Notowania na warszawskiej giełdzie rozpoczęły się od silnej przeceny indeksów. Na tym się nie skończyło. Pierwsze minuty stoją pod znakiem dalszej wyprzedaży akcji największych spółek. Fatalnie prezentują się przede wszystkim banki. WIG 20 pokonał już pierwsze wsparcie, które miało chronić przed przeceną na poziomie 1545 pkt. Wśród spółek wchodzących w skład indeksu WIG 20 przecenie opierają się jedynie Agora i Dębica. Fatalnie prezentują się banki wśród których najwięcej traci BZ WBK. Nielepiej jest w sektorze IT, gdzie liderem spadków jest Comarch. Niewielką stratę notuje TPSA, która wcześniej była słabsza od rynku. Najwięcej traci za to Orbis. Wczorajszy handel na amerykańskich giełdach nie przyniósł istotnych wskazówek. Gracze koncentrują się na rodzimym rynku gdzie ostatnie sesje przypominają karuzelę. Wtorkowa sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła silną przecenę. Inwestorzy nie uwierzyli w poniedziałkowy kontratak kupujących. W efekcie WIG 20 ponownie znalazł się poniżej 1600 pkt. Słabe są przede wszystkim banki, których kursy zostały podciągnięte na poziomy, które mają niewiele wspólnego z rozsądkiem. Na przecenie rośnie również aktywność handlujących. Wyczekiwana korekta spadkowa letniej hossy stała się faktem. WIG 20 dynamicznie oddala się od swojego maksimum (około 1750 pkt). Szybka przecena zabrała już około 200 pkt. W ocenie specjalistów obecny spadek można traktować jako ruch powrotny do przebitej strefy 1500 pkt na WIG 20, co było równoznaczne ze zmianą długoterminowego trendu na wzrostowy. Oczekiwania są jednoznaczne. Po korekcie rynek ma ruszyć w kierunku nowych maksimów. Nikomu nie trzeba przypominać, że według analizy technicznej WIG 20 powinien sięgnąć przynajmniej 1900 pkt. Powodem przeceny mogą być zbliżające się oferty publiczne. Obserwatorzy rynku od dawna oczekiwali, że ożywienie na giełdzie przełoży się w końcu na rynek pierwotny. Tymczasem już w październiku zapowiadana jest oferta akcji TPSA należących do MSP oraz debiut giełdowy pierwszej zagranicznej spółki na warszawskiej giełdzie, czyli Banku Austria. W efekcie inwestorzy mogą uwalniać środki z akcji, gromadząc je w oczekiwaniu na nowe oferty. SG



