Pierwsze sesje tygodnia zachwiały rynkiem giełdowym. Indeks największych spółek WIG 20 zanotował znaczne straty, które w opinii obserwatorów rynku, doprowadziły w konsekwencji do rozpoczęcia zakończenia średnioterminowego trendu wzrostowego rozpoczęto na jesieni ubiegłego roku. Na rodzimej giełdzie niepodzielnie rządzą emocje i psychologia, a te są jak najbardziej negatywne. Stabilna sytuacja na zachodnich rynkach nie ma aktualnie znaczenia dla inwestorów na warszawskiej giełdzie. Korelacja czasowo wygasła, co pogłębia słabość GPW.
Wydaje się, że tak znacząca przecena zasłużyła na korektę. Na najbliższych sesjach można spodziewać się prób odreagowania. Silny opór stanowi niedawno przebity poziom 1337 punktów. Jednak zachowanie najcięższych walorów sugeruje, że spadki dopiero się zaczynają. Co i raz na rynek trafia wiadomość o umarzaniu kwitów depozytowych polskich blue chipów, rynkiem wstrząsają także negatywne rekomendacje dla lokomotyw GPW: TPSA, którego ING porównuje z Elektrimem. Od zachodnich specjalistów SSSB oberwał Orbis. Szacowany przez specjalistów poziom spadków dla WIG 20 sięga nawet 1150 punktów.
Zdecydowana wyprzedaż to psychologiczna reakcja rynku na sytuację Elektrimu. Rynek nie ufa działaniom BRE, co widać już było w grudniu kiedy prasa informowała o skupowaniu walorów Elektrimu przez bank. Gracze uważają, że ryzykowne działania BRE mogą przynieść korzyści tylko jemu. Sytuacja kursu Elektrimu może sugerować odbicie na dzisiejszej sesji.
SG