GPW w ogonie Europy

Waldemar Borowski
opublikowano: 16-01-2009, 16:54

Małe wzrosty i niskie obroty na tle intensywnie odrabiającej zaległości Europy - tak można scharakteryzować przebieg dzisiejszej sesji w Warszawie. Polska giełda coraz bardziej pogrąża się w  inwestycyjnym letargu.

Chociaż GPW rozpoczęła dzisiejsze notowania od mocnego akordu i WIG20 wzrósł na otwarciu o 2,19 proc., to ułańskiej fantazji starczyło tylko na kilka początkowych minut handlu i w okolicach południa ponownie oglądaliśmy czerwony kolor. Na rynku widoczna była asekuracja kupujących obawiających się reakcji strony podażowej, która w ostatnich dniach kilkakrotnie pokazała swoją siłę i brak respektu dla nastrojów panujących na innych giełdach.

Dobrze od rana zachowywały się notowania KGHM, który korzystał na wzroście cen miedzi oraz poprawie klimatu wokół spółek górniczych. Rosła też wycena PKO BP. Nasz państwowy bank został w ostatnim okresie mocno poturbowany przez niedźwiedzie i odreagowanie w pełni mu się należało. Na drugim biegunie znajdował się Bioton. Pojawienie się informacji o rezygnacji Jerzego Staraka z zakupu akcji producenta insuliny, mocno zdeprymowało jego akcjonariuszy i nawet odwołanie Adama Wilczęgi, nie cieszącego się popularnością wśród mniejszych udziałowców - prezesa Biotonu - nie mogło początkowo zrównoważyć tej wiadomości. Końcowy zryw kupujących wyciągnął jednak kurs tej spółki z otchłani.

Nasz indeks blue chipów po 3 godzinach handlu rozpoczął rywalizację z rosyjskim RTS o miano czerwonej latarni.  Logicznego uzasadnienia dla takiej postawy trudno się było jednak doszukać. Największe parkiety Europy notowały pokaźne zwyżki. Także raporty amerykańskich banków, których tak się obawiano, nie wywołały przerażenia. Co prawda Citigroup miał w IV kw. ubiegłego roku gigantyczną stratę w wysokości 8,29 mld USD, ale analitycy Thomson Reuters liczyli się z 10 mld. Z kolei Bank of America „pochwalił” się ujemnym wynikiem w wysokości 1,79 mld dolarów, a w jego przypadku liczono się nawet z utratą 3,6 mld.

W segmencie mniejszych  spółek sytuacja przedstawiała się w tym czasie niewiele lepiej. Podczas, gdy sWIG80 urzędował po zielonej stronie, to mWIG40 zanurkował poniżej wczorajszego zamknięcia. Wśród maluchów bardzo dobrze prezentował się JW. Construction, notujący nawet ponad 20 proc. wzrosty i LC Corp. Po drugiej stronie rynku ponownie znalazł się Action. Podejrzenia o pozbywanie się akcji tego producenta i dystrybutora sprzętu komputerowego padły na Opera TFI. Jeśli to prawda, to fundusz ten nie zrobił interesu życia na walorach firmy.

W ostatniej fazie sesji aktywność popytu wyraźnie się zwiększyła, ale przyniosło to umiarkowany efekt. Ostatecznie WIG20 zakończył notowania zwyżką o 1,24 proc. Dobrą formę do końca utrzymał KGHM i PKO BP. Z  Kolejnym nieudanym dniem musieli pogodzić się akcjonariusze BRE Banku, którego akcje staniały o 3 proc.

Ten tydzień handlu na GPW ma bardzo pesymistyczną wymowę. WIG20 stracił 112 pkt. i chociaż nie było sesji z paniczną wyprzedażą, to jednak potwierdziła się wyraźna słabość naszej giełdy i jej tendencja do wybiegania przed szereg w okresie spadków i mocne ociąganie się w dni wzrostów na globalnych rynkach. Żadne czynniki zewnętrzne nie były w stanie zmienić negatywnego nastawienia do akcji. Warszawa sprawia wrażenie, jakby zapadała się w inwestycyjnej hibernacji.

W nadchodzącym tygodniu czeka nas osierocony przez Wall Street, poniedziałkowy handel i trudno spodziewać się w tym dniu jakiegoś wybuchu optymizmu. 20.01 rządy w USA przejmie Barack Obama, co nie oznacza natychmiastowego uruchomienia bodźców stymulujących amerykańską gospodarkę, ale konkretów co do wydatkowania 350 mld USD w ramach planu TARP można już oczekiwać.

Podstawowym czynnikiem kształtującym nastroje na rynkach, będą nadal kwartalne raporty największych korporacji. Poznamy wyniki kilku czołowych banków, a na polepszenie klimatu będzie można liczyć, kiedy swoje osiągnięcia przedstawią przedstawiciele branży farmaceutycznej i zbrojeniowej oraz producenci artykułów pierwszej potrzeby: spółki spożywcze i kosmetyczne. Te właśnie sektory gospodarki prawdopodobnie najmniej cierpią w wyniku obecnej recesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane