Aktywność i zmienność pozostawia wiele do życzenia na wszystkich rynkach kontynentu i GPW, gdzie obroty powoli zbliżają się do poziomu 600 mln zł, nie jest wyjątkiem. Na ogólnym tle nasz rynek prezentuje się całkiem dobrze, gdyż Wig20 jest jednym z zaledwie kilku rosnących indeksów. Ta relatywna siła ma związek z wyraźnym ocieplenie nastrojów inwestycyjnych w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Regionalne indeksy tworzą dzisiaj czołową europejską szóstkę. Być może jest to zapowiedź lepszych czasów dla miejscowych inwestorów. Gdyby na rynku ropy doszło w końcu do korekty, część gorącego kapitału mogłaby przepłynąć z Rosji i Brazylii na najbardziej niedoceniane w tym roku parkiety.
Notowania czarnego złota nie chcą dzisiaj rosnąć i powoli przewagę zdobywa podaż. Jeśli niewielka na razie korekta zamieni się w poważniejszą realizację zysków, giełdy zyskają trochę oddechu po ciężkim tygodniu, a widmo stagflacji będzie mniej straszyć. Jak dotąd spadek kursu ropy gracze przyjmują z dużą nieufnością, co widać po słabej postawie amerykańskich kontraktów, znajdujących się nieznacznie pod kreską. Strach jest nadal silny, a biorąc pod uwagę ryzyko geopolityczne związane z Iranem, są powody do obaw. Wykluczając jednak niespodziewane czynniki polityczne, rynek ropy dojrzał do większej korekty.
Wig20 zyskuje 0,4 proc., a KGHM stracił pozycję lidera. Na czoło wysunęły się GTC, BRE i BZWBK. Spośród spółek z pierwszej piątki pod względem kapitalizacji rozczarowują Pekao oraz Telekomunikacja. Gdyby nie jej prawie 1,5 proc. strata, warszawski indeks byłby dzisiaj zapewne najsilniejszy na kontynencie. Szeroki rynek jest głęboko uśpiony, a obroty w segmencie mWig40 i sWig80 przekroczyły pułap zaledwie 100 mln. zł. Nieco więcej firm jest na minusie niż nad kreską. Wzrostowy trend kontynuuje Petrolinvest, zyskując ponad 6 proc., natomiast informacje o negocjacjach Lotosu w sprawie kupna norweskich złóż nie służą notowaniom gdańskiej rafinerii.
Już wkrótce poznamy dane o marcowej zmianie cen
domów w 20 obszarach metropolitarnych w USA (spodziewany jest spadek o 14,2
proc.) ale gwoździem programu będą publikowane o godz. 16.00 raporty o poziomie
zaufania konsumentów oraz sprzedaży nowych domów. Prognozy sugerują spadek
pierwszego wskaźnika z 62,3 pkt. do 60, a nawet 59,5 pkt. Jeśli skończy się na
takim spadku, negatywnej reakcji raczej nie będzie – oczekiwania są już mocno
pesymistyczne. Bardziej istotne jest to, czy spadek optymizmu przekłada się na
spadek wydatków – do tej pory wydatki trzymały się nieźle mimo coraz gorszych
nastrojów. W przypadku sprzedaży domów także spodziewany jest spadek do
poziomu 520 tys., co oznaczałoby redukcję o 1,1 proc. po ponad 8 proc. tąpnięciu
w ub. miesiącu.