jednego pana — MSP — nie zawsze reagowały na dyspozycje płynące z MG.

 

W obecnym układzie MG odpowiadaza politykę energetyczną kraju — za zapewnienie energii i paliw oraz za poziom cen tych mediów. Wpływa zatem na dochody firm i jest zainteresowane utrzymaniem niskich cen. Odwrotnie jest z MSP, które jest zainteresowane maksymalizacją zysku. MG kreuje kierunki rozwoju tej polityki (np. pozyskiwanie nowych dostawców, budowa rurociągów, tworzenie koncepcji dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia, planowanie importu gazu skroplonego i budowy gazoportu, sterowanie importem i eksportem energii), które są narzucane dystrybutorom krajowym.

 

Obecny dualizm zarządzania tym obszaremgospodarki tworzy niepotrzebne problemy, bowiem za skutki roli władczej MG odpowiada MSP. Przeniesienie tego układu zależności w jedne ręce na pewno uprościłoby sytuację.

 

Być może sytuacja dojrzała już do likwidacjiresortu skarbu: przekazania jego funkcji właścicielskich do Ministerstwa Finansów, właściwej prywatyzacji do Prokuratorii Generalnej, a pozostałych zadań — ministrowi gospodarki. A już na pewno zasadne jest przekazanie w jego ręce firm dystrybucyjnych.

Andrzej Malinowski

prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich

Specjalnie dla Pulsu

Spór ze szkodą w tle

Odwieczny problem ze współpracą obu ministerstw przemawia za tym, by je połączyć. Dziś każdy z ministrów uważa, że jest najważniejszy, co jest szkodliwe. Spór widać było w przypadku PGNiG, teraz dotyka sektorów energoelektrycznego i stoczniowego. To spór nie o to, jak rozwiązywać problemy, lecz kto podyktuje warunki w pewnych sprawach. To szkodzi zarówno samym zainteresowanym spółkom, jak też całej gospodarce.

 

Minister Jasiński ma silne zaplecze politycznei osobowe w postaci premiera i prominentnych działaczy PiS. Minister Woźniak walczy, by mieć jakąś pozycję. Jednak jeśli i jeden, i drugi unikają decyzji w kwestiach restrukturyzacyjnych, prywatyzacyjnych czy biznesowych. Oznacza to, że tylko odkładają spór.

 

Jeśli w końcu dojdzie do konfrontacji,obronną ręką wyjdzie z niej prawdopodobniej minister Jasiński — po przeglądzie pracy poszczególnych resortów przez premiera jego pozycja wydaje się całkowicie bezpieczna.

W konsekwencji podskórnego dziś sporu opóźnione są kluczowe decyzje prywatyzacyjne i restrukturyzacyjne w poszczególnych branżach. Na krótką metę nie musi być to dużym problemem, jednak w dłuższej perspektywie będzie zabójcze dla tych spółek: pogorszy się ich kondycja, spadnie konkurencyjność na europejskim rynku. Ten spór szkodzi całej gospodarce.

Aleksander Grad

przewodniczący sejmowej komisji skarbu, PO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane